Art of Reading
  • Search results for Kazuo Ishiguro
  • Nobel przeczytany

    To była właściwie tradycja – literacka Nagroda Nobla trafiała do pisarzy niezbyt dobrze znanych przeciętnemu czytelnikowi. Niekiedy nazwiska laureatów brzmiały obco nawet dla osób oczytanych. Przyznam, że miało to w sobie jakiś urok – to późniejsze poznawanie nowego literackiego świata, gdy kupiło się książkę z ozdobnym napisem na obwolucie. Tak było z odkrywaniem Orhana Pamuka, czy Patricka Modiano. Ale tym razem Akademia Szwedzka spłatała mi sporego figla. Mam bowiem na swoim koncie przeczytanych książek całą twórczość Kazuo Ishiguro, może poza kilkoma opowiadaniami publikowanymi w prasie. Jak teraz żyć, pani premier?

    Oczywiście, jestem szczęśliwy, że Nobla dostał pisarz tak bardzo przeze mnie lubiany. Wielokrotnie recenzowałem jego książki, a teraz – przypominając sobie poszczególne pozycje – dochodzę do tego samego wniosku, co wcześniej. Każda z książek Ishiguro jest inna, autor z wielką lekkością żongluje gatunkami literackimi, z których lepi swoje arcydzieła. No i paradoks – bo chociaż te powieści tak bardzo różnią się między sobą, to w każdej można rozpoznać pióro tego pochodzącego z Japonii prozaika.

    Rok temu Bob Dylan, teraz Ishiguro. Może dorosłem do literackich Nobli i jedną z oznak podeszłego wieku jest to, że teraz wygrywają moi faworyci? Pochylam się nad tą myślą, rzucając cień na stronice otwartej książki.

     

  • Kazuo Ishiguro – Brytyjczyk z Nagasaki

    Kazuo Ishiguro urodził się w Nagasaki w 1954 roku. Gdy miał pięć lat, przeniósł się z rodziną do małego miasta Guildford, w południowej Anglii. Nie wrócił do Japonii przez dwadzieścia dziewięć lat i jak sam przyznaje, jego japoński jest „straszny”). Zadebiutował w wieku lat dwudziestu siedmiu powieścią Pejzaż w kolorze sepii, którego akcja toczy się w dużej mierze w Nagasaki. Jego kolejna powieść, Malarz świata ułudy (1986), zdobyła prestiżową nagrodę Whitbread w Wielkiej Brytanii. A jego trzecie dziecko, Okruchy dnia (1989), przypieczętowały międzynarodową sławę pisarza. Sprzedano ponad milion egzemplarzy tej książki tylko w języku angielskim, powieść wygrała nagrodę Bookera i została sfilmowana. Ishiguro został mianowany oficerem Orderu Imperium Brytyjskiego (tytuł szlachecki). Sporym zaskoczeniem była kolejna powieść – Niepocieszony (1995), zawierająca ponad pięćset stron trudnej prozy zahaczającej o strumień świadomości. Niektórzy krytycy byli zbici z tropu – James Wood napisał, że „Ishiguro wymyśla własną kategorię złego pisania.” Ale inni z pasją bronili Niepocieszonego, w tym Anita Brookner, która nazwała powieść „prawie na pewno arcydziełem”. Kolejne pozycje ugruntowały renomę pochodzącego z Japonii pisarza (powieść Nie opuszczaj mnie zdobyła drugiego Bookera). Ishiguro pisze także scenariusze i teksty piosenek, ostatnio współpracując głównie z piosenkarką jazzową Stacey Kent. Ich wspólny album, Breakfast on the Morning Tram, był najlepiej sprzedającym się albumem jazzowym we Francji.

