Art of Reading

Wszystkie miejskie strachy

wszystkiebialedamywww

stars9

Autor: Piotr Borowiec

Tytuł: Wszystkie białe damy

Wydawca: GMORK

Data wydania: 2015

Liczba tron: 257


Przestrzeń miasta zaludniają miejskie legendy, a bohaterami tychże legend są potwory. Jakże często okazuje się, że za maską monstrum kryje się człowiek – archetypiczna jednostka utkana z obłędu, lęków społecznych, zasłyszanych dano temu opowieści, które opisują prawdziwe wydarzenia, które przytrafiły się znajomemu znajomego. Jest coś w miejskiej grozie, co przeraża bardziej niż rustykalne straszydła z horrorów starej daty, może aby to wytłumaczyć zanucę piosenkę Kuby Sienkiewicza: W świetle przewodów, w cieniu sufitów/W wietrze oddechów, w błocie napisów/Rodzą się szajby małe i biedne (…). A cały ten wstęp wraz ze wstawką muzyczną dlatego, że przeczytałem właśnie najlepszy od bardzo dawna zbiór miejskiej grozy. Panie i Panowie – Wszystkie białe damy Piotra Borowca.

Jednym z najważniejszych kryteriów oceny literatury gatunkowej jest jej umiejscowienie w kanonie. Piotr Borowiec czerpie z tego kanonu z rutyną godną zawodowego czerpacza, mimo że omawiany zbiorek jest jego książkowym debiutem. Czegoż tu nie ma – nawiedzone domy, strzygi, czarownice, szaleńcy, zemsta zza grobu! Przy czym ważna uwaga – motywy nie są tu bezmyślnie przeklejane, ale twórczo wykorzystywane. Młody autor przemawia własnym, charakterystycznym głosem – umiejscowiłbym go gdzieś między Grahamem Mastertonem, może Neilem Gaimanem z jednej strony a Jerzym Nowosadem ze strony drugiej. Doskonale radzi sobie zarówno w tekstach krótkich, jak i w tych nieco dłuższych. Bez względu na objętość opowiadania, czyta się je zawsze znakomicie i z dużą przyjemnością.

Opowiadania Piotra Borowca nie tylko są dobrze napisane, ale także dowodzą wcale nieczęstej u pisarzy grozy umiejętności straszenia. Tu nie będzie hektolitrów posoki ani kilometrów półprzejrzystych jelit, o nie. Psychologia, moi drodzy czytelnicy – lęk zaczyna się od naskórka, od zapachu i dziwnego dźwięku wywołującego dreszcze, od tajemniczej postaci ukrywającej się w ciemności. Piotr Borowiec nastraszył mnie parę razy naprawdę mocno i zawdzięczam mu noc wypełnioną sennymi koszmarami.

Czy jest się do czego przyczepić? Momentami zmysły redaktora były nieco mniej wyostrzone, pojawiło się kilka niedociągnięć. Oczywiście, wśród trzynastu opowiadań dwa lub trzy teksty także nieco odstają od reszty. Ale generalnie jest naprawdę dobrze, a jak na debiut – wręcz rewelacyjnie.

To co, czekamy na powieść Piotra Borowca. Z wielkimi nadziejami i rozbudzonymi oczekiwaniami.

One Response

Dodaj komentarz