Art of Reading
  • Search results for Wydawnictwo Czarne
  • Ptak dobrego Boga, czyli komedia o niewolnictwie

    ptak

    stars10

    Tytuł oryginału: The Good Lord Bird

    Tłumaczenie: Marek Świerkocki

    Wydawca: Czarne

    Gatunek: beletrystyka, historyczna

    Data wydania: 2016

    Liczba stron: 440


    O niejakim Johnie Brownie usłyszałem zapewne po raz pierwszy w podstawówce za sprawą C.K Norwida, a konkretniej jego wiersza – Do obywatela Johna Brown. Oczywiście, wydźwięk tamtego pierwszego kontaktu dość jednoznacznie potępiał Amerykanów, którzy wyzyskiwali biednych Murzynów, a nauczycielka wspinała się na jeszcze wyższe piętra patosu niż wzmiankowany utwór. Później, wstyd się przyznać, jakoś nie miałem okazji na pogłębienie swej wiedzy na temat słynnego abolicjonisty. Aż do teraz, bo na rynku pojawiła się książka Ptak Dobrego Boga Jamesa McBride’a.

    Tylko jedna, ważna uwaga na początek – to nie jest historyczny reportaż, faktograficznie tego się nie da czytać, mimo że występuje tu cała masa historycznych postaci. Może dlatego, że głównym bohaterem i narratorem zarazem jest fikcyjna osoba Henry’ego Shackleforda – młodego Mulata, który w przebraniu dziewczyny towarzyszy dość żałosnej armii Johna Browna. Jakim narratorem zaś może być niewykształcony niewolnik w połowie XIX wieku? Język powieści jest prawdziwie karkołomny, gdyż relacji tej bardzo daleko do językowej poprawności. Pozostaje chylić czoła przed genialnym tłumaczeniem Marka Świerkockiego, chociaż dochodzę również do wniosku, że korektor i redaktor mieli nie lada zadanie do wykonania – jak bowiem odróżnić literówki od celowych błędów, którymi usiane są właściwie wszystkie zdania?

    Czytając Ptaka Dobrego Boga miałem mnóstwo skojarzeń z inną głośną powieścią – Małym Wielkim Człowiekiem Thomasa Bergera. Podobny typ humoru, zbliżony czas i miejsce akcji, tylko że tym razem odbrązawiany jest kolejny mit założycielski. W trakcie lektury myślałem sobie nawet, że to dobrze, iż James McBride jest ciemnoskóry, gdyż w innym przypadku piewcy politycznej poprawności mogliby go oskarżyć o rasizm. Niewolnicy, John Brown i inni wielcy abolicjoniści przedstawieni zostali bez koturnów i hagiograficznego zadęcia.

    Książka należy do tradycji pikarejskiej, a jej ojcem chrzestnym mógłby być sam Mark Twain. Wspaniała przygoda literacka!

  • O Nike po raz kolejny

    Znów przyszedł czas Warszawskich Targów Książki i znów ogłoszono nominacje do najważniejszej nagrody literackiej w Polsce, czyli Nike. Najpierw lista:

    BELETRYSTYKA

    Julia Fiedorczuk, Nieważkość, Marginesy

    Weronika Murek, Uprawa roślin południowych metodą Miczurina, Czarne

    Bronka Nowicka, Nakarmić kamień, Biuro Literackie

    Łukasz Orbitowski, Inna dusza, Od Deski do Deski

    Maciej Płaza, Skoruń, W.A.B.

     Żanna Słoniowska, Dom z witrażem, Znak

     

    BIOGRAFIE I WSPOMNIENIA

    Angelika Kuźniak, Stryjeńska. Diabli nadali, Czarne

    Joanna Olczak-Ronikier, Wtedy. O powojennym Krakowie, Znak

     

    ESEJ

    Renata Lis, W lodach Prowansji. Bunin na wygnaniu, Sic!

