Dziewczyna z wieży, czyli drugi zachwyt średniowieczną Rosją

Autor: Katherine Arden

Tytuł: Dziewczyna z wieży (Trylogia Winternight, tom 2)

Wydawca: Muza

Gatunek: fantasy

Data wydania: 2019

Liczba stron: 512


Pierwsza uwaga natury bardzo ogólnej, ale dość istotna – Dziewczyna z wieży jest drugim tomem trylogii Winternight, więc dla pełnego komfortu lektury zachęcam do zapoznania się z tomem pierwszym, czyli z powieścią Niedźwiedź i słowik. Zapewniam, że nie jest to żadne wyrzeczenie, bo debiut Katherine Arden to książka wspaniała – zresztą wiele komplementów, które poniżej wyrażę tyczy się tak naprawdę obu tych pozycji. No, a jako dowód, proszę spojrzeć na tytuł recenzji – nie jest on żadną miarą gołosłowny.

Zazwyczaj środkowe tomy trylogii, zwłaszcza te pisane przez debiutantów, cierpią na syndrom wypalenia, zwany nawet czasami syndromem “drugiej książki” lub “drugiego tomu”.  W najprostszych słowach chodzi o powielanie schematów, niedomknięcie wątków, spowolnienie akcji i inne podobne mankamenty. Często drugi tom jest tylko wypełnieniem luki pomiędzy wstępem a zakończeniem. W przypadku Dziewczyny z wieży z niczym podobnym się nie spotkamy. To bardzo dojrzała powieść, która wyłącznie pogłębia zarysowane w Niedźwiedziu i słowiku konflikty, dopowiada to, co było niedopowiedziane, ale dodatkowo pobudza apetyt przed częścią trzecią.

Czym się właściwie zachwycam? Otóż Katherine Arden napisała powieści z gatunku fantasy, ale wykorzystując bardzo rzadko używane elementy jego sztafażu. Nie ma tu elfów, krasnoludów, smoków, za to napotkamy Kościeja Nieśmiertelnego, Żar-Ptaka, Morozkę. Tak, zanurzamy się w świat rosyjskiego folkloru, który piszącemu te słowa kojarzy się z dzieciństwem i zachwytem nad królestwami rosyjskich baśni. Tyle że opowieści te umieszczono zarazem w bardzo konkretnych realiach XIV-wiecznej Rusi. Był to fascynujący czas chrystianizacji i walk z Tatarami – czy trzeba przypominać, że Ruś była wówczas lennem chanatu, a jej władca piastował tytuł Wielkiego Księcia? Tak, nie mówimy jeszcze o Rosji, ani o carach. W tym na w poły baśniowym świecie poznajemy rodzinę jednego z bojarów spokrewnioną z zasiadającą na Kremlu dynastią. Przychodzi w niej na świat niezwykła dziewczynka – Wasilissa, która potrafi widzieć więcej niż inni – domowików, nimfy, banników i inne postaci z folkloru. Postępująca działalność misyjna Kościoła Wschodniego sprawia, że ludzie przestają wierzyć w ich istnienie.

Nie sposób zdradzać szczegóły snutej przez Katherine Arden opowieści. Dodam tylko, że książki obfitują w naprawdę piękne zdania. Jak choćby takie: „To co ty nazywasz magią, polega po prostu na tym, by nie pozwalać światu być innym, niż sobie życzysz.” Albo to: “Poszłabym nawet w otchłań piekielną, gdybym sama mogła wybrać tę drogę.
Wolałabym umrzeć jutro w lesie niż żyć przez sto lat życiem, jakie wybiorą dla mnie inni”. Czy w tak bardzo patriarchalnym świecie dziewczyna widząca czarty i demony ma w ogóle szanse na szczęście? Zachęcam do lektury, by móc znaleźć odpowiedź na to pytanie.

Post Author: Krzysztof Maciejewski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.