Art of Reading
  • Search results for SF
  • Pojedynek na słowa, czyli uboczne skutki telepatii

    Autor: Connie Willis

    Gatunek: SF

    Wydawnictwo: Albatros

    Data wydania: 28 czerwca 2017

    Liczba stron: 560


    Connie Willis jest dla mnie zawsze literackim „pewniakiem”, odpowiednikiem murowanego faworyta w wyścigach. Po prostu wiem, czego się spodziewać i żadna z wcześniej przeczytanych książek mnie nie zawiodła. A było ich sporo – PrzejściePrzewodnik stada, Nie licząc psa czy Księga Sądu Ostatecznego, że wymienię wyłącznie powieści. Ze sporym zaskoczeniem czytałem więc już po lekturze recenzje innych czytelników, którzy jako wady Pojedynku na słowa wymieniali te elementy, które w moim poczuciu są właśnie największymi zaletami. Pozorny chaos, humor, rwane tempo akcji. Jak by tu powiedzieć… Amerykanka ma w swoim dorobku ma 11 nagród Hugo oraz 6 nagród Nebula, zatem najwięcej ze wszystkich pisarzy fantastyki naukowej, a to chyba czegoś dowodzi.

    Tym razem przenosimy się w niezbyt odległą przyszłość, która wygląda w zasadzie niemal identycznie jak czasy obecne, z jednym małym wyjątkiem. Oto bowiem media społecznościowe osiągnęły daleko bardziej idące głębie ingerencji w prywatność, a naukowcy wynaleźli rewolucyjną metodę ingerencji w ludzki mózg. Pozwala ona na prawdziwe współodczuwanie emocji, dzięki czemu już nie domyślamy się, lecz dokładnie wiemy, co czuje druga osoba. Nic więc dziwnego, że wspólny zabieg, znany pod nazwą EED, upodobały sobie zakochane pary zdobywając w ten sposób pewność łączącej ich więzi.

    Główna bohaterka, Briddey Flannigan z wielką niecierpliwością oczekuje na EED, które zaproponował jej pracujący w tej samej formie narzeczony. Jej rodzina stanowczo sprzeciwia się operacji, no ale krewni są dość specyficzni – to stary, irlandzki klan mocno irytujących indywiduów. Przed zabiegiem ostrzega dziewczynę również pewien kolega z pracy. Jednak Briddey jest zdecydowana i w tajemnicy poddaje się medyczny procedurom. No i oczywiście coś idzie nie tak, jak powinno…

    Książka Connie Willis jest wielowymiarową satyrą, której ostrze skierowane jest w nowoczesność, życie korporacyjne, ale także i międzyludzkie relacje, te na poziomie społecznym, ale i rodzinnym. Taką formułę trzeba wyczuć – pod tym względem najnowsza powieść przypomina nieco wcześniejszego  Przewodnika stada. 

    Ta książka mnie nie zawiodła, liczę na tłumaczenia innych powieści autorki, jeszcze nieznanych w Polsce. Szczególnie chciałbym tu wymienić Blackout All Clear należące do cyklu oksfordzkiego.

  • Anomalia, czyli Dickowskie klimaty

    Autor: Krzysztof T. Dąbrowski

    Wydawnictwo: FORMA

    Gatunek: SF

    Data wydania: 2016

    Liczba stron: 176


    Czymże jest bowiem ludzkie życie, jeśli nie anomalią jakąś, szczepem bakterii wyhodowanym na zgniłych wodorostach gdzieś na kreteńskiej plaży, pomyłką maszyny losującej, zakłóceniem w matriksie? Czyż nie jest tak, że niczego nie można być pewnym, bo zdecydowana większość zdarzeń, faktów czy też tylko domysłów wymyka się naszemu poznaniu? I zostajemy jak te dzieci we mgle.

    Albo gdy bierzemy kolejną książkę niejakiego Krzysztofa T. Dąbrowskiego nastawiając się na makabrę łamaną przez groteskę, na bizarro fiction w wersji satyrycznej, bo przecież wszystkie poprzednie pozycje spełniały ten warunek. Ale nagle otrzymujemy bynajmniej nie zabawną powieść science-fiction z filozoficznymi podtekstami. Otrzymujemy Anomalię. 