    BIBLIOGRAFIA

    Pejzaż w kolorze sepii (A Pale View of Hills, 1982)

    Malarz świata ułudy (An Artist of the Floating World, 1986, wyd. polskie – 1991)

    Okruchy dnia (The Remains of the Day, 1989, wyd. polskie – 1993 jako U schyłku dnia i ten sam przekład pod obecnym tytułem – 1997)

    Niepocieszony (The Unconsoled, 1995, wyd. polskie – 1996)

    Kiedy byliśmy sierotami (When We Were Orphans, 2000, wyd. polskie – 2000)

    Nie opuszczaj mnie (Never Let Me Go, 2005, wyd. polskie – 2005)

    Nokturny (Nocturnes: Five Stories of Music and Nightfall, 2009, wyd. polskie – 2010)

    Pogrzebany olbrzym (The Buried Giant, 2015, wyd. polskie – 2015)

  • Ishigurowe fantasy, czyli Pogrzebany olbrzym

    pogrzebany

     

    stars10plus

    Tytuł oryginału: The Buried Giant

    Tłumaczenie: Andrzej Szulc

    Gatunek: fantasy

    Wydawnictwo: Albatros

    Data wydania: 2015

    Liczba stron: 448


    Przychodzi mi dzisiaj przyznawać się do rzeczy niskich. Uwaga zatem – czuję podłą zazdrość w stosunku do Kazuo Ishiguro. Nie, nie chodzi mi wcale o jego pochodzenie, czy też pisarskie laury, którymi pochodzący z Japonii autor jest wciąż obsypywany, i na których na szczęście nie ma zamiaru osiadać. Rzecz w tym, że pisarstwo Ishiguro bez przerwy mnie zaskakuje i kompletnie zbija z tropu. Zazwyczaj prozaicy szukają swojego głosu, tego tajemniczego zestawienia fabuły, stylu i kompozycji, które sprawiają, że czytelnicy umieją ich rozpoznać, a nawet się nimi zachwycić. Oczywiście – różne są tych poszukiwań efekty. Ishiguro znajduje. Za każdym razem. Ale wciąż szuka na nowo. W efekcie żadna z jego książek nie przypomina poprzedniej, co krytyka literackiego może przyprawić o ból głowy.

    Bo popatrzmy przez moment na bibliografię urodzonego w Nagasaki Brytyjczyka. Kiedy byliśmy sierotami? Literatura kryminalna. Niepocieszony? Oniryczny strumień świadomości. Malarz świata ułudy? Lirycznie o malarstwie. Nokturny? Lirycznie o muzyce. Okruchy dnia? Socjologiczna obserwacja. Nie opuszczaj mnie? Science-fiction. Nie było jeszcze chyba tylko… fantasy. No to już jest.

    Pogrzebany olbrzym sięga głęboko do skarbnicy mitów arturiańskich, ale mamy tu również nawiązania do Tolkiena, Le Guin czy nawet George’a R.R. Martina. Teoretycznie mamy do czynienia z archetypiczną dla fantasy powieścią drogi, w której drużyna (w tym przypadku złożona początkowo ze starego małżeństwa) wyrusza do odległej wioski. Z czasem jednak cel podróży staje się coraz mniej oczywisty. W efekcie mamy do czynienia z potyczką pomiędzy miłością a pamięcią, czy wręcz odwrotnością tej ostatniej. Bo w Pogrzebanym… jest trochę jak w starej piosence Stanisława Soyki: „Niepamięci niech się święci cud”. Bo całe życie jest zapominaniem, ale przed śmiercią uzyskujemy dostęp do zatartych wspomnień…

    Tak naprawdę, Ishiguro wciąż pisze tę samą książkę… Uzbrojony w różnorakie oręża, korzystając z różnorodnych rekwizytów i scenografii, boryka się na kartach swoich powieści z przemijaniem i miłością w przeróżnych konfiguracjach. Tym razem idzie o kilka kroków dalej, niż w swoich poprzednich powieściach. Pojawia się bowiem motyw odchodzenia – także zaczerpnięty z celtyckich opowieści w swojej mistyce i fabularnych rozwiązaniach. Chodzi o łódź przenoszącą nas na odległą wyspę i tajemniczego przewoźnika (a zarazem narratora całej historii).

    Ishiguro długo kazał nam czekać na swoją kolejną powieść. Zdecydowanie było warto.