Art of Reading
  • Search results for Michał Cetnarowski
  • Podwójna tożsamość bogów, czyli popkultura jako sztuka wysoka

    Autor: Michał Cetnarowski

    Gatunek: eseje

    Wydawca: SQN

    Data wydania: 2017

    Liczba stron: 432


    Ponoć najlepsze eseje to te, z którymi się nie zgadzamy. Bo pobudzają do myślenia, szukania argumentów, bo każą spojrzeć na niektóre kwestie z zupełnie innego punktu widzenia. W myśl tej zasady powinienem uznać Podwójną tożsamość bogów Michała Cetnarowskiego za rzecz wyjątkowo słabą. Oczywiście, wcale tak nie jest. Muszę jednak przyznać, że nasze spojrzenie na fantastykę, literaturę i kulturę w szerszym aspekcie jest zadziwiająco zbieżne. Skądinąd wiem, że jestem niemalże o dekadę starszy od autora książki I dusza moja , ale być może jego (nomen omen!) dusza jest metrykalnie nieco bardziej posunięta w latach, lub też to moja pozostaje w fazie młodzieńczej.

    Książka podzielona jest na trzy części – w pierwszej znajdziemy popkulturowe eseje, w drugiej rozmowy (bo nie są to wcale zwykłe wywiady), a w trzeciej garść recenzji. Mimo tego wielokanałowego podejścia odnieść można wrażenie, że Podwójna tożsamość bogów to dzieło fragmentaryczne. Raczej będące wstępem do dyskusji, aniżeli pełnym omówieniem. To nie biblia popkultury, ale raczej jej abecadło. Owszem, wielu młodszych czytelników odnajdzie w niej wiele zaskakujących spostrzeżeń i dowie się, jak rodziła się polska fantastyka. Starsi nieco więcej rzeczy odczytają między wierszami – i jak ja, być może, zgodzą się z opiniami autora.

    Ta książka jest jednak ważnym wydawnictwem z jednego, istotnego powodu. Stawia ona ważną tezę, którą ja pozwoliłem sobie zawrzeć w tytule tej recenzji. Popkultura to sztuka wysoka. Tak, właśnie. Wielu kulturoznawców lub zwolenników literatury przez duże Ą i Ę traktuje dzieła kultury popularnej z pewną pogardą. Wystawiają sobie w ten sposób świadectwo intelektualnych oszustów i niedouczonych filistrów. Do popkultury należą tymczasem zarówno superbohaterowie Marvela, jak i postacie z dramatów Szekspira. Pisarzem reprezentującym kulturę popularną jest nie tylko Stephen King, ale i Cormac McCarthy. Wiele dzieł tzw. kultury wysokiej zostało strawestowanych przez popkulturowe młyny – zekranizowanych, przerobionych na komiksy czy nawet wykorzystanych w piosenkach. Troszkę głupie jest odrzucanie tych wszystkich sieci powiązań, czyż nie?

    Pozostaje mi wystawić ocenę – to solidna 10. Liczę na sequel 🙂

     

     

  • Bestia niejedno ma imię, czyli o opowiadaniach Michała Cetnarowskiego

    Autor: Michał Cetnarowski

    Gatunek: beletrystyka

    Wydawca: Powergraph

    Data wydania: 7 kwietnia 2017

    Liczba stron: 384


    Wiadomo, że bestia niejedno ma imię, ale jej numer zazwyczaj zapisujemy jako 666. W zbiorze Michała Cetnarowskiego znajdziemy 6 opowiadań, co jakoś współgra z tym odniesieniem, chociaż kierujemy nasze spojrzenia na siebie, a nie w stronę piekielnych otchłani. Tak, bo „bestią najgorszą” zdecydowanie jest człowiek. Każdy z utworów zamieszczonych w tej książce odkrywa inny wymiar, czy też aspekt owego bestialstwa, czy może czasami tylko rozbestwienia.

    Bestia najgorsza stanowi kolejny dowód na głoszoną przeze mnie od dawna teorię, że najlepsza droga do głównego nurtu wiedzie przez prozę gatunkową. Michał Cetnarowski, jak mało kto obeznany w fantastyce, ale też i bardziej ogólnie, w popkulturze, napisał opowiadania, w których elementu fantastycznego w zasadzie nie ma. A jednak, mimo wszystko, czuje się przez skórę ten wypracowany sznyt, jakieś echo fantastycznonaukowego warsztatu. W każdym z tekstów ta fantastyka jest niemal na wyciągnięcie ręki – bez niej, zaryzykuję nawet takie twierdzenie, te utwory wyglądałyby zupełnie inaczej. Bo przecież w kilku opowiadaniach słychać głosy Teda Chianga  (tu zwłaszcza Kwantowi kochankowie), Łukasza Orbitowskiego czy nawet Chucka Palahniuka. A czy RP productions nie są w jakimś sensie utworem pokrewnym nurtowi bizarro fiction?

    Te opowiadania nie są lekką, ani przyjemną lekturą. Zbyt mocno, zbyt bezpardonowo wdzierają się w duszę, szarpią nią i wywlekają na wierzch. Spójrzcie, tacy właśnie jesteście. Opętani ideami i archetypami, jak główny bohater tytułowego opowiadania, albo czyniący dobro za wszelką cenę, nawet popełniając przy okazji rzeczy okrutne. Jesteście w pewien sposób kotami Schrödingera, ani źli, ani dobrzy – póki nie otworzycie pudełka zawierającego własną opowieść. Nieoznaczeni, nie dający się zaszeregować, czyli właśnie ludzcy.

    To kolejna książka z serii Kontrapunkty Wydawnictwa Powergraph, którą można polecać właściwie w ciemno. Już po jej wydaniu autor zdobył Nagrodę Zajdla za opowiadanie Wywiad z Borutą, które napisał wspólnie z Łukaszem Orbitowskim. Swoisty paradoks, że najważniejszą nagrodę dla polskich twórców fantastyki dostają (zasłużenie!) ci, którzy od niej odchodzą.