Art of Reading
  • Search results for Stephen King
  • Książki wyrwane z niebytu

    Prawdziwe „białe kruki” to oczywiście wydania bibliofilskie, które rozpalają wyobraźnię kolekcjonerów. Sygnowane pierwsze edycje Marka Twaina,  kronika świata Schedla z 1493 roku, litografie Franka Lloyda Wrighta. Często ich wartość nie jest zależna od zawartości, a od innych, nieco bardziej rynkowych kryteriów. Istnieją jednak książki innego rodzaju – z różnych względów zakazane – i wcale nie mam tu na myśli watykańskich czarnych list. Zwykle stanowią konsekwencje różnego rodzaju cenzury. Bywa też tak, że sam autor postanawia obłożyć swoje własne dzieła zakazem publikacji. Niczym niejaki Stephen King  i jego Rage. Jak piszą autorzy strony sthepenking.pl: „Opublikował [Rage] pod pseudonimem Richard Bachman. Z omawianą tu książką wiąże się wiele historii i legend wymyślanych przez fanów. Przypuszczać należy, iż książka ta stała się inspiracją dla kilku młodych ludzi, którzy wprowadzili w życie opisane w niej zdarzenia. W ten sposób autor postanowił wycofać powieść ze sprzedaży. W Stanach Zjednoczonych ‚Rage’ nie jest wznawiana od kilkunastu lat, na całym świecie zakaz ten obowiązuje nieco krócej. Początkowo King zabronił wydawania tej książki właśnie dlatego, że propaguje ona przemoc, obecnie autor wstydzi się tej powieści i jak sam twierdzi, żałuje, że kiedykolwiek ją wydał.”

    Oficjalnego wydania nie ma również inna książka mistrza horroru – The Plant. I właściwie cały ten wpis stanowi pretekst, by się pochwalić – już niebawem oba tytuły zasilą moją bibliotekę dzięki pewnemu dobremu znajomemu. Cudowne okładki Dariusza Kocurka przedstawiam poniżej… A niebawem napiszę o innych przypadkach ksiąg wyrwanych z niebytu…

  • Jak głosują czytelnicy?

    Portfelami. To oczywiste. Ale nie tylko. Kolejny raz ruszył plebiscyt portalu lubimyczytac.pl. „Książka Roku 2016” to największy plebiscyt czytelników. O nominacjach w pierwszej kolejności decydowała liczba opinii i wysokość ocen wystawionych przez użytkowników portalu, a także przyznane książkom nagrody i wyróżnienia. Ponadto zespół lubimyczytać.pl szczególną uwagę poświęcił tytułom, które zostały wydane pod koniec roku i nie zdążyły jeszcze zebrać dużej liczby opinii i ocen.

    W rywalizacji bierze udział 230 tytułów z 79 wydawnictw, spośród nich można wybierać Książki Roku 2016 aż w 12 kategoriach takich jak: literatura piękna, literatura faktu, kryminał, horror, literatura obyczajowa, fantastyka, science fiction, autobiografia, powieść historyczna, powieść młodzieżowa, oraz dwóch nowych kategoriach wprowadzonych podczas tej edycji: fantastyka młodzieżowa oraz literatura dziecięca.

    Ja już zagłosowałem – można to zrobić TU. Głosować można do 28 lutego 2017 roku.

    Pomyślałem również, że warto będzie porównać wyniki z tymi z zakończonego już plebiscytu na goodreads.com. Oddano w nim (bagatela!) ponad 3,5 mln głosów. Twórcy tamtego zestawienia wyróżnili aż 20 kategorii. Oprócz tych, które są u nas, można było wybierać także np. najlepszy komiks, czy najlepszy tomik poetycki. Zwyciężyły tam książki znane także z naszego rynku – Koniec warty Stephena Kinga czy Harry Potter i przeklęte dziecko. W hołubionej przeze mnie kategorii horror zwyciężył Joe Hill, a właściwie jego Strażak (powieść, która w P0lsce pojawi się w tym roku). Pozostaje życzyć więc naszemu rodzimemu konkursowi podobnego zainteresowania.

     

  • Koniec warty i cyklu

    koniecwartywww

    stars10

    Tytuł oryginału: End of Watch

    Tłumaczenie: Rafał Lisowski

    Gatunek: sensacja/horror

    Wydawca: Albatros

    Data wydania: 2016

    Liczba stron: 480


    Długo się zastanawiałem nad przyporządkowaniem gatunkowym tej książki. Cały cykl zapoczątkowany powieścią Pan Mercedes miał być pierwszą poważną wycieczką króla horroru w kierunku literatury sensacyjnej sensu stricto. Wiele wskazuje jednak na to, że Stephen King niezbyt długo wytrwał w swoim postanowieniu – a może zresztą od samego początku planował nadnaturalny finał trylogii? Osobiście jestem przeciwnikiem wszelkich sztywnych podziałów i etykiet gatunkowych. Koniec warty to coś w rodzaju stadium pośredniego między sensacją a horrorem – podobne tereny eksploruje w swoich utworach niejaki Dean R. Koontz.

    Po raz trzeci spotykamy się z detektywem Billem Hodgesem i jego przyjaciółmi – Holly i Jeromem. Czy słynny Pan Mercedes rzeczywiście znajduje się w stanie wegetatywnym i nie ma  żadnego kontaktu ze światem? A może wręcz przeciwnie – pod osłoną swej niepełnosprawności próbuje dokończyć to, co rozpoczął w pierwszym tomie? Nietrudno odpowiedzieć na to pytanie, zresztą w tej książce niewiele jest zaskoczeń. Ale sam koncept telepatycznego mordercy jest tak przedni, że z pewnością rekompensuje ewentualne braki fabuły. Trochę zdradziłem treści, chociaż przesłanki tego modus operandi pojawiły się już pod koniec drugiego tomu cyklu.

    No dobrze, naprawdę świetne jest to zamknięcie trylogii. Nawet pomijając mój brak obiektywizmu w stosunku do Kinga, tę książkę czyta się świetnie i mamy właściwie do czynienia z odwróceniem wydawniczego schematu, wedle którego im późniejsza część cyklu, tym jest gorzej. W tym przypadku kondycja mistrza horroru poprawia się z tomu na tom. A że w jego przypadku nigdy nie jest naprawdę źle, to i Koniec warty wypada ocenić naprawdę wysoko.

    Jedyne, co mnie martwi, to oscylujący charakter pisarstwa Stephena K. PO rzeczach dobrych zwykle pojawiają się te nieco słabsze. Ciekawe, czy tak będzie również teraz? Chociaż wcześniej zapewne zobaczymy ekranizację Mrocznej Wieży