Najlepsze lektury 2018. Część II.

Nadejszła wiekopomna chwiła publikacji drugiej części nader subiektywnego rankingu najlepszych lektur. Tym razem powieści, które traktuję jako wielki zbiór beletrystyki, bez oglądania się na gatunki, czy wysokość półek, na których te wyselekcjonowane pozycje stoją. Dominują w związku z tym sensacje łamane przez horrory łamane przez realizm magiczny (?) – nie lubię tych podziałów, bo literatura jest dobra lub zła. Tych sześć proponowanych lektur niewątpliwie należy do literatury dobrej – mam nadzieję, że mi w tym względzie ufacie. W takim razie obrazek:

Jakże pięknie się to ułożyło – trzy powieści zagraniczne i trzy rodzime. Zacznijmy od gości, skoro występują na wyjeździe. Kurtuazja każe najpierw zająć się paniami. Louise JensenShari Lapena to dwie pisarki, które utwierdzają mnie w przekonaniu, że współczesny mroczny thriller psychologiczny należy do kobiet. Wydaje się, że tylko one potrafią oddać tak znakomicie trwogę ofiar niepomyślnych zbiegów okoliczności, szaleństwa czy zagubienia. U pisarzy płci męskiej w pewnym momencie włącza się zazwyczaj testosteron i jakiś imperatyw, aby bohater zmienił się w niepokonanego wojownika. niezłomnego rycerza czy genialnego detektywa. Thrillery pisane przez kobiety są prawdziwsze – jeżeli się z tym stwierdzeniem nie zgadzacie, proszę o argumenty w komentarzach. A wracając do obu pisarek – przeczytałem w ubiegłym roku po dwie powieści ich autorstwa i musiałem dokonać wyboru między nimi. W przypadku Randki zadecydowała prywata – miałem okazję osobiście robić korektę tej książki 😉

Nocny pociąg do Lizbony to książka fabularnie zbliżona do Cienia wiatru Carlos Ruiza Zafóna. Miałem też pewne skojarzenia z uniwersyteckimi opowieściami Davida Lodge’a. Główny bohater dostaje w dość tajemniczych okolicznościach książkę pewnego portugalskiego, nieznanego pisarza i nagle postanawia wyruszyć jego tropem. Muszę przyznać, że Pascal Mercier napisał rzecz niesłychanej wręcz urody i bardzo żałuję, że żadna z jego innych książek nie została przetłumaczona na polski.

W dziale literatury polskiej znów zaczynamy od pań. Niepełnia Anny Kańtoch to jak zwykle u tej autorki dzieło znakomite, a jednocześnie mój wielki wyrzut sumienia. Wciąż bowiem nie napisałem recenzji, którą obiecałem dobrych kilka miesięcy temu. Zrobię to niebawem, zatem o tej książce na razie zamilczę. Teraz Ostatni prorok Marcina Kiszeli. Cóż, w tym przypadku wywiązałem się z recenzenckiego obowiązku, zatem pozostaje mi zaprosić do lektury stosownego.artykułu.

Pozostał Miraż Zbigniewa Wojnarowskiego. To rzecz, na którą długo polowałem, gdyż słyszałem wiele entuzjastycznych opinii na jej temat. Po lekturze zdecydowanie się do nich przychylam. To literatura w znakomity sposób rozliczająca się z naszą narodową przeszłością – przy czym jest to fantastyka najbliższa horrorowi, która przynależy bez wątpienia do literatury wysokiej. No, bardziej nie jestem chyba w stanie zachęcić…

A rok lekturowy 2019 zaczął się od zwolnienia tempa czytania, co mnie bardzo… cieszy.

Post Author: Krzysztof Maciejewski

1 thought on “Najlepsze lektury 2018. Część II.

    Latarnica

    (30 stycznia 2019 - 09:41)

    I doczekałam się! Twoje wybory powieści roku. Tylko dwie na sześć znam i to zagraniczne (Jensen, Lapena) i potwierdzę że to wybitne thrillery. Kusisz Mercierem – skoro przyrównujesz do Lodge’a którego wielbię od lat. Co do reszty trudno coś dopowiedzieć jak się nie czytało. A skoro zwolnienie tempa czytania w 2019 tak cieszy to życzę aby było jeszcze wolniej 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.