Art of Reading
  • Search results for Łukasz Orbitowski
  • O Nike po raz kolejny

    Znów przyszedł czas Warszawskich Targów Książki i znów ogłoszono nominacje do najważniejszej nagrody literackiej w Polsce, czyli Nike. Najpierw lista:

    BELETRYSTYKA

    Julia Fiedorczuk, Nieważkość, Marginesy

    Weronika Murek, Uprawa roślin południowych metodą Miczurina, Czarne

    Bronka Nowicka, Nakarmić kamień, Biuro Literackie

    Łukasz Orbitowski, Inna dusza, Od Deski do Deski

    Maciej Płaza, Skoruń, W.A.B.

     Żanna Słoniowska, Dom z witrażem, Znak

     

    BIOGRAFIE I WSPOMNIENIA

    Angelika Kuźniak, Stryjeńska. Diabli nadali, Czarne

    Joanna Olczak-Ronikier, Wtedy. O powojennym Krakowie, Znak

     

    ESEJ

    Renata Lis, W lodach Prowansji. Bunin na wygnaniu, Sic!

    Jerzy Sosnowski, Co Bóg zrobił szympansom?, Wielka Litera

     

    POEZJA

    Łukasz Jarosz, Kardonia i Faber, Biuro Literackie

    Ewa Lipska, Czytnik linii papilarnych, Wydawnictwo Literackie

    Piotr Matywiecki, Którędy na zawsze, Wydawnictwo Literackie

    Uta Przyboś, Prosta, Forma

     

    REPORTAŻ

    Piotr Ibrahim Kalwas, Egipt. Haram Halal, Dowody na Istnienie

    Marcin Kącki, Białystok. Biała siła, czarna pamięć, Czarne

    Magdalena Grzebałkowska, 1945. Wojna i pokój, Agora

    Dariusz Rosiak, Ziarno i krew, Czarne

    Katarzyna Surmiak-Domańska, Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość, Czarne

    Ziemowit Szczerek, Tatuaż z tryzubem, Czarne

     

    Kilka refleksji… Po pierwsze, wielki sukces Wydawnictwa Czarne, które na liście nominowanych ma aż sześć pozycji. Przy czym nie są to wyłącznie reportaże, co jest warte podkreślenia. Nie da się jednak ukryć, że literatura faktu trzyma się mocno. Po drugie – lubię podkreślać w gronie nominowanych obecność osób związanych z prozą gatunkową, jak horror czy SF. Tym razem pojawił się znów Łukasz Orbitowski, który z grozą ma coraz mniej wspólnego, ale jest również powieść Macieja Płazy – a tego autora miłośnicy książek przerażających muszą doskonale kojarzyć. Wszak pan Maciej jest także znakomitym tłumaczem dzieł Howarda P. Lovecrafta oraz redaktorem antologii zebranych Edgara Allana Poe. Korci mnie, by do tego grona dodać Jerzego Sosnowskiego, który flirtuje w swych powieściach z fantastyką, ale po prostu napiszę, że cieszę się również z tej nominacji. I wreszcie last but not least – za kolejną w ciągu kilku lat wytypowaną do nagrody książką stoi mój osobisty wydawca, czyli szczecińskie Wydawnictwo Forma.

  • Dla kogo ten Paszport?

    Miałem dziś od rana pisać recenzję, ale inna sprawa mnie chyba zbyt mocno pochwyciła w swe sidła. O tej sprawie zresztą także chciałem napisać, przynajmniej w zamyśle sposobiłem odniesienie się jakieś, ale dyskusja, w jakiej miałem szczęście (nieszczęście?) brać udział sprawiła, że plany uległy zmianie. Celowo trochę zamieszałem na początku, chcąc oddać rozterki i wątpliwości, jakie w związku z tą dyskusją się nasunęły.

    Cóż się wydarzyło? Łukasz Orbitowski otrzymał był kilka dni temu Paszport Polityki w kategorii literatury. Ze wszech miar zasłużenie – wprawdzie nie czytałem ostatniej jego książki Inna dusza, ale od wielu lat śledzę jego pisarską karierę z zaciekawieniem, a nawet pewną dozą zazdrości 😉 Łukasz, którego mam wielką przyjemność znać osobiście, zaczynał od fantastyki i horroru, ale jego ostatnie książki docierają także do czytelników głównonurtowych. A jak docierają? Wystarczy powiedzieć, że do „Paszportów Polityki” był nominowany już po raz trzeci. Łukasz odżegnuje się w tej chwili od grozy jako gatunku, lecz moim skromnym zdaniem jego twórczość dowodzi wręcz tego, że nawet horror może być literaturą ambitną i wybitną. Ale niektórym się to nie podoba.

    Pewien mój inny znajomy, którego tożsamości nie będę ujawniał, stwierdził tymczasem, że nasze ojczyste elity chyba niezbyt dobrze się orientują, czym tak naprawdę powinna być literatura. Paszport dla Orbitowskiego, rok wcześniej laureatem został Zygmunt Miłoszewski, a w poprzednich latach dodatkowo Ziemowit Szczerek i Szczepan Twardoch… Inni dyskutanci przychylając się do tej opinii, określili nawet ową okoliczność mianem snu z cyklu „noc w izbie wytrzeźwień”. Mój anonimowy w tej relacji, a w rzeczywistości bardzo znany twórca, indagowany o to, jak by zdefiniował twórczość Orbitowskiego et consortes użył dezawuującego terminu „rozrywkowa proza fabularna”. Czyli nie literatura, a jedynie proza fabularna, rozrywkowa na dodatek.

    Zaprawdę, nazwanie Łukaszowej prozy mianem „rozrywkowej”, świadczy o bardzo specyficznym podejściu do tematu rozrywki. Depresyjne klimaty, zaburzone relacje międzyludzkie, gorzkie rozliczenia z młodością (Szczęśliwa ziemia) czy też polską historią (Widma, Nadchodzi) – to wszystko jest dla powieści Orbitowskiego wręcz charakterystyczne. Ale przyjmuję, że można tego nie wiedzieć i usztywnić swoje poglądy na pierwsze skojarzenie z horrorem, kryminałem i… (tu można wstawić dowolne określenie gatunkowe). Ale ja się na takie sztywne oceny nie godzę. Niedawno część Polaków usłyszała, że są osobnikami gorszego sortu. Nie róbmy tego samego literaturze.

    Niektórzy wciąż nie chcą zauważać, że granice gatunkowe dawno się rozmyły, że żyjemy w czasach literackiego multi kulti. A to oznacza, że fantastyka, sensacja, groza dawno przestały być li tylko prozą rozrywkową. Ciśnie mi się na klawiaturę rasowe porównanie – a niech tam – są wciąż ludzie, którzy nie mogą zrozumieć, że Afroamerykanie robią kariery w biznesie, medycynie. Oni postrzegają potomków niewolników nadal przez pryzmat getta. Podobnie czynią niektórzy krytycy literaccy.

    Czekam na Nobla dla pisarza kryminałów lub fantastyki. Na Nike dla autora specjalizującego się w horrorach. Czekam na abolicję.