    Jerzy Sosnowski, Co Bóg zrobił szympansom?, Wielka Litera

     

    POEZJA

    Łukasz Jarosz, Kardonia i Faber, Biuro Literackie

    Ewa Lipska, Czytnik linii papilarnych, Wydawnictwo Literackie

    Piotr Matywiecki, Którędy na zawsze, Wydawnictwo Literackie

    Uta Przyboś, Prosta, Forma

     

    REPORTAŻ

    Piotr Ibrahim Kalwas, Egipt. Haram Halal, Dowody na Istnienie

    Marcin Kącki, Białystok. Biała siła, czarna pamięć, Czarne

    Magdalena Grzebałkowska, 1945. Wojna i pokój, Agora

    Dariusz Rosiak, Ziarno i krew, Czarne

    Katarzyna Surmiak-Domańska, Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość, Czarne

    Ziemowit Szczerek, Tatuaż z tryzubem, Czarne

     

    Kilka refleksji… Po pierwsze, wielki sukces Wydawnictwa Czarne, które na liście nominowanych ma aż sześć pozycji. Przy czym nie są to wyłącznie reportaże, co jest warte podkreślenia. Nie da się jednak ukryć, że literatura faktu trzyma się mocno. Po drugie – lubię podkreślać w gronie nominowanych obecność osób związanych z prozą gatunkową, jak horror czy SF. Tym razem pojawił się znów Łukasz Orbitowski, który z grozą ma coraz mniej wspólnego, ale jest również powieść Macieja Płazy – a tego autora miłośnicy książek przerażających muszą doskonale kojarzyć. Wszak pan Maciej jest także znakomitym tłumaczem dzieł Howarda P. Lovecrafta oraz redaktorem antologii zebranych Edgara Allana Poe. Korci mnie, by do tego grona dodać Jerzego Sosnowskiego, który flirtuje w swych powieściach z fantastyką, ale po prostu napiszę, że cieszę się również z tej nominacji. I wreszcie last but not least – za kolejną w ciągu kilku lat wytypowaną do nagrody książką stoi mój osobisty wydawca, czyli szczecińskie Wydawnictwo Forma.

  • Łaska zapomnienia

    laskawww

    stars10

    Autor: Anna Kańtoch

    Gatunek: sensacja

    Wydawnictwo: Czarne

    Data wydania: 2016

    Liczba stron: 400


    Książka Łaska od samego początku reklamowana jest jako klasyczny kryminał pozbawiony elementów fantastycznych. To dość ważne stwierdzenie, zważywszy, że autorkę, czyli Annę Kańtoch, można bez żadnej przesady określić mianem królowej polskiej literatury fantastycznej. Cóż, pięć nagród im. Zajdla mówi samo za siebie. Jednak po lekturze Łaski mógłbym pisarkę określić mianem „królowej polskiego kryminału” (nie oglądając się na to, że ten tytuł został już marketingowo obsadzony). Tak, ta książka jest po prostu znakomita.

    Akcja książki toczy się w dwóch planach czasowych – w latach pięćdziesiątych i osiemdziesiątych poprzedniego stulecia. Mamy zatem do czynienia z odmianą kryminału historycznego, przy czym niżej podpisany doskonale pamięta drugi z tych okresów. Wpływa to oczywiście na odbiór lektury, na pewną nostalgię, którą ta lektura nieuchronnie wywołuje. Na ile ulotna pamięć pozwala na takie deklaracje, to czas mojego dzieciństwa został oddany z niebywałym pietyzmem. To świadczy o dobrym warsztacie autorki – skądinąd wiem, że pierwotnie akcja mogła toczyć się w roku 1984, a nie 1985, lecz okazało się, że zima w tymże 1984 była łagodna, a to nie pasowało do nastroju powieści.

    Główną bohaterką jest Maria – 36-letnia nauczycielka, która w dzieciństwie przeżyła wyjątkowo traumatyczną przygodę. Przez tydzień zaginiona, wróciła do domu pokryta warstwą zaschniętej krwi, nie pamiętając kompletnie niczego. Po 30 latach jeden z uczniów daje jej rysunek przedstawiający grupkę dzieci wokół tajemniczego Kartoflanego Człowieka. Ta grafika porusza jakąś strunę w pamięci Marii, ale kilka dni później uczeń zostaje znaleziony w miejskim parku powieszony na gałęzi. A potem pojawiają się kolejne ofiary. Wkrótce okazuje się, że dopiero odkrycie tajemnicy z przeszłości umożliwi odkrycie bezlitosnego mordercy.

    To wszystko – tajemniczość, nastrojowość, groza – kazały mi szukać w powieści tropów fantastycznych, ale chyba uległem po prostu schematowi myślenia – zwłaszcza że książka trochę przypomina wcześniejsze dokonanie prozatorskie Anny Kańtoch, czyli powieść Czarne. Ale to nie jest fantastyka ani horror – nazwałbym raczej Łaskę mianem czystej grozy. Muszę dodać – oczywiście nie zdradzając niczego – że zakończenie jest niezłym zaskoczeniem. W ogóle pierwszoplanową rolę odgrywa w powieści właśnie intryga – a czyż nie jest to cecha prawdziwego kryminału?