Art of Reading
  • Search results for horror
  • Drugi peron – mroczne światy Agnieszki Kwiatkowskiej

    Gatunek: horror

    Wydawca: Phantom Books Horror

    Data wydania: 2017

    Liczba stron: 88


    To wręcz zakrawa na jakieś zakrzywienie przestrzeni i czasu – ta krótka książeczka zawiera zadziwiająco dużo świetnych opowiadań. Niektóre z nich można już było w różnych miejscach przeczytać, ale dopiero cały zestaw oddaje w sprawiedliwy sposób talent Agnieszki Kwiatkowskiej. Jak ktoś kiedyś powiedział, każda książka powinna być wehikułem, który przenosi czytelnika w inne miejsce. Drugi peron i inne opowiadania spełnia ten postulat i nawet nie trzeba wsiadać do pociągu.

    Z pisaniem recenzji mam jednak pewien kłopot, gdyż miałem zaszczyt napisać wstęp do tego zbioru. Pozwolę więc sobie na autoplagiat, gdyż pewien fragment chciałbym w tym miejscu przytoczyć:

    „Agnieszka Kwiatkowska jest prawdziwą mistrzynią budowania mrocznej atmosfery. Zaczyna się zwykle niewinnie, spokojnie i niegroźnie. I wtedy nagle z pozornie spokojnego pejzażu wyrastają znienacka ciemne wieże strachu górujące nad czytelnikiem, przytłaczające go, spowijające cieniem. W jednej chwili pochłaniają nas, znajdujemy się w ich wnętrzach, błądzimy przez podziemne korytarze w panice poszukując tajemnych przejść w ścianach. Bez względu na to, czy przenosimy się mentalnie na nieistniejącą stację kolejową, czy do powstańczej Warszawy lub na włoską prowincję – te mury wznoszą się ze wszystkich stron. Wtedy zmieniamy się znów w małe dziewczynki i małych chłopców chowających nogi pod szczelnie owijającą je kołdrę, bo przecież tam, gdzieś w ciemnościach kryją się potwory.

    Na dodatek Agnieszka Kwiatkowska znakomicie porusza się w każdej z gatunkowych stylistyk. Czy to klasyczna opowieść o duchach, czy bardziej współczesna o ludziach noszących demony w sercach”.

    Ta książka to również doskonały prognostyk dla nowej serii Odmienne stany grozy wydawanej przez Phantom Books Horror. Oby ten wysoki poziom został utrzymany przez kolejnych autorów.

  • Strażak, czyli apokalipsa według ojca

    Tytuł oryginału: The Fireman

    Tłumaczenie: Anna Dobrzańska

    Gatunek: horror

    Wydawnictwo: Albatros

    Data wydania: 2017

    Liczba stron: 800


    Nie da się ukryć, że bardzo lubię pisarstwo Joe Hilla. Nie da się ukryć, że chociaż odżegnuje się on od swojego słynnego ojca, Stephena Kinga, chociażby poprzez ostentacyjnie mylący pseudonim artystyczny, to jednak szczególnie dwie ostatnie powieści czerpią pełnymi garściami z dorobku taty. Strażaka zdążono zresztą określić wariacją na temat ojcowskiego Bastionu. Tyle, że tym razem chyba inspiracja była zbyt silna. Hmmm, Joe Hill poniekąd sam się do tego przyznaje, gdy na początku książki wymienia swoich dostawców weny. Jak to było? „Ray Bradbury, któremu ukradłem tytuł i mój ojciec, któremu ukradłem całą resztę”.

    Czego chcieć więcej, niż te trzy wymienione nazwiska? A jednak, mam ze Strażakiem problem. To nie jest tak dobra książka, jak mogłyby sugerować inspiracje, czy wcześniejsze dokonania młodszego syna autora Lśnienia. Coś tu dramatycznie nie zagrało. Powieść jest irytująco powolna, pełna niepotrzebnych wątków pobocznych i dosyć naiwna. Oto nadeszła apokalipsa pod postacią śmiertelnej choroby. Jej pierwszym objawem są zmiany skórne nieco przypominające tatuaże, a kolejnym (a zarazem ostatnim) – samozapłon tak przyozdobionej osoby. Popiołem jesteś i w popiół się obrócisz – bardzo dosłownie. Okazuje się jednak, że nad ogniem płonącym wewnątrz można zapanować… Niektórzy nosiciele „smoczej łuski” nie płoną. Główna bohaterka – zakażona, a przy okazji ciężarna pielęgniarka, trafia do dziwnej sekty gromadzącej takich zaklinaczy ognia.

    Atmosfera w miasteczku trochę mi przypominała zbiorowość uczących się książek na pamięć u Bradbury’ego. Ale to jedyne dobre skojarzenie. Najbardziej irytowało mnie u Hilla coś, co roboczo nazwałem kiedyś „ukąszeniem science-fiction”.  Mianem tym określam praktykę tłumaczenia rzeczy tajemniczych i mistycznych elementami naukowymi. Najbardziej dobitny przykład? Midchloriany u George’a Lucasa, lecz podobnym zabiegiem posługuje się wielu pisarzy – Jonathan Carroll w kilku powieściach, by wymienić tylko jednego.

    Ale kiedy już wydaje się, że lektura była rozczarowaniem, nadchodzi zakończenie, iście genialne. Sposób, w jaki napisał je Joe Hill podniósł moją ogólną ocenę o dwie gwiazdki. Rzeczywiście, warto czytać do końca.

  • Zapowiadając patronat – nowy horror Artura Urbanowicza

    Grzesznik, druga powieść Artura Urbanowicza, ukaże się najpóźniej latem nakładem Wydawnictwa GMORK. Jeszcze nie znamy okładki (ponoć pracuje nad nią sam Darek Kocurek).  Już jednak wiadomo, że Art of Reading będzie jednym z patronów medialnych. Inni to: POGODNE SUWAŁKI (oficjalny patronat miasta), Gazeta Współczesna, Niebywałe Suwałki, Wielki Buk – blog literacki, Okiem na Horror, Grabarz Polski, BookHunter.pl, Misterium Grozy oraz Maniacy Horroru.

    Jeszcze przed premierą wydawca przygotuje całą masę fajnych materiałów i akcji promocyjnych, m.in. przedpremierowy konkurs wyłącznie dla tych, którzy przeczytali pierwszą powieść Artura, czyli Gałęziste.  Ci, którzy jeszcze tego nie uczynili, może zostaną zachęceni recenzją – IDŹ TUTAJ! Właśnie oni będą mieli szansę jako pierwsi otrzymać nowy – ponad 500-stronicowy horror, któremu z wielką radością patronujemy.

    Więcej szczegółów już wkrótce.