Art of Reading
  • Search results for Wydawnictwo MAG
  • Na to czekam…

    Kilka książek już pojawiło się w zapowiedziach, sporo jest niewiadomych, lecz ogółem 2017 rok może okazać się literacko bardzo smakowity. W tej chwili wygląda na to, że najbardziej oczekuję na cztery premiery książkowe z dwóch oficyn. Albatros zapowiedział m.in. wydanie nowej powieści Joe Hilla pod tytułem Strażak oraz najnowsze dzieło Iana McEwana pt. W skorupce orzecha. Z kolei Muza planuje wydać w tym roku długo oczekiwane zwieńczenie cyklu Cmentarz Zapomnianych Książek Carlosa Ruiza Zafóna zatytułowane Labirynt Duchów. Warszawskie wydawnictwo zamierza także wypuścić na rynek zbiór esejów o literaturze samego Harukiego Murakamiego. Tytuł tej książki część z Was zapewne już odczytała z zamieszczonego powyżej obrazka. Tak, to Zawód: powieściopisarz.

    Reszta zapowiedzi pozostaje na razie w sferze marzeń, jak chociażby szósty tom cyklu Gra o tron George’a R.R. Martina, nad którym pisarz pracuje już od kilku lat. Fani fantasy z niepokojem zaglądają również na stronę internetową Scotta Lyncha, gdyż data premiery kolejnej części serii o Niecnych Dżentelmenach po raz kolejny przesunęła się ad calendas graecas. Nie wiadomo również, czy w tym roku przeczytamy najnowszą powieść już wspomnianego Murakamiego. Na razie wiadomo tylko, że dwutomowe Zabójstwo komendanta ukaże się w lutym, ale w Japonii. W planach wydawniczych za oceanem jest także wspólna powieść Stephena Kinga (ojca) i Owena Kinga (syna) pod tytułem roboczym Sleeping Beauties. Być może przeczytamy ją po polsku jeszcze w 2017 roku.

    Poza tym, są autorzy, którzy zamilkli lub których się w Polsce od pewnego czasu nie wydaje. Antonia S. Byatt, Graham Swift  – na te nazwiska polscy wydawcy chyba się obrazili… Liczyłbym też na jakąś nową powieść Davida Lodge’a, ale sam Brytyjczyk przyznał, że pewnie już żadnej nie napisze…

    Ach, jeszcze fantastyka! Tutaj zdaję się na Wydawnictwo MAG, które zapowiada wydanie nowych książek Davida Mitchella Neila Gaimana.

    EDIT PS. Właśnie się dowiedziałem, że wiosną lub latem ukaże się nowa książka Jonathana Carrolla – nie będzie to powieść, ale pozycja nonfiction zatytułowana Crow’s Dinner!

     

  • Labirynty miłości, czyli Dom z liści

    domzlisciwww

    stars10plus

    Tytuł oryginału: House of Leaves

    Tłumaczenie: Wojciech Szypuła

    Gatunek: horror

    Wydawca: Wydawnictwo MAG

    Data wydania: 2016

    Liczba stron: ok. 827


    Tej książki zapewne nie da się porównać z żadną inną, więc siłą rzeczy będzie ona najlepsza w swej kategorii. Ale nawet poza światem etykietek i szufladek, zupełnie abstrahując od niezwykłej formy, Dom z liści pozostaje książką wybitną. Żeby się o tym przekonać, wystarczy posłuchać kilkuzdaniowego streszczenia.domzlisci1

    Mamy więc opowieść pewnego fotoreportera, Willa Navidsona, który z żoną i dwójką dzieci przenosi się do nowego domu gdzieś w Virginii. Okazuje się, że wewnętrzne wymiary budynku przekraczają zewnętrzne, a wkrótce potem ujawnia się tajemniczy korytarz. Droga wiedzie głęboko do wnętrza Ziemi, a my uczestniczymy w tej podróży wraz z bohaterami. Brzmi dość schematycznie? Tak, ale tej opowieści nie poznajemy w wersji narratora pierwszoosobowego lub wszechwiedzącego trzecioosobowego. Jest ona treścią pewnego filmu, który zafascynował niejakiego Zampano. Notabene, Zampano owego filmu nigdy nie widział, gdyż był ślepy i umarł. Pozostawił jednak po sobie mnóstwo notatek, zdjęć, krytycznych uwag na temat wspomnianego wcześniej filmu, analizowanego scena po scenie. Praca obfituje w mnogość przypisów oraz przypisów do przypisów. Właśnie te notatki czytamy, ale zostały one wcześniej zredagowane przez niejakiego Johnny’ego Wagabundę – on zresztą uzupełnił ją o własne przypisy, w których snuje równoległą, kompletnie niepowiązaną z główną treścią fabułę (czy aby na pewno?). Johnny Wagabunda nie jest zbyt wiarygodnym współnarratorem – zdecydowaną większość czasu spędza zażywając narkotyki i zaliczając kolejne kobiety. Ale, ale… kolejna szkatułka! Bo ostatecznym narratorem są tajemniczy Wydawcy, którzy zebrali spuściznę po Johnnym, mimo że nigdy go nie spotkali.photoscan

