Art of Reading
  • Search results for SF
  • Anomalia, czyli Dickowskie klimaty

    Autor: Krzysztof T. Dąbrowski

    Wydawnictwo: FORMA

    Gatunek: SF

    Data wydania: 2016

    Liczba stron: 176


    Czymże jest bowiem ludzkie życie, jeśli nie anomalią jakąś, szczepem bakterii wyhodowanym na zgniłych wodorostach gdzieś na kreteńskiej plaży, pomyłką maszyny losującej, zakłóceniem w matriksie? Czyż nie jest tak, że niczego nie można być pewnym, bo zdecydowana większość zdarzeń, faktów czy też tylko domysłów wymyka się naszemu poznaniu? I zostajemy jak te dzieci we mgle.

    Albo gdy bierzemy kolejną książkę niejakiego Krzysztofa T. Dąbrowskiego nastawiając się na makabrę łamaną przez groteskę, na bizarro fiction w wersji satyrycznej, bo przecież wszystkie poprzednie pozycje spełniały ten warunek. Ale nagle otrzymujemy bynajmniej nie zabawną powieść science-fiction z filozoficznymi podtekstami. Otrzymujemy Anomalię. 

    Zabawnie tym razem nie jest, gdyż pisarz z całą powagą podchodzi do najpoważniejszego z tematów, czyli do śmierci. W efekcie otrzymujemy horror, ale jednocześnie zagłębiamy się w rozważania iście Dickowskie w swej naturze. Odwieczne pytanie stawiane przez autora Człowieka z Wysokiego Zamku – czym jest rzeczywistość, czy to właśnie ona nas otacza (i osacza), czy też może to tylko złożona forma złudzenia? Krzysztof T. Dąbrowski nie udziela na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi – można rzec, że na szczęście tego nie robi. W efekcie do samego końca tej niezbyt długiej powieści nie jesteśmy w stanie odróżnić snu (wizji, omamu) od jawy (świata realnego, rzeczy samej w sobie).

    A przy tym wszystkim nie zatraca pisarz potoczystości swego stylu, przywiązania do znaczenia słów, warsztatu biegłego opowiadacza. Ranga tematu nie zatapia tekstu, czyta się tę pozycję lekko i przyjemnie. Czego zresztą życzę i Państwu…

  • Puste niebo, czyli Schulz lepi księżyc

    pustewww

    stars10

    Autor: Radek Rak

    Gatunek: SF

    Wydawca: Powergraph

    Data wydania: 2016

    Liczba stron: 446


    Są miasta nieistniejące, miasta niewidzialne jak u Italo Calvino, które zwiedzić możemy tylko na kartach książek. Niektóre z nich umarły, spłonęły w krematoryjnych piecach, a inne nigdy nie egzystowały na żadnej mapie prawdziwego świata. Gdzieś na tym widmowym atlasie znajdziemy Lublin Brunona Schulza, do którego prowadzi nas Radek Rak w swojej powieści Puste niebo. Podróż to dziwna, lecz dająca sporą satysfakcję.

    Główny bohater tej książki, niejaki Tołpi, przez nieuwagę ściąga z nieba księżyc i niechcący go rozbija. To wielki problem – wszak bez oddziaływania naszego satelity kobiety przestaną mieć miesiączki i ludzkość wyginie. Na szczęście, w Lublinie mieszka stary cadyk, który umie lepić księżyce. Wielce to uczony myśliciel i podróżnik, który niegdyś wspiął się prawie do samych Niebios, by odwiedzić Boga Ojca.  Tołpi spotka na swojej drodze wiele barwnych postaci – diabła podłego sortu, posągową Madame, czy Łunę Sierpniową.

