Art of Reading

Zaczęło się od telegramu

Tak, zaczęło się właśnie od telegramu – czy ktoś jeszcze pamięta, co to było? Powiedziałem mamie, że przyszedł telegram właśnie, a ona zdumiona zapytała, skąd to wiem, więc przyznałem, że przeczytałem ten napis na blankiecie leżącym na telewizorze. Miałem wtedy jakieś cztery latka…

Oczywiście, wcześniej musiałem jakoś sam się tego czytania nauczyć, podobno stało się tak dzięki drewnianym klockom z literkami. Z równie wczesnych lat pamiętam jeszcze przedszkole w Sokołowie Podlaskim i bajki z rzutnika (pamięta je zapewne mniejszy odsetek osób, niż telegramy). W każdym razie przedszkolanka była podobno niepocieszona, bo moi koledzy woleli, bym to ja wcielił się w rolę lektora tych bajek, a nie ona. Wisi to wspomnienie gdzieś na krawędzi pamięci, była taka sytuacja i ją sobie przypominam, a może jedynie dopowiadam scenariusz do wmówionego sobie wspomnienia? Był to chyba ostatni z moich sukcesów przedszkolno-szkolnych, jeżeli chodzi o czytanie. We wczesnej podstawówce mieliśmy na języku polskim czytanie na głos na czas i nie byłem w tym najlepszy…

Wczesne lektury? Pamiętam Kometę nad Doliną Muminków, kilka tomów o Doktorze Dolittle, Tajemniczą wyspę Verne’a… A nade wszystko – już wtedy bywało tak, że brałem jakąś książkę, by po kilku stronach stwierdzić, że już ją kiedyś czytałem. W retrospektywie widzę również książkę Czarnoksiężnik ze Szmaragdowego Grodu, którą widziałem na wystawie zamkniętej księgarni i późniejszy żal, gdy zniknęła, zanim rodzice mogli mi ją kupić. A może było inaczej – książeczka była zbyt droga (było to jakieś staranniejsze wydanie) i odmówiono mi tej przyjemności? Nigdy jej nie przeczytałem, kilka lat później chyba minął dobry czas na tą lekturę. Ale (kto wie?) może to jeszcze nadrobię?

Dodaj komentarz