Art of Reading
  • Search results for Juliusz Wojciechowicz
  • Nagroda im. Grabińskiego – cztery nominacje

    Od pewnego czasu miałem poczucie, że o czymś ważnym zapomniałem – na pewno znacie ten stan. Dopiero wczoraj wieczorem doznałem olśnienia – ze względu na wakacje, szukanie pracy, tudzież inne okoliczności nie zaktualizowałem ostatnio bloga. Postępująca demencja, skleroza, czarne dziury w mózgu szczerzące swe kły gdzieś na horyzoncie zdarzeń. No nic, obiecuję poprawę, chociaż składanie obietnic w imieniu dziurawego mózgu jest dość ryzykowne.

    W międzyczasie zakończył się pierwszy etap głosowania na Nagrodę Literatury Polskiej Grozy im. Stefana Grabińskiego. Oto wyłoniona przez czytelników i komisję wielka, ekhm… czwórca.

    Organizatorzy podają, że wszelkie szczegóły oraz raporty z głosowań, zgodnie z regulaminem, zostaną ogłoszone i opublikowane w chwili wręczenia nagrody głównej podczas Krakowskiego Festiwalu Grozy KFASON. Niebawem podany zostanie również pełny skład Jury, pod ocenę którego przekazane zostaną nominowane książki.

    A ja dodam tylko, że w głosowaniu nie zmarnowałem swoich głosów, gdyż uwzględniłem w nim całą czwórkę. Trudny wybór przed Jury, to bardzo dobre książki – każdą z nich nawet recenzowałem – jeżeli ktoś byłby ciekawy, to zapraszam:

    Wojciech Gunia – Nie ma wędrowca

    Carla Mori – Kostuszka

    Artur Urbanowicz – Gałęziste

    Juliusz Wojciechowicz – Bez znieczulenia

    PS. A Kostuszka Carli Mori była nawet objęta patronatem AoR!

  • Opowiadania bez znieczulenia

    bezwww

    stars9

    Tytuł: Bez znieczulenia

    Gatunek: Horror

    Wydawnictwo: Gmork

    Data wydania: 2016

    Liczba stron: 212


    Trzydzieści kilka spojrzeń na naszą rzeczywistość oczyma dość specyficznie nań patrzącymi – tak można w największym skrócie opisać Bez znieczulenia Juliusza Wojciechowicza. To tak subiektywna perspektywa, że pisarstwa autora z Lublina nie sposób pomylić z jakimś innym. Jednocześnie – co może być uznane za swoisty paradoks – opowiadania zebrane w tomie pozostają stylistycznie bardzo różnorodne. Jak to się mogło udać?

    Właściwie wszystkie teksty zawarte w Bez znieczulenia mają jeden wspólny mianownik – są dość krótkie. W tym przypadku to… błogosławieństwo. Nie dlatego, że nie chciałbym czytać dłuższych tekstów tego pisarza. Są one jednak tak mocno skondensowane, tak wiele zawierają emocji i bólu, że w większej dawce mogłyby się okazać zabójcze. Naprawdę, lepiej nie ryzykować. O dziwo, jest w nich jednocześnie sporo humoru i ciepła. Tak, kolejny paradoks, ale chyba tylko Juliusz Wojciechowicz potrafi dokonać takiego egzotycznego czaru…

    Te opowiadania trzeba chociaż częściowo zinternalizować, poczuć w sobie samym pokłady tej dziwnej groteski. Przykład? Wyobraźmy sobie rzeczywistość, w której to jedzenie stanowi czynność wstydliwą, a wydalanie – okazję do towarzyskiego spotkania. Jeżeli nie poczujemy tego klimatu, możemy odrzucić całą resztę. Proza Wojciechowicza przypomina momentami twórczość niejakiego Rolanda Topora – a w każdym razie jest równie specyficzna.

    Mocnymi stronami książki są również wstęp Mark Zychly i autorskie posłowie, w którym Juliusz Wojciechowicz, podobnie jak Stephen King w swoich zbiorach opowiadań, przybliża okoliczności powstania każdego utworu z książki. Lubię to u mistrza Stefana, podobnie było w przypadku lektury Wojciechowicza. Tak trzymać!

  • Juliusz Wojciechowicz – horror znad Bystrzycy

    Rocznik ‘77, mieszkaniec Lublina. Prozaik, krótkoformista twórczo skupiony na literackiej grozie, grotesce oraz literaturze fantastyczno-obyczajowej. W 2015 roku jego opowiadanie Ostatni prezent otrzymało nominację do Nagrody Polskiej Literatury Grozy im. Stefana Grabińskiego. Publikował w antologiach: Człowiekiem jestem (Morpho, 2013), Toystories (Morpho, 2014), Księga wampirów (Studio Truso, 2014), Horror na Roztoczu 2: Insomnia (Alter Manes, 2015). Pomysłodawca i współautor książek Pokłosie(Gmork, 2015), Hardboiled (Gmork, 2015), autor książki Bez znieczulenia (Gmork, 2016).