Art of Reading
  • Search results for USA
  • Lauren Groff – ulubienica Obamy

    Lauren Groff urodziła się 23 lipca 1978 roku w Cooperstown, stan New York. Skończyła Uniwersytet w Wisconsin. Jest autorką trzech powieści i wielu opowiadań (najlepsze ukazały się w oddzielnym zbiorze). Już pierwszą jej książkę recenzował sam Stephen King, a kolejne podobały się zarówno krytykom, jak i czytelnikom. Jak w przypadku jej ostatniego dzieła – powieści Fatum i furia, która jest ulubioną pozycją samego Barracka Obamy. Nawet nominacja do nagrody za najgorszy opis aktu seksualnego właśnie dla tej powieści, nie zmienia ogólnie wysokiej oceny, jaką ta książka zbiera…

    Lauren Groff jest żoną niejakiego Claya Kallmana, z którym ma dwoje dzieci. Mieszka w Gainesville na Florydzie. Siostrą pisarki jest bardzo znana triatlonistka Sarah True.

    BIBLIOGRAFIA

    The Monsters of Templeton (2008)

    Delicate Edible Birds (2009) – zbiór opowiadań

    Arcadia (2012)

    Fates and Furies (2015) – wydanie polskie Fatum i Furia – Znak 2016

  • Koniec warty i cyklu

    koniecwartywww

    stars10

    Tytuł oryginału: End of Watch

    Tłumaczenie: Rafał Lisowski

    Gatunek: sensacja/horror

    Wydawca: Albatros

    Data wydania: 2016

    Liczba stron: 480


    Długo się zastanawiałem nad przyporządkowaniem gatunkowym tej książki. Cały cykl zapoczątkowany powieścią Pan Mercedes miał być pierwszą poważną wycieczką króla horroru w kierunku literatury sensacyjnej sensu stricto. Wiele wskazuje jednak na to, że Stephen King niezbyt długo wytrwał w swoim postanowieniu – a może zresztą od samego początku planował nadnaturalny finał trylogii? Osobiście jestem przeciwnikiem wszelkich sztywnych podziałów i etykiet gatunkowych. Koniec warty to coś w rodzaju stadium pośredniego między sensacją a horrorem – podobne tereny eksploruje w swoich utworach niejaki Dean R. Koontz.

    Po raz trzeci spotykamy się z detektywem Billem Hodgesem i jego przyjaciółmi – Holly i Jeromem. Czy słynny Pan Mercedes rzeczywiście znajduje się w stanie wegetatywnym i nie ma  żadnego kontaktu ze światem? A może wręcz przeciwnie – pod osłoną swej niepełnosprawności próbuje dokończyć to, co rozpoczął w pierwszym tomie? Nietrudno odpowiedzieć na to pytanie, zresztą w tej książce niewiele jest zaskoczeń. Ale sam koncept telepatycznego mordercy jest tak przedni, że z pewnością rekompensuje ewentualne braki fabuły. Trochę zdradziłem treści, chociaż przesłanki tego modus operandi pojawiły się już pod koniec drugiego tomu cyklu.

    No dobrze, naprawdę świetne jest to zamknięcie trylogii. Nawet pomijając mój brak obiektywizmu w stosunku do Kinga, tę książkę czyta się świetnie i mamy właściwie do czynienia z odwróceniem wydawniczego schematu, wedle którego im późniejsza część cyklu, tym jest gorzej. W tym przypadku kondycja mistrza horroru poprawia się z tomu na tom. A że w jego przypadku nigdy nie jest naprawdę źle, to i Koniec warty wypada ocenić naprawdę wysoko.

    Jedyne, co mnie martwi, to oscylujący charakter pisarstwa Stephena K. PO rzeczach dobrych zwykle pojawiają się te nieco słabsze. Ciekawe, czy tak będzie również teraz? Chociaż wcześniej zapewne zobaczymy ekranizację Mrocznej Wieży

  • Ptak dobrego Boga, czyli komedia o niewolnictwie

    ptak

    stars10

    Tytuł oryginału: The Good Lord Bird

    Tłumaczenie: Marek Świerkocki

    Wydawca: Czarne

    Gatunek: beletrystyka, historyczna

    Data wydania: 2016

    Liczba stron: 440


    O niejakim Johnie Brownie usłyszałem zapewne po raz pierwszy w podstawówce za sprawą C.K Norwida, a konkretniej jego wiersza – Do obywatela Johna Brown. Oczywiście, wydźwięk tamtego pierwszego kontaktu dość jednoznacznie potępiał Amerykanów, którzy wyzyskiwali biednych Murzynów, a nauczycielka wspinała się na jeszcze wyższe piętra patosu niż wzmiankowany utwór. Później, wstyd się przyznać, jakoś nie miałem okazji na pogłębienie swej wiedzy na temat słynnego abolicjonisty. Aż do teraz, bo na rynku pojawiła się książka Ptak Dobrego Boga Jamesa McBride’a.

    Tylko jedna, ważna uwaga na początek – to nie jest historyczny reportaż, faktograficznie tego się nie da czytać, mimo że występuje tu cała masa historycznych postaci. Może dlatego, że głównym bohaterem i narratorem zarazem jest fikcyjna osoba Henry’ego Shackleforda – młodego Mulata, który w przebraniu dziewczyny towarzyszy dość żałosnej armii Johna Browna. Jakim narratorem zaś może być niewykształcony niewolnik w połowie XIX wieku? Język powieści jest prawdziwie karkołomny, gdyż relacji tej bardzo daleko do językowej poprawności. Pozostaje chylić czoła przed genialnym tłumaczeniem Marka Świerkockiego, chociaż dochodzę również do wniosku, że korektor i redaktor mieli nie lada zadanie do wykonania – jak bowiem odróżnić literówki od celowych błędów, którymi usiane są właściwie wszystkie zdania?

    Czytając Ptaka Dobrego Boga miałem mnóstwo skojarzeń z inną głośną powieścią – Małym Wielkim Człowiekiem Thomasa Bergera. Podobny typ humoru, zbliżony czas i miejsce akcji, tylko że tym razem odbrązawiany jest kolejny mit założycielski. W trakcie lektury myślałem sobie nawet, że to dobrze, iż James McBride jest ciemnoskóry, gdyż w innym przypadku piewcy politycznej poprawności mogliby go oskarżyć o rasizm. Niewolnicy, John Brown i inni wielcy abolicjoniści przedstawieni zostali bez koturnów i hagiograficznego zadęcia.

    Książka należy do tradycji pikarejskiej, a jej ojcem chrzestnym mógłby być sam Mark Twain. Wspaniała przygoda literacka!