    Zabawnie tym razem nie jest, gdyż pisarz z całą powagą podchodzi do najpoważniejszego z tematów, czyli do śmierci. W efekcie otrzymujemy horror, ale jednocześnie zagłębiamy się w rozważania iście Dickowskie w swej naturze. Odwieczne pytanie stawiane przez autora Człowieka z Wysokiego Zamku – czym jest rzeczywistość, czy to właśnie ona nas otacza (i osacza), czy też może to tylko złożona forma złudzenia? Krzysztof T. Dąbrowski nie udziela na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi – można rzec, że na szczęście tego nie robi. W efekcie do samego końca tej niezbyt długiej powieści nie jesteśmy w stanie odróżnić snu (wizji, omamu) od jawy (świata realnego, rzeczy samej w sobie).

    A przy tym wszystkim nie zatraca pisarz potoczystości swego stylu, przywiązania do znaczenia słów, warsztatu biegłego opowiadacza. Ranga tematu nie zatapia tekstu, czyta się tę pozycję lekko i przyjemnie. Czego zresztą życzę i Państwu…

  • Puste niebo, czyli Schulz lepi księżyc

    pustewww

    stars10

    Autor: Radek Rak

    Gatunek: SF

    Wydawca: Powergraph

    Data wydania: 2016

    Liczba stron: 446


    Są miasta nieistniejące, miasta niewidzialne jak u Italo Calvino, które zwiedzić możemy tylko na kartach książek. Niektóre z nich umarły, spłonęły w krematoryjnych piecach, a inne nigdy nie egzystowały na żadnej mapie prawdziwego świata. Gdzieś na tym widmowym atlasie znajdziemy Lublin Brunona Schulza, do którego prowadzi nas Radek Rak w swojej powieści Puste niebo. Podróż to dziwna, lecz dająca sporą satysfakcję.

    Główny bohater tej książki, niejaki Tołpi, przez nieuwagę ściąga z nieba księżyc i niechcący go rozbija. To wielki problem – wszak bez oddziaływania naszego satelity kobiety przestaną mieć miesiączki i ludzkość wyginie. Na szczęście, w Lublinie mieszka stary cadyk, który umie lepić księżyce. Wielce to uczony myśliciel i podróżnik, który niegdyś wspiął się prawie do samych Niebios, by odwiedzić Boga Ojca.  Tołpi spotka na swojej drodze wiele barwnych postaci – diabła podłego sortu, posągową Madame, czy Łunę Sierpniową.

    To baśń osadzona w świecie przedwojennych miasteczek żydowskich, sterowców i rewolucji społecznej, przed którą broni wyłącznie magia. Baśń wykorzystująca poetykę Bolesława Leśmiana i stylistyczne gry godne Umberto Eco, baśń o nieistniejących ludziach w nieistniejącym świecie, których łączą nader prawdziwe więzy. Cóż zresztą może być prawdziwszego od fikcji? Nie ma nic prawdziwszego niż rozmowy o nieistniejących światach. Radek Rak znakomicie posługuje się stylizacją, a jego wizja zapada w pamięć – z pewnością jest jednym z najbardziej kreatywnych pisarzy wśród polskich fantastów.

    Czy książka mogłaby być jeszcze lepsza? Zapewne odpowiedź twierdząca dotyczyć może każdej powieści, jaka kiedykolwiek powstała. Można mieć jednak pewne uwagi dotyczące konstrukcji fabuły – często pojawiają się w niej bowiem fabularne pójścia na skróty, niekiedy zbyt wielu jest „bogów z maszyny”. Jakby akcję napędzały wyłącznie udziwnione idee pojawiające się, gdy nie ma szans na zwyczajny przebieg zdarzeń. Nie każdemu tego typu opowieść będzie się podobała. Mimo to zachęcam do zapoznania się z nią – to jedna z najlepszych książek fantastycznych wydanych w Polsce w ubiegłym roku.