Art of Reading
  • Search results for Nagroda Nobla
  • Nobel przeczytany

    To była właściwie tradycja – literacka Nagroda Nobla trafiała do pisarzy niezbyt dobrze znanych przeciętnemu czytelnikowi. Niekiedy nazwiska laureatów brzmiały obco nawet dla osób oczytanych. Przyznam, że miało to w sobie jakiś urok – to późniejsze poznawanie nowego literackiego świata, gdy kupiło się książkę z ozdobnym napisem na obwolucie. Tak było z odkrywaniem Orhana Pamuka, czy Patricka Modiano. Ale tym razem Akademia Szwedzka spłatała mi sporego figla. Mam bowiem na swoim koncie przeczytanych książek całą twórczość Kazuo Ishiguro, może poza kilkoma opowiadaniami publikowanymi w prasie. Jak teraz żyć, pani premier?

    Oczywiście, jestem szczęśliwy, że Nobla dostał pisarz tak bardzo przeze mnie lubiany. Wielokrotnie recenzowałem jego książki, a teraz – przypominając sobie poszczególne pozycje – dochodzę do tego samego wniosku, co wcześniej. Każda z książek Ishiguro jest inna, autor z wielką lekkością żongluje gatunkami literackimi, z których lepi swoje arcydzieła. No i paradoks – bo chociaż te powieści tak bardzo różnią się między sobą, to w każdej można rozpoznać pióro tego pochodzącego z Japonii prozaika.

    Rok temu Bob Dylan, teraz Ishiguro. Może dorosłem do literackich Nobli i jedną z oznak podeszłego wieku jest to, że teraz wygrywają moi faworyci? Pochylam się nad tą myślą, rzucając cień na stronice otwartej książki.

     

  • Bob Dylan!

    Uwielbiam ten element zaskoczenia związany z Literacką Nagrodą Nobla – jakoś nie umiem sobie przypomnieć roku, w którym wygrałby faworyt bukmacherów. Tradycja jest taka, a nie inna – Nobel, to wyścig, w którym zawsze wygrywają czarne konie. I może stąd później jeremiady, że lauru nie otrzymał Zbigniew Herbert. Nasz poeta nie jest jedynym wielkim pisarzem, który nie zdążył cieszyć się medalem Szwedzkiej Akademii. Lista wielkich NIE-Noblistów pozostaje długa i są na niej chociażby Julio CortazarJorge Luis Borges, czy Vladimir Nabokov. Największym pechowcem był zapewne nieco już zapomniany historyk i filolog –  Ramón Menéndez Pidal, który uzbierał kilkadziesiąt nominacji między 1931 a 1964 rokiem, kiedy w końcu znużył się długim oczekiwaniem na nagrodę i zmarł…

    Już sobie wyobrażam te wszystkie komentarze – w 2016 roku wygrał bowiem… Bob Dylan, czyli pieśniarz i bard. Tym, którzy chcieliby wieszczyć rychły upadek literackiego Nobla czy obniżenie jego lotów, warto przypomnieć, że ojciec literatury, niejaki Homer, także był pieśniarzem. To zresztą długa tradycja – przez prowansalską poezję miłosną, trubadurów, truwerów i minnesingerów, aż po wielkich poetów rocka.

    Dylan był jednym z mistrzów mojej młodości – jego charakterystyczny głos wyśpiewywał też to, co grało w moim sercu. Czuję więc wielką radość. I tyle!

  • Nobel znów wzbudza wątpliwości Polaków

    „Czytaliście to kiedyś? Dlaczego nie nazwą tej nagrody polityczną, a nie literacką?”. „Aleksijewicz mogłaby Jagielskiemu buty wiązać”.  „No i najważniejsze, że na Ruskich pluje. To było najważniejsze kryterium brane pod uwagę w przyznaniu tegorocznego literaturowego Nobla”. „Ewentualna jakość  (podkreślenie moje!) jej literatury nie zmienia faktu, że nagrody noblowskie są nagrodami politycznymi”. „Wałęsa nie zapłacił od nagrody Nobla podatku. Okradł społeczeństwo”. „Raz, dwa, trzy – literatem będziesz ty”. „Za rok pamiętniki Charamsy”. „Szyborska (pisownia oryginalna – dopisek mój)  nigdy nie przeprosiła za np. podpisanie listu intelektualistów krakowskich z żądaniem kary śmierci dla krakowskich księży sądzonych w stalinowskim procesie. Nigdy nie przeprosiła Zbigniewa Nienackiego którego chciała w 1978-mym objąć ZAKAZEM PUBLIKACJI”. „Nobel dla Kapuścińskiego? Za zmyślone opisy, za nieistniejące zjawiska społeczne (dziewczyna-samobójczyni z „Wojny futbolowej” o której nikt nigdy nie słyszał), za oplucie cesarza Hajle Selasje – największego reformatora w historii Afryki? Za „Imperium” – ohydne zrównywanie ofiar i katów gułagu?”

    I może już wystarczy. Gratulacje dla wspaniałej pisarki.