Art of Reading
  • Search results for Studio Emka
  • Stalin u Freuda

    kozetka

    stars6

    Tytuł oryginału: Le divan de Staline

    Tłumaczenie: Andrzej Bilik

    Gatunek: historyczna/beletrystyka

    Wydawnictwo: Studio Emka

    Data wydania: 2015

    Liczba stron: 272


    Jean-Daniel Baltassat postawił sobie ambitne zadanie sportretowania największego dyktatora wszech czasów w opowieści będącej częściowo fabularyzowanym zapisem jesieni 1950 roku, częściowo opisem snów Stalina, częściowo rodzajem psychodramy. Zadanie ambitne i skazane na bardzo spektakularną, przyznajmy, klęskę.

    Akcja powieści rozgrywa się w 1950 roku w Borżomi, w pałacu Likani  na trzy lata przed śmiercią Stalina. Na prośbę swej dawnej kochanki Wodiewej, Stalin przyjmuje tam młodego malarza Daniłowa, adoptowanego syna sławnej rzeźbiarki Muchiny (tej od Robotnika i kołchoźnicy), autora projektu pomnika wiecznej chwały Małego Ojczulka Narodów. W niezwykłej jesiennej scenerii pałacu i otaczającego go parku Daniłow przechodzi przesłuchanie groźnego generała Własika, a potem samego Stalina. Artysta zostaje poddany dokładnemu badaniu, a następnie licznym prowokacjom. Czym to się dla niego skończy? Łatwo przewidzieć.

    Pierwszoplanową postacią powieści nie jest jednak Daniłow, ale Józef Wissarionowicz Stalin. Ukazany jest w całej serii interakcji, a dzięki Jeanowi- Danielowi Baltassatowi poznajemy także sny niepodzielnego władcy sowieckiej Rosji. W pałacu znajduje się tytułowa kozetka – identyczna z tą, na której Zygmunt Freud poddawał terapii swych pacjentów. „Że Stalin sypia na kozetce wiedeńskiego Szarlatana – znam takich, którym ta wiadomość sprawiłaby przyjemność”, mówi w pewnym momencie Józef Wissarionowicz. Autor przekonuje nas, że całe szaleństwo Słońca Narodów miało swoje korzenie w młodzieńczych traumach – stracie ukochanej kobiety, a potem obsesyjnym uwielbieniu Włodzimierza Lenina – tę relację widzimy przede wszystkim w kategoriach miłości/nienawiści. Rozumiem zamysł, ale absolutnie nie zostałem przekonany.

    Mimo wszystko jednak te wiwisekcje psychologiczne gruzińskiego tyrana stanowią najlepsze fragmenty powieści. Sama akcja jest chwilami niemiłosiernie wręcz spowolniona, zupełnie jakbyśmy oglądali stary film dokumentalny, kadr po kadrze.  Ma to swoje uzasadnienie, podobnie jak kontrasty, którymi operuje autor. Wielki wódz pokazany jest z jednej strony jako otoczony siecią spisków potwór, a z drugiej jako ogrodnik i meloman. Trochę to koresponduje ze słynnym stwierdzeniem o banalności zła, ale ten akurat trop wiedzie w przypadku Kozetki Stalina na manowce.

     

  • Inspirujące usługi, czyli och, cudowny Singapurze!

    Inspirujące uslugi Ron kaufman

    stars7

    Tytuł oryginału: Uplifting Services

    Tłumaczenie: Witold Turopolski

    Wydawnictwo: Studio EMKA

    Data wydania: 2013

    Strony: 368


     

    Jakże często zdarza nam się zapomnieć o prawdach z gatunku uniwersalnych… O tym, że służąc innym, służy się sobie, że dobre uczynki bywają odwzajemnione, że wreszcie usługa to działanie, które tworzy wartość dla innej osoby. Wydawałoby się, że w świecie pełnym rekinów biznesu takei nauki są traktowane jako bajeczki dla grzecznych dzieci. Okazuje się jednak, że tak nie jest. Ron Kaufman, autor książki Inspirujące usługi, twierdzi, że właśnie w ten magiczny zdawałoby się sposób, podnosi się wartość przedsiębiorstw.

    Ideą Kaufmana jest zapoznanie czytelników ze swoim sztandarowym hasłem określanym mianem inspirujących usług (po angielsku uplifting services), czyli usług wyniesionych na wyższy poziom. Tym mottem posługują się takie firmy, jak Amazon, czy American Express, w których właśnie troska o jakość usług przełożyła się na lepsze funkcjonowanie. Na którejś stronie autor przytoczył przypadek inspirujących usług na znacznie mniejszą skalę. Opowiedział o techniku komputerowym, który po wykonaniu naprawy w domu klienta posprzątał po sobie, poprzesuwał meble na miejsce, a na sam koniec wyjął z kieszeni odświeżacz powietrza zostawiając po sobie miły zapach… A więc coś dodanego, coś dodatkowego, co może sprawić, że następnym razem wybierzemy znów tę samą firmę. Ale nie chodzi tylko o obsługę klienta, lecz również o kulturę firmy i dobre samopoczucie samopoczucie jej pracowników i właścicieli.

    Książka opisuje kolejne kroki, jakie można podjąć, aby stworzyć trwałą kulturę generującą codziennie takie usługi. Wiele jest w niej przykładów firm i ludzi z całego świata, którzy uczynili z usług swój najwyższy priorytet, dzięki czemu cieszą się dobrą reputacją. Opisane narzędzia i praktyki sprawdziły się w każdym kontekście, jaki można sobie wyobrazić: w firmach, instytucjach państwowych, społecznościach i domach, na każdym kontynencie i w wielu językach. Zdaniem Kaufmana nie jest to żaden kaprys, czy moda, ale wręcz nieodzowny warunek rozwoju przedsiębiorstwa w dzisiejszym świecie.

    Sporo zamieszczonych w książce przykładów i rad trąci nieco nachalną amerykańskością. Najbardziej jednak zirytowało mnie wychwalanie pod niebiosa Singapuru, który według Kaufmana, spełnia wszelkie przesłanki, by stanowić w każdej niemal dziedzinie wzorzec owych inspirujących usług. Wspaniałe jest lotnisko Chagi, które stanowi wielkie wesołe miasteczko, cudownie działają singapurskie urzędy i władze. Mi osobiście Singapur kojarzy się jednak raczej z najbardziej opresyjnym państwem świata. Drakońskie prawodawstwo, policyjny reżim, łamanie praw człowieka – a tymczasem pan Ron Kaufman podziwia piękne potiomkinowskie wioski. Jeżeli w przyszłości te inspirujące usługi mają się łączyć z podobnie orwellowskimi praktykami, to chyba poproszę następnym razem technika komputerowego, by wsadził ten swój odświeżacz powietrza w wiadome miejsce…