Art of Reading

Zapomniany walc, czyli kolejny raz o zdradzie

Autor: Anne Enright

Gatunek: beletrystyka

Wydawnictwo: Wiatr Od Morza

Data wydania: 2017

Liczba stron: 264


Chyba trudno o bardziej zdartą kliszę niż zdrada małżeńska – być może jeden z pięciu tematów najczęściej występujących w literaturze, filmie, dramacie etc. Wielkiej odwagi trzeba, by sięgnąć po podobną historię, oczywiście jeżeli zamierzamy stworzyć dzieło ambitniejsze niż Harlequin. Anne Enright tej odwagi nie zabrakło, ale czy ta książka naprawdę opowiada o pozamałżeńskim romansie?

Gina Moynihan czerpie pełnymi garściami z irlandzkiej prosperity – mieszka sobie spokojnie z mężem, odnosi sukcesy zawodowe. Pewnego dnia spotyka Seána Vallely, sąsiada swojej siostry, ale ten nie robi na niej wrażenia. Dopiero kilka lat później idzie z nim przypadkowo do łóżka, a potem zakochuje się w nim. Ale Seán ma małą, chorą córeczkę i żonę… Brzmi to dość banalnie, ale banalne nie jest. Bo Gina opowiada swoją historię z bardzo dużą dozą samokrytycyzmu, a sama powieść niesie ze sobą rosnący niepokój.

Język Anne Enright jest wyjątkowo oszczędny, a styl momentami (celowo!) niezbyt staranny. Jakże daleko tu do tkliwości, sentymentalizmu czy nawet moralizowania. Gina nie ocenia swojego postępowania pod kątem etyki, jednak poddaje je bezlitosnej analizie. Jednocześnie ten sam zabieg służy sportretowaniu fałszywego boomu ekonomicznego, który – jak wiemy z perspektywy czasu  – zakończył się bolesnym krachem. A jak zakończył się romans Giny? Tego nie jesteśmy pewni – wiele wskazuje na rozstanie, ale tak naprawdę jest to niedopowiedziane. Prawie do samego końca nie wiemy również, na co chora była córka Seána.

Wiemy jednak, że szczęście osobiste nie jest uzależnione od spełniania własnych pragnień, bo te często wiodą nas na manowce. Tak naprawdę nie ma żadnej recepty na szczęśliwe życie – tak wiele niezależnych czynników może mieć swój udział w kształtowaniu naszych losów, że wszelkie oczekiwania są tylko i wyłącznie tańcem na pustym parkiecie. Ten walc niesie nas przez życie, wsłuchujemy się w coraz cichsze dźwięki orkiestry i próbujemy stawiać odważnie kroki, zachowując rytm i właściwą postawę. Tylko że powoli zapominamy, jakie właściwie są prawidłowe kroki i obroty.

Dodaj komentarz