Art of Reading
  • Search results for patronat
  • KFASON, na którym nie będę…

    14608825_1108985809198210_3044922852624386054_oJuż niebawem w Krakowie po raz czwarty spotkają się miłośnicy horroru, grozy i innych pokrewnych okropieństw. Byłem trzy razy, co roku było wspaniale, ale pokonały mnie choroby. Niestety, nie dotrę… Ale jeżeli Wy macie okazję, nie leżycie w łożu boleści, to nie róbcie tego błędu i jedźcie tam!

    Jeżeli mimo wszystko się nie uda, to mam propozycję – z imprezy będzie prowadzony tzw. streaming video. W tej chwili jeszcze nie mam adresu www, lecz z pewnością poszukam go przed 22 października…

    A osobom nieprzekonanym (są tu jeszcze tacy?), proponuję zapoznać się z harmonogramem poniżej.

    Zapraszam do Krakowa!

     

     

     

     

     

     

    14589681_1110767179020073_6576907942642221619_o

  • Patronując Juliuszowi

    bez-znieczulenia-baner-home-pre-780x390

    Dziś premiera znakomitego zbioru opowiadań Juliusza Wojciechowicza – prywatnie świetnego człowieka, który był wcześniej pomysłodawcą kilku antologii tematycznych. Teraz pisarz publikuje swój osobisty debiut książkowy, a ja niebawem zacznę czytać tę książkę. Bardzo mnie cieszy ten fakt – pomijam tu zupełnie fakt, że Art of Reading objęło Bez znieczulenia swoim patronatem. Nie mogłem inaczej uczynić – bo to wielka przyjemność i zaszczyt dla mojej witryny…

  • W Rosji ćwierć wieku temu

    rosyjska

    stars8

    Gatunek: wspomnienia

    Wydawca: WGW

    Data wydania: 2016

    Liczba stron: 286


    Dosyć lenistwa, panie Maciejewski! Czas wrócić do świata recenzji, czyli nie tyle do krytyki literackiej, ile raczej do opisu „książek wewnętrznych”, które powstały po lekturze. A więc tych ukształtowanych przez zamazujące się wspomnienia, widmowe księgozbiory i bagaże doświadczeń wszelakich zebranych na tym łez padole. Tym razem będzie to zatem impresja o książce Rosyjska ruletka Mirosława Szwondera. To wspomnienia autora sprzed 25 lat, rzecz bardzo autentyczna i mocna w swej wymowie.

    Czasy tuż po rozpadzie Związku Sowieckiego, wschód, a właściwie „dziki wschód” – gdzie rządy sprawowali bandyci, mafie i oligarchowie – chociaż być może niewiele się zmieniło od tamtych dni, to jednak przynajmniej pewne pozory cywilizacyjne bez wątpienia osiągnięto. Ale wtedy był to bardzo niebezpieczny region dla ludzi nie umiejących się odnaleźć w skomplikowanych realiach tamtego okresu. Okazuje się, że niebezpieczeństwo czyhało także na tych, którzy zorientowani byli doskonale – podobnie jak bohaterowie Rosyjskiej ruletki.

    Autor w latach 1992-1994 pracował w rosyjskiej firmie w Astrachaniu. Otrzymujemy opis właściwie reporterski, który zatrzymał tamto miejsce w historycznym kadrze. Jakże wiele zmieniło się od tamtych lat – właściwie cała epoka minęła, przynosząc ze sobą najnowsze zdobycze technologii – telefony komórkowe, Internet etc. Fakt, że osobiście owe czasy pamiętam budzi we mnie dość mieszane uczucia. Zapewne teraz wszystko przebiegało by zupełnie inaczej – a na pewno szybciej. Ale ćwierć wieku temu próba przemytu paru ton rosyjskiego kawioru do Polski wymagała wielomiesięcznych przygotowań.

    Całość tchnie autentyzmem, mamy tu do czynienia z relacją faktograficzną i pozbawioną zbędnych ozdobników. Może tym mocniej przez to uderza nas zakończenie, którego tu nie zdradzę… Ale naprawdę godna poznania to pozycja.