Art of Reading
  • Search results for sensacja
  • Paranoja, czyli wszędzie te czerwone nitki

    Paranoja to drugi, po Obsesji, tom cyklu Katarzyny Bereniki Miszczuk, którego akcja rozgrywa się w środowisku lekarskim. Przyznam, że byłem bardzo ciekawy, w którym kierunku podąży autorka, gdyż pierwsza część dość poważnie irytowała mnie niektórymi elementami. Tym razem było zdecydowanie lepiej. A może trochę uodporniłem się na wyjątkowo mocno zaakcentowane wątki romansowe?

    Tym razem głównym bohaterem książki jest przystojny lekarz medycyny sądowej, Marek Zadrożny. W tym tomie okazuje się on również genialnym detektywem (a może paranoikiem?), który jako pierwszy odnajduje wspólny motyw kilku przypadków uznanych przez policję za samobójstwa. Wszystkie te tajemnicze śmierci łączy bowiem obecność czerwonych nitek (a później innych elementów pasmanteryjnych). Oczywiście, nie mogło zabraknąć także naszej ulubionej rezydentki na oddziale psychiatrycznym, czyli Joanny, odpowiadającej za eksponowanie wątku romansowego…

    Ale tym razem zachowane zostały dobre proporcje – bo w przypadku Obsesji odnosiłem wrażenie, że to Kupidyn i jego strzały odpowiadają za rozwój wydarzeń. Ba! Nawet samo rozwiązanie kryminalnej intrygi wydawało się wynikać nie z przesłanek i dowodów, ale raczej z uczuciowych rozterek naszej nadobnej lekarki. Paranoja skonstruowana została ze znacznie większą precyzją. Może dlatego zakończenie książki może czytelnika zaskoczyć.

    Zastanawiam się, jak autorka zatytułuje trzeci tom? Czy w tytule znajdzie się schizofrenia, depresja, a może któreś z licznych zaburzeń osobowości? Zapewne wkrótce się dowiemy

  • Dobre Miasto, czyli Polska w soczewce

    Najnowsza powieść Mariusza Zielke to kolejne, po Dyktatorze, zaskoczenie. Autor przyzwyczaił nas w końcu do tropienia głośnych afer z pierwszych stron gazet, tam gdzie polityka styka się z biznesem i sądownictwem. Do tej pory bohaterami powieści Mariusza Z. byli szefowie dużych spółek lub prezesi giełdy. Tymczasem akcja Dobrego Miasta toczy się w tytułowym, niewielkim miasteczku, daleko od wielkiego świata. Pisarz postanowił bowiem pokazać te same mechanizmy, co zwykle, ale od podszewki, w mikroskali.

    Główna bohaterka, Małgorzata, jest dziennikarką w jednej z metropolii. Uciekła kiedyś z prowincji nie tylko przed małomiasteczkowym brakiem perspektyw, ale i własnymi demonami. Teraz ma wrócić do Dobrego Miasta, by przeprowadzić dziennikarskie śledztwo w sprawie morderstwa na miejscowej filantropce. Wszystko teoretycznie wiemy – znamy morderców i motywy, więc pierwszą część powieści czytamy trochę jak Z zimną krwią Trumana Capote’go. Ale potem pojawiają się wątpliwości – bo rodzinna mieścina Małgorzaty aż tętni od tajemnic, dziwnych powiązań i wzajemnych pretensji.

    I nagle okazuje się, że Mariusz Zielke wcale nie zmienił swych pisarskich zainteresowań. Obserwujemy bowiem te same afery i przekręty, co w Wyroku lub Nienawiści , ale w skali widzialnej dla oka przeciętnego czytelnika. To, jak się rodzą pewne sieci powiązań, jak funkcjonują szemrane przedsięwzięcia – wszystko jest dokładnie tak samo, jak na najwyższych szczeblach. Możemy je tym razem obejrzeć w przybliżeniu, dokładnie i nie musimy znać się na manipulacjach kursami akcji, czy ustawianych przetargach.

    W książce jest jeszcze inne novum, być może nie tak wyraźne i oczywiste. Bohaterowie, odarci ze swoich celebryckich szat, wygnani z Warszawy na rubież, stają się bardziej ludzcy, może nawet pogłębieni psychologicznie. A może pisarz po prostu tym razem dokładniej się im przygląda? Może chce dać swoim czytelnikom coś więcej? Udaj mu się to – ta książka może spokojnie stanąć na półce z literaturą piękną.

    PS. Ciekawe, czy Dobre Miasto ma jakiś rzeczywisty pierwowzór?

  • Twisty i psychologia

    Jeżeli spodziewacie się Państwo kolejnego thrillera w stylu Harlana Cobena, to jednak muszę Was rozczarować. Owszem, są tu twisty wręcz podręcznikowe, ale historia opowiedziana przez Louise Jensen przede wszystkim uderza swoim prawdopodobieństwem. Może dlatego, że opiera się na bardzo wiarygodnej psychologii wykreowanych postaci. Oto przed Państwem Surogatka!

    Poznajemy więc pewne małżeństwo, Kat i Nicka, które od wielu lat stara się o dziecko. Kiedy jednak kolejne próby spalają na panewce, a metody leczenia zawodzą, para decyduje się na poszukiwanie zastępczej matki. Nieoczekiwanie zainteresowanie tym typem pomocy wyraża dawna przyjaciółka Kat, która jest zarazem swoistym memento przypominającym o niezbyt chlubnej przeszłości. Przeszłości, którą Kat od dawna trzyma w tajemnicy przed wszystkimi. Napięcie narasta, różne dziwne wydarzenia stopniowo wpędzają kobietę w stan bliski paranoi. „Każdy człowiek ma własną historię. Pogrzebane żale. Nadzieję, którą próbujemy utrzymać na wodzy, by przypadkiem nie zacząć myśleć, że możemy stać się kimś, kim nie jesteśmy.”

    Autorka udźwignęła bardzo trudny temat bez trywializowania go. Przede wszystkim jednak Louise Jensen otrzymała dar snucia naprawdę niesamowitych opowieści. Surogatka jest mroczna do granic wytrzymałości. Mimo to w trakcie lektury gnamy naprzód, by poznać zakończenie całej historii i chociaż niektórzy uznają zapewne, że jest ono nieco przekombinowane, to ja nie byłem zawiedziony.

    Można mieć może autorce za złe, że to kolejna jej książka z silną kobiecą rolą pierwszoplanową i mężczyźni znów potraktowani zostali trochę po macoszemu. Cóż, my, czyli płeć brzydka, nie jesteśmy istotami aż tak emocjonalnymi, więc może w thrillerach psychologicznych skazani jesteśmy na drugie, albo i dalsze skrzypce. My mamy Jacka Reachera