    To osie fabuły, ale w Domu z liści ważna jest sama forma – układ linijek, zmieniające się czcionki, dziwne przekreślenia. Książka jest labiryntem i zagadką do rozszyfrowania, zagłębiamy się w nią niczym w podziemia domu Navidsona. Tak naprawdę, jest to opowieść o miłości i odnajdywaniu własnego przeznaczenia. Przejmujące są dodatki – nie wiemy, czy mamy do czynienia z całością opowieści, czy z jakąś jej wynaturzoną wersją.

    Można by rzec – niepotrzebnie skomplikowana opowieść, forma ważniejsza od treści, eksperyment formalny. A jednak jest w tej książce iskra geniuszu – wypatrzyłem ją w ciemnościach rozwijających się korytarzy, w spirali schodów, które nigdy się nie kończą.

  • Czasomierze – o zwykłej dziewczynie walczącej z Historią

    czasomierze

    stars10plus

    Tytuł oryginału: The Bone Clocks

    Tłumaczenie:

    Gatunek: SF

    Wydawca: MAG

    Data wydania: 2016

    Liczba stron:


    A dziś coś dla zwolenników teorii spiskowych… Wprawdzie większość recenzji Czasomierzy Davida Mitchella skupia się głównie na maestrii, z jaką pisarz operuje różnorodnymi gatunkami i stylistykami w obrębie jednej książki, ale spójrzmy może nieco wnikliwiej na jego koncepcję historiozoficzną. Tylko w teorii mamy tu przecież do czynienia ze zwodniczo przytoczoną w tytule historią o zwykłej dziewczynie walczącej z… Historią. Poznajemy ją jako nastolatkę uciekającą z domu, później jest pracownicą szwajcarskiego schroniska, słynną pisarką, staruszką w apokaliptycznej przyszłości… Kim jest tak naprawdę Holly Sykes? Czy jest tylko „igraszką losu, czy może jego motorem”?

    A może część ludzi, których napotykamy na swojej drodze, uczestniczy właśnie w globalnym spisku? Może są naszymi kochankami, może wymyślonymi przyjaciółmi z dzieciństwa – a tak naprawdę istotami z innego wymiaru zaangażowanymi w odwieczną potyczkę? Wszystkie teorie spiskowe mają w swojej najgłębszej istocie jedną część wspólną – chodzi o uporządkowanie świata, nadanie mu sensu – czasami, a może zawsze, ukrytego? David Mitchell nie zamierza jednak oprzeć się na schematach; woli stworzyć własną mitologię, odmienną od dawnych wierzeń, czy popkulturowych kalek takich, jak kosmici lub Reptilianie. W Czasomierzach mamy do czynienia z dwoma rodzajami nadprzyrodzonych bytów – pierwszy z nich to drapieżcy wysysający dusze ludzi, by przedłużyć własne istnienie, a drugi – ten pozytywny, staje po stronie ludzkości. Anachoreci i Horolodzy. Nasze halucynacje, nasze fałszywe wspomnienia. Nasze niedoskonałości.

    A gdzieś między nimi płynie czas ludzkości – wciąż obciążonej tymi samymi grzechami. Nieprzypadkowo właśnie nasze niedostatki mówią o nas więcej, niż natchnione hagiografie. Owa ludzkość utożsamiana z Holly Sykes i jej bliskimi, zmierza ku upadkowi, który dobrze obrazuje ostatnia część książki.

    Wielowątkowość, ale i metafizyka. No dobrze, bez owijania w bawełnę. To genialna książka.