Art of Reading

Wyspa dreszczowców, czyli twarze emigracji

Wyspa dreszczowców Piotr Surmaczyński

stars8

Tytuł: Wyspa dreszczowców

Wydawnictwo: Novae Res

Rok wydania: 2014

Liczba stron: 196


Wpierw klauzula ujawnień – tę książkę otrzymałem do recenzji bezpośrednio od autora. Piotr Surmaczyński przeczytał był wcześniej jedną z moich niezbyt przychylnych recenzji i postanowił, jako ryzykant, poprosić mnie o szczerą ocenę jego Wyspy dreszczowców. Cóż, jeżeli mieszkający w Anglii pisarz spodziewał się, że jego książkę „obsmaruję”, to niestety będę musiał go rozczarować.

Już pierwsze opowiadanie poraża. W kręgu śmierci opowiada o pewnej zwyczajnej dziewczynie, która stara się za wszelką cenę czynić dobro, lecz te starania pchają ją do kolejnych zbrodni. Mocno poruszająca proza jest swoistą wariacją wokół myśli Marie von Ebner-Eschenbach: Niewiele byłoby zła na świecie, gdyby nie można go było popełnić w imię dobra. Zaskakujące zwroty akcji i finał zapowiadają kolejne atrakcje. Ale jeżeli ktoś nastawia się na lekturę nowel kryminalnych, może się mocno zdziwić. Bo oto w kolejnych prozatorskich odsłonach Piotr Surmaczyński proponuje nam opowieść obyczajową, satyrę polityczną, a nawet horror – na dodatek chwilami te gatunki mocno się ze sobą mieszają.

Istnieje oczywiście wspólny mianownik – w każdym z utworów mamy do czynienia z emigrantami do Ziemi Obiecanej, jaką w XXI wieku są dla Polaków Wyspy Brytyjskie. Pisarz na różne sposoby eksploruje zderzenie oczekiwań z rzeczywistością dodatkowo wzmocnione przez kulturowe różnice. Anglia widziana jest z tej perspektywy jako tytułowa „wyspa dreszczowców”. Nie ma tu jednak łatwych wytłumaczeń. To nie jest sytuacja, w której wybieraliśmy się do raju, a ten na miejscu okazał się piekłem. To piekło nosimy w sobie, jest ono naszym środowiskiem naturalnym.

Największe wrażenie zrobiła na mnie chyba łatwość, z jaką Piotr Surmaczyński wciela się w role kolejnych narratorów. Szalona dziewczyna, zblazowany fotograf, lewicujący politolog, czy bogobojny prawiczek – w każdym z tych wcieleń pisarz pozostaje autentyczny. Zdumiewająca wręcz umiejętność mimikry. Dobre są również zakończenia opowiadań – takie, jakie powinny być: szokujące, poruszające, nieraz okrutne.

Wiem, że pisarz pracuje nad swoją drugą książką. Przyznam, że z wielką niecierpliwością czekam na tę lekturę.

 

One Response

Dodaj komentarz