Art of Reading
  • Search results for poradnik
  • Ciszej, proszę – czyli Biblia introwertyków

    Autor: Susan Cain

    Gatunek: poradnik

    Wydawca: MT Biznes

    Data wydania: 2012

    Liczba stron: 464


    Zauważyłem, że ten blog dość często daje mi ostatnio okazję do bezwstydnego ekshibicjonizmu. Nie wiem naprawdę, dlaczego tak to działa, zaczynam się jednak niepokoić. Mam nadzieję, że nie zmierza to wszystko w kierunku publikacji nagich fotek 😉 No, ale skoro klauzula ujawnień, to ujawniajmy. Jestem introwertykiem i na dodatek chyba dość głębokim*. To właśnie sprawiło, że postanowiłem przeczytać książkę zatytułowaną nieco przydługo Ciszej, proszę… Siła introwersji w świecie, który nie może przestać gadać. Lektura zdecydowanie poprawiła moją samoocenę, co zapewne stanowiło jeden z jej głównych atutów. A gdybyśmy spróbowali dokonać bardziej obiektywnego ocenienia jej wartości?

    Tyle że o żadnym obiektywizmie nie może być mowy – można być albo introwertykiem, albo ekstrawertykiem i każdy z nich odbierze tę pozycję po swojemu. Niewątpliwe jest to, że właśnie tych drugich traktuje się powszechnie jako ludzi sukcesu, którzy doskonale sprawdzają się w pracy, kontaktach międzyludzkich i dążeniu do celu. Introwertycy postrzegani są raczej w kategoriach społecznego nieprzystosowania, wręcz mizantropii. Tymczasem, jak dowodzi Susan Cain, jest to po pierwsze mylące, a nawet fałszywe mniemanie, a po drugie – dotyczy właściwie wyłącznie współczesności. Dawniej to introwertyków podziwiano i stawiano za wzór.

    Z książki dowiemy się na przykład, że przedsiębiorstwa kierowane przez introwertyków osiągają średnio dużo większe zyski niż firmy, za sterami których zasiadają ekstrawertycy. Niemożliwe? A jednak – nadmierna skłonność do ryzyka i lekceważenie zdania podwładnych i doradców to częste grzechy w biznesie – takiej postawy trudno się spodziewać po introwertyku. Co więcej, wielu genialnych managerów i ludzi z listy najbogatszych na świecie z pewnością nie można nazwać ekstrawertykami. Bill Gates czy Warren Buffet to tylko dwa przykłady ludzi, którzy odnieśli sukces na przekór swojemu zamkniętemu charakterowi. No właśnie, na przekór, czy raczej – dzięki niemu?

    W 2015 roku Susan Cain założyła firmę Quiet Revolution, której misją jest podejmowanie inicjatyw dotyczących edukacji, stylu życia i poprawy funkcjonowania introwertyków w życiu zawodowym. Napisała również drugą wersję swojej książki – tym razem skierowaną do dzieci i młodzieży (oraz pośrednio do opiekunów i nauczycieli). Być może zachodnia cywilizacja zmieni zdanie na temat ludzkich temperamentów. Ta książka zdecydowanie zmienia spojrzenie na świat. No i pamiętajmy – nas, introwertyków, jest co najmniej jedna trzecia…

     

    *Cóż, raczej nie będziecie zdziwieni, gdy dodam, że wolę czytać książki, niż chodzić na przyjęcia i głośne imprezy…

  • Jak wydobyć się z depresji – czyli nie wystarczy przeczytać

    Autor: Sue Atkinson

    Gatunek: poradnik

    Wydawnictwo: PWN

    Data wydania: 2016

    Liczba stron: 265


    Depresja. W tej chorobie, a piszę niestety z własnego doświadczenia, króluje magiczne myślenie życzeniowe. I tak, kiedyś poszukiwałem książki, dzięki której przeniknę na wskroś samą naturę tego schorzenia, pojmę, czym ono jest i jak z nim walczyć. Książki, która mnie wyleczy, a przynajmniej dostarczy racjonalnych podstaw, by tak się właśnie stało. Niestety, nie wystarczy przeczytać nawet setek książek, to nie działa w ten sposób. Nawet całkowite zrozumienie przyczyn choroby, dogłębna racjonalizacja jej mechanizmów, zrozumienie, czemu nasze myśli wpadają w pułapkę samooskarżania – nawet to nie wystarczy. Może być jednak dobrą podstawą.

    Takiego fundamentu z pewnością dostarcza Sue Atkinson i jej poradnik Jak wydobyć się z depresji? Najważniejszy test wiarygodności autorka zdaje już na samym początku przyznając, że sama wiele lat zmagała się z tą chorobą. Na dodatek Sue Atkinson odżegnuje się od typowej maniery innych terapeutów piszących podobne książki – czyli od udzielania odpowiedzi. To nie jest kolejny poradnik w stylu „10 kroków do wyjścia z depresji”. Autorka pokazuje jednak, jakie pytania powinniśmy sobie zadawać. Jeżeli chcemy wiedzieć, która jest godzina, nie musimy poznawać budowy mechanizmu zegarka.

