Art of Reading
  • Search results for poezja
  • Kto umie tak kochać?, czyli bajędy Katarzyny Georgiou

    Autor: Katarzyna Georgiou

    Gatunek: poezja

    Wydawca: EUROSYSTEM

    Data wydania: 2017

    Liczba stron: 98


    Czasami największym problemem recenzenta jest nadanie odpowiedniej specyfikacji gatunkowej. Wprawdzie nie należę do ludzi, którzy mocno przywiązują się do szufladek i kategorii, lecz lubię swoisty porządek rzeczy. Byłbym pewnie tym krytykiem, z którego dworował sobie Jacek Kaczmarski w utworze Sąd nad Goyą, nie mam tu wątpliwości. No ale jak ocenić właściwie tomiki Katarzyny Georgiou? Czy to rzeczywiście poezja, pomieszana z prozą poetycką? Przecież w książce znajdziemy także autorskie zdjęcia. Najbliżej tu chyba koncepcyjnie do idei tzw. artbooka. 

    Odsuńmy na bok etykietki. Drzewa kochać potrafią to właściwie zwieńczenie trylogii, wcześniejsze tytuły w niej zawarte to: Światy dwa w pogoni za Leśnym Lichem  oraz Komu mruczy kot. Zalecana jest zdecydowanie lektura całości. Oto bowiem autorka zawarła w tych książkach coś znacznie więcej niż tylko prostą sumę wierszy, refleksji i zdjęć. To cały paradygmat, kwintesencja podejścia do życia i zebranych doświadczeń, credo życiowe i pisarskie. Co więcej, te książki tak naprawdę wymykają się ocenie krytyczno-literackiej, są bowiem czymś więcej niż tylko książkami.

    Można potraktować opublikowaną przez Katarzynę Georgiou trylogię jako swego rodzaju podręcznik empatii, jako repetytorium wrażliwości. Czego, jak czego, ale wrażliwości dzisiejsze czasy z pewnością potrzebują. Tym większa zasługa autorki, która zdecydowała się na publikację równie niepopularnych treści. Chciałbym wierzyć, że lektura tych tomików jest w stanie zadziałać w sposób terapeutyczny, że może zmienić sposób myślenia o świecie, czy w zasadzie o światach nas otaczających.

    Z pewnością zaś nawet jeśli nie wykona tak ambitnego zadania, to pomoże czytelnikowi przenieść się chociaż na chwilę do krainy łagodności, gdzie żyją tajemnicze istoty kierujące się w swym postępowaniu miłością i współczuciem. Może to wcale nie jest tak mało?

     

  • Zapowiadając patronat poetycki…

    Portal Art of Reading objął swoim patronatem tomik poetycki Katarzyny Georgiou pt. Drzewa kochać potrafią, który już niebawem pojawi się na półkach w księgarniach. Tytuł bardzo głośno przywołał pewną niedawno przeczytaną książkę, czyli Sekretne życie drzew… Ale to oczywiście tylko moje własne skojarzenie. Nieco więcej na temat swojej twórczości i inspiracji mówi sama poetka w filmie, który zgodziła się udostępnić TVPM.

    Zapraszam.

  • Apokryfy krakowskie, czyli poezja miejska

    Autor: Ewa Elżbieta Nowakowska

    Gatunek: poezja

    Wydawca: Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział Kraków

    Data wydania: 2016

    Liczba stron: 76


    „Mowa pamięci jest rozwlekła: zwielokrotnia znaki, aby miasto zaczęło istnieć” – stwierdził Italo Calvino Niewidzialnych miastach. Najlepiej zwiedzać miasto za pośrednictwem przewodnika, a może nawet nie da się inaczej – bo najczęściej patrzymy na nowe rzeczy cudzymi oczyma. A nawet jeśli odnajdziemy własną tożsamość w spojrzeniu na zabytkowe kamienice, brukowane uliczki i fragmenty murów, to – szczególnie wtedy – będzie to subiektywne odczucie sklejone ze wspomnień, przeszłych lektur, przemyśleń. W taką subiektywną wycieczkę po Krakowie zabiera nas Ewa Elżbieta Nowakowska.

    Kilkadziesiąt wierszy tworzy swoisty album turystyczny, a może atlas niewidzialnego miasta, którego nie dostrzeglibyśmy, gdyby nie wyobraźnia poetki. To wspomnienia duchowej wędrówki po ulicach rodzinnego miasta, któż wie, czy nie są to zapiski z podróży duszy, a nie samej autorki. O ile podobnie rozróżnienie może być zasadne. To nieco inny Kraków – bardziej intymny, pełen westchnień z przeszłości. Tu przypomina się jeden z wcześniejszych zbiorów Ewy Elżbiety Nowakowskiej, czyli Trzy ołówkiTamte wiersze też były na swój sposób apokryficzne.

    Apokryfy krakowskie – coś, co wydobyto z ukrycia, jak zwoje z Morza Martwego. Te wiersze przypominają nieco fotografie – stąd moje wcześniejsze porównanie z albumem zdjęć. Przy czym zdjęcia te są alternatywną wizją do tej znanej z widokówek kupowanych na krakowskim rynku. To nie pocztówki – bardziej zdjęcia reporterskie.

    Odnajdźmy własne miasto pamiętając, że możemy je odwiedzać wiele razy i za każdym powtórzeniem widzieć coś innego, własnego czy cudzego – to w tej chwili nie ma żadnego znaczenia. Pobyt w Krakowie Ewy Elżbiety Nowakowskiej wspominam bardzo miło.