Jakby od nowa

wpis w: INNE | 0

To przyszło dość nagle, niczym olśnienie, mimo że zapewne czaiło się gdzieś w podcieniach, gdy kilka miesięcy temu spacerowałem po którymś z miast, albo może wisiało po prostu w powietrzu za oknem, zwyczajne i przezroczyste. Jak wiele odkrywczych prawd było banalne, zapewne nawet oczywiste w swojej oczywistości dla wielu innych, lecz nie dla mnie. Czasami sam siebie zaskakuję.

Leżę teraz w szpitalu, na zdjęciu powyżej znajduje się pewien element architektoniczny, który niektórym może nawet pozwoli rozpoznać to miejsce. Wbrew pozorom, nie jest tak wcale, że wyłącznie się leczę, nie odpoczywam przesypiając kolejne godziny dnia, ani nie zajmuję się szydełkowaniem (tu Was zaskoczyłem!). Realia są takie, że osoba zatrudniona na umowę o dzieło nie bierze zwolnienia lekarskiego, tylko próbuje nadal pracować, o ile tylko siły i warunki temu sprzyjają. Właściwie pracuję cały czas w trybie zdalnym, co powiedziawszy zauważam, że to trochę tak, jakbym nic nie powiedział. Albowiem obowiązki zawodowe się nawarstwiają, spiętrzają wręcz… W najbardziej pierwotnych założeniach właśnie tu i teraz miałem nadrabiać recenzje książkowe, tylko że pewnych rzeczy nie sposób przewidzieć.

I wtedy uświadamiam sobie to. Sam siebie zamknąłem w sztywnych ramach, porozkładałem swoje myśli po różnych szufladkach, ułożyłem swe priorytety w kompletnie absurdalny wzór. Bo było tak – oddzielałem zawsze swoje pisanie zawodowe od pisania prozy, czy może nawet Pisania. Tych kategorii było zresztą więcej, prowadzenie bloga Art of Reading sytuowało się gdzieś pomiędzy pracą dziennikarską a tworzeniem. W zupełnie naturalny sposób doszło zatem do tego, że redaktorowanie jako czynność płatna, było na pierwszym miejscu. Na tym cierpiał ten blog, a jeszcze bardziej twórczość literacka. Ale przecież ja sam siebie w ten sposób ograniczyłem, nałożyłem niewygodny gorset (to ostatnie wlaściwie jest niezłym pomysłem ze względu na nadmiarowe kilogramy!).

Od dziś koniec z wymówkami. Nie ma pisania gorszego, czy lepszego – jest tylko i wyłącznie pisanie. To miejsce zmieni się w sposób cokolwiek drastyczny. Nie będę zamieszczać wyłącznie recenzji, bo w taki sposób ich taśmowe produkowanie stało się przykrym obowiązkiem. Od dziś na tej stronie będą również pojawiać się moje refleksje, fragmenty mojej prozy, nawet tej nie do końca jeszcze napisanej. Będą zdjęcia i filmiki. Ba! Od czasu do czasu znajdziecie tu nawet odpryski mojej pracy zawodowej (uwaga! piszę o ekonomii i biznesie!). Tak właśnie będzie.

I nie odchodzę wcale tak daleko od nakreslonej dawno temu koncepji bloga. Bo sztuka czytania nie polega tylko i wyłącznie na śledzeniu czarnych znaczków na białej powierzchni. Możemy czytać liście szarpane jesiennym wiatrem, ludzkie twarze uchwycone w kadrze fotografii, a nawet trendy technologiczne wiodące ludzkość ku lepszemu jutru albo nieco gorszym manowcom. Można czytać muzykę i filmy, bo przecież samą istotą lektury jest odbiór danego dzieła w kontekście własnych doświadczeń.

Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.