Vox, czyli kobiety i ryby głosu nie mają

Tytuł: Vox

Autor: Christina Dalcher

Wydawca: Muza

Gatunek: SF

Data wydania: 27 lutego 2019

Liczba stron: 416


Internetowa akcja rozsławiona hashtagiem #metoo ruszyła w październiku 2017 roku i szybko zyskała grono zwolenników i przeciwników. Ponieważ niektórzy czytelnicy tego bloga mogli przebywać od tamtego czasu na jakiejś innej planecie przypomnę, że chodziło o temat ujawniania molestowania seksualnego. Początkowo chodziło o środowisko filmowe i muzyczne, ale fale rozniosły się po całym świecie i właściwie wszystkich możliwych grupach zawodowych (nie zabrakło oczywiście polityków). Skądinąd słuszna kampania ujawniania nadużyć wobec kobiet (i mężczyzn) przeradzała się jednak niekiedy w publiczne oskarżenia wobec osób nieskazanych prawomocnym wyrokiem, a więc w pogwałcenie zasady domniemania niewinności. Chyba jednak ważne jest to, że zmieniła dość znacznie sposób patrzenia na stosunki męsko-damskie. Pokłosiem tej zmiany jest powieść Vox Christiny Dalcher.

Mamy zatem Stany Zjednoczone Ameryki, w której do władzy doszli wyjątkowo zatwardziali konserwatyści. W efekcie zmieniono prawo i Amerykankom wolno wypowiedzieć jedynie 100 słów dziennie. Każde następne karane jest stopniowo nasilającym się wyładowaniem elektrycznym z bransoletki obowiązkowo noszonej na ręku. Fascynujący (o ile to dobre słowo!) i makabryczny to świat rodem z najgorszych koszmarów – bo jak na przykład wytłumaczyć małej córeczce, że nie wolno jej płakać, czy narzekać na swój los? Rządzący krajem zapewniają, że to jedynie rozwiązanie doraźne, ale czemu w takim razie niektóre kobiety wywożone są do obozów pracy? I czy prawdą jest to, że przebywające w nich więźniarki mają limit zmniejszony do zera? Jakie są naprawdę plany męskiej elity stojącej u sterów Ameryki?

Być może z tego opisu wynika, że jest to skrajnie niemożliwy do realizacji scenariusz. Jednak autorka mocno go uprawdopodabnia. Przemiany wprowadzane są metodą małych, niezauważalnych kroków, początkowo wydaje się, że ekstremiści nie mają żadnych szans na przejęcie władzy. Tylko że mroczna wizja nagle się spełnia, a USA zmieniają się w autorytarny reżim. Mężczyźni, zwłaszcza ci młodzi, poddawani są praniu mózgów i powoli dochodzą do wniosku, że kobiety zasłużyły na taki los. Właśnie w tym punkcie powieść Christiny Dalcher uderza chyba najmocniej. Bo przecież jest to zatrważająco bliskie podejściu niektórych osobników twierdzących na przykład, że ofiary gwałtów same są sobie winne. Bo ubierały się w sposób prowokacyjny, bo biegały po pustych ulicach…

Książka nie dąży do pogłębiania podziałów w społeczeństwie – może dlatego, że ostrzega raczej przed konserwatyzmem rodem z radykalnego, prawego skrzydła, aniżeli przed mężczyznami en masse. Pokazuje naprawdę mroczny scenariusz bliskiej przyszłości, trochę przypominając wizje scenarzystów serialu Black Mirror. Tamte fikcje już dziś zaczynają się spełniać (proszę zainteresować się tym, co dzieje się w Chinach). Historia opowiedziana (przeczuwana?) w powieści Vox wcale nie jest tak bardzo odległa od prawdy, i to jest w niej przerażające.

 

 

Post Author: Krzysztof Maciejewski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.