    To baśń osadzona w świecie przedwojennych miasteczek żydowskich, sterowców i rewolucji społecznej, przed którą broni wyłącznie magia. Baśń wykorzystująca poetykę Bolesława Leśmiana i stylistyczne gry godne Umberto Eco, baśń o nieistniejących ludziach w nieistniejącym świecie, których łączą nader prawdziwe więzy. Cóż zresztą może być prawdziwszego od fikcji? Nie ma nic prawdziwszego niż rozmowy o nieistniejących światach. Radek Rak znakomicie posługuje się stylizacją, a jego wizja zapada w pamięć – z pewnością jest jednym z najbardziej kreatywnych pisarzy wśród polskich fantastów.

    Czy książka mogłaby być jeszcze lepsza? Zapewne odpowiedź twierdząca dotyczyć może każdej powieści, jaka kiedykolwiek powstała. Można mieć jednak pewne uwagi dotyczące konstrukcji fabuły – często pojawiają się w niej bowiem fabularne pójścia na skróty, niekiedy zbyt wielu jest „bogów z maszyny”. Jakby akcję napędzały wyłącznie udziwnione idee pojawiające się, gdy nie ma szans na zwyczajny przebieg zdarzeń. Nie każdemu tego typu opowieść będzie się podobała. Mimo to zachęcam do zapoznania się z nią – to jedna z najlepszych książek fantastycznych wydanych w Polsce w ubiegłym roku.

  • Gloria, czyli youngadultowy bliski zasięg

    gloriwww

    stars7

    Autor: Monika Błądek

    Gatunek: SF

    Wydawnictwo: Akurat

    Data wydania: 2016

    Liczba stron: 480


    Pisanie fantastyki bliskiego zasięgu wiąże się z pewnym ryzykiem. Może się zdarzyć, że z różnych względów, z których długość cyklu wydawniczego książki nie jest wcale najbardziej błahym, opowieść kompletnie rozminie się z rzeczywistością. Nieco rzadszy przypadek to sytuacja, w której pisarz tworzy dystopijny świat, przez kilka lat poprawia go, w końcu znajduje wydawcę, a gdy rzecz trafia na półki, nagle okazuje się, że świat realny w niepokojący sposób zbliża się do autorskiej kreacji. Coś podobnego przydarzyło się Glorii napisanej przez Monikę Błądek.

    W powieści przenosimy się 8 lat w przyszłość – Unia Europejska rozpadła się, między Polską a Rosją straszy pas spalonej ziemi – czyli pozostałości po Ukrainie. Tytułowa bohaterka ma 17 lat i mieszka w Paryżu wstrząsanym zamieszkami i problemami z imigrantami. Gloria jest Polką, która musi wrócić „na Ojczyzny łono”, by uratować się przed tajemniczymi prześladowcami. A może przy okazji dowie się, co stało się tak naprawdę 10 lat wcześniej z jej rodzicami?

    Mamy do czynienia z typową powieścią SF dla młodzieży, nieco przypominającą klimatem znane serie Igrzyska śmierci Niezgodna. Niewątpliwą zaletą jest jednak koloryt lokalny, który pozwala czytelnikowi z naszego regionu świata idealnie wczuć się w klimat. No i te wszystkie smakowite drobiazgi, które odkrywają niewątpliwą wiedzę autorki na tematy wszelakie – od militariów, po historię i naukę. Miałem jednak z tą książką pewien problem – nie umiałem nadążyć za emocjami nastoletniej bohaterki. Doceniam zatem dobre oddanie charakterystyki zbuntowanej i targanej hormonami dziewczyny, chociaż momentami Gloria wydawała mi się karykaturalna. Być może to bariera pokoleniowa, albo płciowa – ewidentnie nie jestem czytelnikiem docelowym tej powieści.

    To jednak wcale nie znaczy, że nie ciekawi mnie dalszy ciąg losów bohaterów Moniki Błądek. Zwłaszcza, że pisarka bardzo udanie wplotła w to wszystko ideę kontaktu z obcą cywilizacją. A więc bildungsroman, a na dodatek ciekawa mieszanka wątków. To zachęca.