Buntownik – to nie jest biografia!

wpis w: RECENZJE | 1

Autorzy: Piotr Surmaczyński, Mateusz Kijowski

Gatunek: reportaż/wywiady

Wydawca: Meridiam Publishing

Data wydania: 2018

Liczba stron: 316


Recenzja Buntownika pojawia się na Art of Reading z pewnym opóźnieniem, które nie wynika wcale z przyczyn merytorycznych. Przepraszając za brak weny muszę zauważyć, że i tak nie byłbym w stanie wyprzedzić pierwszych recenzentów, którzy opublikowali swoje teksty jeszcze zanim książka była napisana. Można w nich przeczytać o biografii lub autobiografii nawet Mateusza Kijowskiego (ta druga wersja pomija istotny wkład Piotra S.). O biograficznym charakterze książki przekonani są chyba do dziś niektórzy dziennikarze – można tak sądzić chociażby po lekturze „Newsweeka”. Zdementujmy więc tę plotkę – Buntownik nie jest autobiografią, ale reportażem z pobytu byłego lidera KOD-u w Londynie, który przeplatany jest „nocnymi rodaków rozmowami”.

Być może pewna część czytelników pragnęłaby przeczytać wspomnienia Kijowskiego o zakładaniu Komitetu Obrony Demokracji, o aferze alimentacyjnej i fakturowej, czy nawet o pożyciu małżeńskim opozycjonisty. Będą więc rozczarowani, że o wzmiankowanych kwestiach raczej nic nowego nie znajdą. To nie jest „pudelek” ani „plotek” – obaj współautorzy rozmawiają na łamach tej książki o rzeczach naprawdę istotnych. O roli opozycji w obecnym układzie sił, o potrzebie dialogu, a nawet o pozycji Kościoła w politycznym krajobrazie naszego kraju. To nie są wcale dyskusje wyłącznie o tym, że PiS jest zły i trzeba tę partię odsunąć od władzy, ale naprawdę pogłębiony dialog o bardziej głębokich potrzebach zmiany. Można wręcz powiedzieć, że to intelektualny dyskurs, jakiego dawno nie mieliśmy okazji czytać.

To wielka zaleta tej książki – odtworzenie zapomnianego języka, ale może być dla niektórych odbiorców właśnie wadą. Od wielu lat panuje bowiem raczej podejście konfrontacyjne, z potrzeby chwili zubożałe i skrótowe, w którym liczy się nie wymiana poglądów, a raczej wymiana ciosów. Kijowski i Surmaczyński również się ze sobą spierają – w niektórych kwestiach ich poglądom daleko do kompromisu, ale w tym sporze nie chodzi o upokorzenie przeciwnika. Ba! Nie ma mowy o przeciwnikach, ale o partnerach w dyskusji (brzmi to w dzisiejszych czasach w najlepszym razie jak oksymoron, a w najgorszym jak herezja).

Książka ma też pewnie na celu pewne ocieplenie wizerunku Mateusza Kijowskiego, który nie miał raczej szczęścia, jeżeli chodzi o doradców w tej kwestii. Wiele jego wypowiedzi przeinaczono, inne nie wymagały nawet takich zabiegów, bo same z siebie pogrążały ich autora. Czy istnieje jeszcze szansa na „polityczny powrót” lidera KOD-u na scenę? Być może nie będzie innej alternatywy, zwłaszcza że opozycja w Sejmie i poza nim częściej atakuje dziś samą siebie, aniżeli koalicję rządzącą. Ale to zapewne opowieść na nieco inną okazję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.