Art of Reading

Turniej cieni – monumentalnie między powstaniami

turniej

stars9

Gatunek: historyczna

Wydawca: Zysk i S-ka

Data wydania: 2015

Liczba stron: 816


Do tej pory okres między Powstaniem Listopadowym a Styczniowym kojarzył mi się jedynie z emigracją dumającą na paryskim bruku – jak zresztą pisał Adam Mickiewicz –  „Dziś dla nas, w świecie nieproszonych gości,   W całej przeszłości i w całej przyszłości,   Jedna już tylko dziś kraina taka,W której jest trochę szczęścia dla Polaka (…)”. Tymczasem, za sprawą Elżbiety Cherezińskiej zanurzyłem się w naprawdę fascynujący czas historyczny – to wtedy właśnie wolność Polski była prawie na wyciągnięcie ręki. Dyplomatyczne zabiegi Rosji i Anglii na Bliskim Wschodzie – ostatecznie zakończone wojnami krymskimi, otwierały przed zniewoloną ojczyzną wyjątkowe możliwości. Skończyło się prawie jak zawsze – wewnętrzne przepychanki pomiędzy dowódcami, niesnaski w gronie liderów, zaprzepaszczone nadzieje…

Autorka, którą do tej pory kojarzyłem raczej z Piastami i Wikingami, rozsnuwa zadziwiająco bogaty fresk o wielu barwach i odcieniach. Rozgrywki między wywiadami, wczesnowiktoriańska Anglia, Syberia, Afganistan, Turcja – podróżujemy po wielkich połaciach XIX-wiecznego świata. Poznajemy fascynujących rodaków – Jana Prospera Witkiewicza, Rufina Piotrowskiego i słynnego renegata – Adama Gurowskiego. Ich losy splatają się w naprawdę znakomitej fabule, obfitującej w wiele wątków pobocznych (wystarczy powiedzieć, że na kartach powieści spotkamy także… Charlesa Dickensa i Sherlocka Holmesa). Inwencja pisarki jest godna podziwu – nie sposób wręcz oddzielić prawdziwych, udokumentowanych wydarzeń od literackiej fikcji.

Turniej Cieni wykracza jednak poza zwykłą, historyczną powieść szpiegowską. Obserwujemy bowiem także ludzkie dylematy, prawdziwie odrysowane w tyglu emocji i namiętności. Ta książka wiele mówi o Polsce i Polakach – być może nawet więcej niż wcześniejsze, „piastowskie” powieści Cherezińskiej.

To było o zaletach. A wady? Może zbyt wiele wątków, których siłą rzeczy nie dało się domknąć, a może nadmierna dbałość o szczegóły (o ile to może być postrzegane negatywnie)? Myślę, że minusy nie powinny przesłaniać plusów. Lektura naprawdę godna polecenia.

One Response

    • Luis_Typhoon, yo creo que la clave, más que ser cuestión de estar en el avión o no y por tanto, palmarla o no, radica en el hecho de que por mucho ancho de banda de que se disponga, la distancia geográfica es la distancia geográfica y se cobra su peaje en forma de ciertos retrasos en la linea, retrasos que no son significativos para la transferencia de un archivo, por ejemplo, pero que a la hora de modificar la actitud de una aeronave o aumentar o reducir el empuje del motor, tienen su importancia. Y como diría Pazos en &#ia20;A8rb2g”, a los hechos me repito.Saludos,

Dodaj komentarz