Art of Reading
  • Search results for Znak
  • Dom z witrażem – o miłości i historii

    Autor: Żanna Słoniowska

    Gatunek: beletrystyka

    Wydawca: Znak Literanova

    Data wydania: 2014

    Liczba stron: 264


    Teoretycznie to historia miłosna, ale nieco inna niż wszystkie. Bynajmniej nie ze względu na konfigurację – bo niezwykła w tej opowieści nie jest wcale miłosna relacja z byłym kochankiem własnej matki. Żanna Słoniowska dokonuje daleko głębszej analizy – bo jej Dom z witrażem to zarazem opowieść o trudnych stosunkach polsko-ukraińskich i hołd złożony pięknu Lwowa.

    Na pierwszym planie mamy tu historię rodzinną prababki, babki, matki i córki. każda z nich nieco inaczej odnajduje się na mapie świata, w wielonarodowym tyglu XX wieku. W tle jest historia, która czasami z dalszego planu przesuwa się na sam wierzch. I ona także wpływa w sposób bardzo bezpośredni na losy kobiet mieszkających w tytułowym domu z witrażem. Na ich tożsamość – polską, ukraińską albo po prostu lwowską.

    Ta książka to debiut powieściowy od razu nagrodzony w konkursie zorganizowanym przez Wydawnictwo Znak Literanova. Jakże zaskakująco dojrzały debiut Ukrainki o polskich korzeniach i jaka jej maestria w posługiwaniu się naszym językiem. Opisy miasta, ludzi, wydarzeń są tak klarowne i obrazowe, że czarne znaki na papierze zmieniają się w fotografie, w urywki kronik filmowych. W tej narracji nawet spadające balkony są estetycznym doznaniem.  A oprócz tego zupełnie jak w życiu. Historia dzieli, sztuka łączy – a po drodze musimy gdzieś odnaleźć własną wolność.

    Książka była pisana jeszcze przed Majdanem, przed wojną rosyjsko-ukraińską, ale we właściwy dla dobrej literatury sposób opowiada także o tych wydarzeniach. Jej odczytanie uległo zapewne zmianie, ale jedna z najdawniejszych prawd o historii jako nauczycielce życia pozostaje wciąż boleśnie dobitna.

  • Wstań, czyli jak zacząłem stosować pozycję Wonder Woman

    wstanwww

    stars10plus

    Autor: Ammy Cuddy

    Gatunek: poradnik

    Wydawca: Znak

    Data wydania: 2016

    Liczba stron: 366


    Z jakim potężnym sceptycyzmem podchodziłem do tej książki! No bo wyobraźcie sobie książkę, która ma za cel udowodnić, że aby zyskać pewność siebie, wystarczy opanować kilka postaw lub gestów? Która wywraca do góry nogami całą logikę opierającą się na zasadzie przyczynowości – bo czy uśmiechamy się tylko wtedy, gdy jesteśmy szczęśliwi? Nie! Możemy poczuć szczęście tylko dlatego, że się uśmiechnęliśmy! Brzmi to wszystko jak kompletna bujda. Problem w tym, że… działa.

    Amy Cuddy, autorka książki Wstań!, opiera swoją wiedzę na wielu badaniach i eksperymentach. Jeden z nich – opisany też w poradniku – polegał na sprawdzeniu reakcji badanych na śmieszne komiksy. Jedna grupa oglądała je trzymając długopis w zębach w sposób wymuszający uśmiechanie się, a druga zmuszająca do trzymania zaciśniętych ust. Okazało się, że osoby z pierwszego zespołu uznały obrazki za znacznie zabawniejsze niż ich odpowiednicy z drugiej grupy. Podobne efekty osiągano zawsze, gdy wywoływano uśmiech w sposób sztuczny – po pewnym czasie obraz mózgu ofiary eksperymentu wskazywał na rosnące uczucie szczęścia. To naprawdę działa – bo mózg reaguje na sygnały nerwowe z mięśni twarzy – i nawet jeśli nie masz żadnego powodu do uśmiechu, to możesz poczuć się lepiej po prostu się uśmiechając.

    Tak samo działają postawy otwarte – jak choćby słynna pozycja Wonder Woman – z rozstawionymi nogami, rękoma wspartymi na biodrach i prostym kręgosłupem. Podobno wystarczą dwie minuty tego ćwiczenia, by zmienić stan swojego umysłu. Jednocześnie otwarte postawy budzą u obserwatora poczucie, że dana osoba jest pewna siebie, wie czego chce, jest świadoma własnej wartości. Czyli wystarczy udawać osobę pewną siebie, by pewność siebie zyskać. Już Kurt Vonnegut w powieści Matka Noc przestrzegał, że musimy uważać na to, kogo udajemy, bo stajemy się właśnie tymi osobami. Przestroga może być jednak, jak widać, również wskazówką.

    Amy Cuddy przedstawiła swoją rewolucyjną teorię na konferencji TED Global w 2012 roku. Film z tym wystąpieniem zyskał gigantyczną liczbę odsłon. Książka napisana jest lekko, wyjątkowo przystępnie, przy czym nie odnosi się wrażenia, jakby ujawniała prawdę objawioną i cudowny lek na niską samoocenę. I może właśnie dlatego, może być takim właśnie lekiem.

     

  • Fatum i Furia, czyli on i ona

    fif

    stars10plus

    Tytuł oryginału: Fate And Fury

    Tłumaczenie: Mateusz Borowski

    Gatunek: beletrystyka

    Wydawca: Znak

    Data wydania: 2016

    Liczba stron: 430


    Tę książkę skończyłem czytać już jakiś czas temu, ale wciąż we mnie tkwi i wywołuje niepokój. Zdawałoby się, że dość oklepany pomysł – powieść z podwójną narracją – w której historię poznajemy z dwóch punktów widzenia, będących zarazem przeciwstawnymi, jak i komplementarnymi. Opowieść o miłości i innych demonach, chciałoby się rzucić Marquezem. O nim – czyli typowym playboyu, który zalicza setki kobiet, nim pozna tę jedyną. O niej, która jest sfinksem, enigmą i tajemnicą – przynajmniej w pierwszej części. Bo najpierw poznajemy wersję męską, a dopiero potem – żeńską. Ale czy na pewno poznajemy?

    Lauren Groff wymyśliła rzecz pozornie karkołomną – dwudziestokilkuletni związek małżeński, w którym obie strony nie wiedzą na swój temat rzeczy być może najważniejszych. A to co wiedzą – jest często fałszem i igraszką pamięci – ba! Nawet scena, w której Lancelot i Mathilde spotykają się po raz pierwszy, jest przez nich zupełnie inaczej pamiętana. Tu można zahaczyć o ontologiczne teorie tożsamości, przywołać spory o desygnaty – ale wszystko sprowadza się do tego, że druga osoba jest zawsze do pewnego stopnia niepoznawalna. Jesteśmy wędrującymi po ziemi zagadkami i niczym więcej.

    Zaletą książki jest bez wątpienia dopowiadanie poszczególnych wątków, które nadaje jej wielowymiarowości. Można się zastanawiać, czy przypadkiem nie poznajemy zbyt wiele sekretów – w tym ujęciu znika mgiełka niedopowiedzenia, a układanka przestaje być wiszącą w powietrzu stertą fragmentów. Mnie takie podejście jednak ujęło. Cóż, zapewne Barrack Obama by się ucieszył, gdyby się dowiedział, że podzielam jego opinię…

    Świetne jest również tłumaczenie – odnosi się wrażenie, że powieść naprawdę pisały dwie różne osoby.