    Sue Atkinson porównuje walkę z depresją do mozolnej wspinaczki na wysokie urwisko. Nie jest to więc prosty spacer po schodach, ale cierpliwe szukanie odpowiednich dróg. By wejść wyżej, czasami musimy przemieścić się w bok, a nieraz nawet cofnąć się kilka metrów w dół skały. Wiele razy będziemy też spadać – dobrze być wtedy przywiązanym solidną liną do punktu asekuracyjnego. Trzeba przyznać, że to porównanie dobrze oddaje codzienność osoby dotkniętej poczuciem winy i niską samooceną.

    Książka jest naprawdę solidną pomocą, która jednak nie zastąpi profesjonalnego leczenia. Nigdy nie wolno uzależniać się od jednego leku i jednej metody. Dlatego obok farmakologii tak ważna jest psychoterapia, odpowiednia dieta, zdrowy tryb życia. Wielką wartością tej pozycji jest z pewnością niesamowita empatia autorki. Zawsze dobrze wiedzieć, że ktoś nas rozumie. Tylko pamiętajcie – nie patrzcie w dół.

  • Nastolatek dla początkujących, czyli lekcje pokory

    Autor: Leszek Talko

    Gatunek: poradnik

    Wydawnictwo: Zwierciadło

    Data wydania: 2017

    Liczba stron: 256


    Na początku klauzula ujawnień – moje osobiste dzieci nie są jeszcze nastolatkami (staną się nimi de facto za trzy dni!), ale już od pewnego czasu przejawiają cały zakres nastoletnich zachowań. To dość bolesny proces, bo oto rodzice przestali być nagle wszechwiedzącymi istotami, Kapitanem Ameryką i Wonder Woman, zmieniając się nagle w parę nie do końca ogarniających świat, lekko komicznych Dorosłych. Ten ból jest wzięty w duży nawias ironii – nigdy nie uważałem, że bycie tatą lub mamą powinno stawiać na piedestale, przed którym zatrwożone maluchy klękają i biją pokłony. Ale jednak jeszcze parę lat temu czułem się podziwiany przez dzieci, a teraz dowiaduję się, że kompletnie nie umiem naśladować Króla Juliana, no ale z Yodą nie jest już tak tragicznie.

    No i ta technologia nieszczęsna – od zawsze czułem się przedstawicielem awangardy postępu, grałem w River Raid na Spectrum i Atari, potem odkrywałem peceta, służyłem za pogotowie informatyczne koleżankom w redakcji, którym Word zjadł jakiś tekst etc. Ale w porównaniu z moimi dziećmi, które wyrosły w rzeczywistości Internetu i nowoczesności jestem „technologicznie nieogarnięty”. Ten cudzysłów użyłem, bo to słowa mojego syna…

    Bo faktycznie, nie ogarniam. Minecrafta, gier na smartfony, Instagrama na poziomie zaawansowanym. Przy tym każda z tych kwestii w zasadzie wymaga rozwinięcia, bo na przykład dzieciaki nie tylko w tego Minecrafta grają, ale i godzinami oglądają nagrane na Youtube filmiki pokazujące, jak grają w niego inni. To wymyka się nie tylko mojemu rozumieniu. Stąd zapewne pomysł, na jaki wpadł Leszek Talko, by wyjaśnić dorosłym, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Niczym przytaczany zresztą w książce Marco Polo, wyruszył w nieznany świat nastolatków i zdał z niego relację. Po przeczytaniu Nastolatka dla początkujących  nie zmienimy się niestety w rówieśników własnych dzieci. Ale być może zaczniemy choć trochę rozumieć, o czym rozmawiają ze sobą przy kuchennym stole.

    Wielką zaletą tej książki jest jednak nie tylko jej objaśniający naturę nastoletniego świata charakter. Leszek Talko odziera wiele kwestii z ich mitologicznej otoczki. Bo przecież my, dorośli, wielokrotnie piętnujemy chociażby nadmierne uzależnienie młodych pokoleń od elektroniki, jesteśmy przerażeni brutalnością gier komputerowych, zamartwiamy się, że młodzież woli spędzać czas przed konsolą niż z książką w ręku. Tymczasem to wcale nie jest opcja zero-jedynkowa, ale raczej kontinuum z wieloma odcieniami szarości. Tak, gry komputerowe bywają brutalne (gdy dowiedziałem się od autora książki, czym jest „headshot”, byłem naprawdę przerażony), ale jednocześnie pomagają w uczeniu zaradności, ducha współzawodnictwa, ale i współpracy. Co więcej, zakazywanie korzystania z Internetu, mediów społecznościowych czy telefonów, ma więcej wad niż zalet. Leszek Talko próbuje być w książce pojętnym uczniem własnych dzieci, ale i partnerem, a na pewno nie surowym strażnikiem. Podoba mi się takie podejście, chociaż podejrzewam, że niektórzy rodzice mogą być mu przeciwni. Ale to już ich sprawa.