Art of Reading
  • Search results for horror
  • Grabiński 2017 – o nominacjach

    Dobiegły końca głosowania w plebiscycie czytelników oraz komisji, więc jesteśmy już coraz bliżsi poznania laureatów Nagrody Polskiej Literatury Grozy im. Stefana Grabińskiego za rok 2017. Wszelkie szczegóły oraz raporty z głosowań, zgodnie z regulaminem, zostaną ogłoszone i opublikowane w chwili wręczenia nagrody głównej podczas Krakowskiego Festiwalu Grozy KFASON. A oto:

    LISTA NOMINOWANYCH

    Agnieszka Kwiatkowska Drugi peron i inne opowiadania (wyd. Phantom Books Horror)
    Piotr Kulpa T.T (wyd. Videograf S.A.)
    Remigiusz Mróz Czarna Madonna (wyd. Czwarta Strona)
    Artur Urbanowicz Grzesznik (wyd. Gmork)
    Damian Zdanowicz Kamienica panny Kluk (wyd. Phantom Books Horror)

     

    Nie mogę się oprzeć kilku słowom komentarza. Z jednej strony wypada mi to uczynić, bo sam w przeszłości otrzymałem statuetkę Nagrody Grabińskiego, z drugiej zaś nie uniknę drobnej niezręczności, skoro w tym roku znalazłem się w gronie pretendentów, którzy nie trafili na listę nominacji. W tym momencie muszę jednak podkreślić wielki sukces mojego rodzimego wydawnictwa, czyli Phantom Books Horror, które w czołowej piątce ma aż dwie swoje pozycje. Duża rzecz, doskonałe książki Agnieszki i Damiana, no a trzeba przyznać, że trzy nominacje z pięciu byłyby sporym przegięciem :-).

    Grzesznik Artura Urbanowicza – pisałem recenzję, którą można znaleźć TU . Zachęcam do lektury, bardzo jestem ciekaw, jak grono szacownych Jurorów oceni tę książkę. Konkurencja w tym roku będzie mocna. Intryguje mnie też, jak poradzi sobie z nią T.T Piotra Kulpy, bardzo solidny horror, w którym nie znalazłem jednak iskry prawdziwej artgrozy, czegoś, co chwyta za gardło i pozostawia czytelnika z kłębowiskiem pytań, jakich nigdy wcześniej sobie nie zadawał. Największą zagadką będzie dla mnie Czarna Madonna, również z tego powodu, że jest jedyną książką z grona nominowanych, której nie czytałem. Oczywiście, znam wiele opinii na jej temat, sam je niebawem zweryfikuję w próbie zmierzenia się z prozą Remigiusza Mroza. Książka-zagadka, a jednocześnie chyba też brak zagadki – losy tegorocznego wyróżnienia od czytelników prawdopodobnie są już przesądzone.

    Za kogo będę najmocniej trzymał kciuki w tym roku? Za Agnieszkę Kwiatkowską. Rewelacyjny debiut Damiana Zdanowicza pokazał wielkie możliwości, jakie stoją przed tym pisarzem – myślę, że jest w stanie stworzyć rzeczy dużo lepsze. Agnieszka Kwiatkowska już to robi, a jej opowiadania to prawdziwe Opowieści, co dla mnie jest rzeczą absolutnie najważniejszą. No i poza tym chciałbym jednak wierzyć, że jest jakaś szansa na to, by Nagrodę Grabińskiego zdobyła jeszcze kiedyś jakaś proza spoza gatunku weird fiction… 

  • Teatr lalek, czyli lepiej niż Masterton

    Autor: Piotr Borlik

    Gatunek: horror

    Wydawca: Videograf

    Data wydania: 10 listopada 2017

    Liczba stron: 272


    Zacznijmy od klauzuli ujawnień – czytałem Teatr lalek Piotra Borlika dwukrotnie. Pierwszy raz dawno temu, gdy pisarz wciąż jeszcze szukał wydawcy, a ponownie – kilka tygodni temu. Muszę też od razu zaznaczyć, że w obydwu przypadkach powieść dostała u mnie 10 gwiazdek – chociaż zapewne z różnych powodów, bo wtedy byłem przecież zupełnie innym człowiekiem. Niestety, nie pamiętam moich motywacji z 2016 roku. Może to dobrze? Recenzja nie będzie skażona wcześniejszą lekturą, co wcale nie znaczy, że przez dwa lata kompletnie zapomniałem fabułę.

    Nie będę jej zresztą przytaczał – napiszę tylko, że głównym bohaterem jest psychoterapeuta, którego pacjenci kolejno popełniają samobójstwa w bardzo wyszukany sposób. Niczym w starym dowcipie o człowieku podziurawionym kilkunastoma kulami różnych kalibrów i nielubiącym go policjancie, który orzeka udaną próbę samobójczą – tylko że jeszcze dziwniej i zdecydowanie bardziej przerażająco. Czytelnicy muszą przygotować się na sceny rodem z krwawego slashera. Policja oczywiście podejrzewa, że to psychiatra macza palce w przedziwnych zdarzeniach – podobnego zdania jest także pewien dziennikarz. W pewnym momencie pojawia się jednak wątek demonologiczny…

    Skojarzenia z prozą Grahama Mastertona narzucają się tak silnie, że nie sposób uniknąć porównań. Tyle że Teatr lalek jest debiutem, a Anglik napisał podobnych dzieł kilkadziesiąt – popadając w sztampę i rutynę. Polską odpowiedź można śmiało postawić na tym samym poziomie, co najlepsze powieści brytyjskiego mistrza horroru. Zwłaszcza że zakończenie książki Piotra Borlika z pewnością nie jest mastertonowe.  Najwięcej podobieństw pozafabularnych kryje się chyba w sposobie budowania postaci – są one nakreślone mocną i wyraźną kreską. Krytykom kręcącym nosem nad taką konstrukcją bohaterów warto przypomnieć, że jest to debiut polskiego pisarza.

    I to debiut naprawdę nie byle jaki. Warto śledzić tego autora – można zresztą odnaleźć na różnorakich łamach także jego opowiadania. Warto też czekać na kolejną powieść, która zapewne powstaje. No i na koniec kolejna klauzula ujawnień – Teatr lalek naprawdę przeraża do szpiku kości i zapewnia co najmniej kilka nocy wypełnionych koszmarami.

  • Polskie upiory tak bardzo polskie

    Autor: Piotr Borowiec

    Gatunek: horror

    Wydawca: Gmork

    Data wydania: 2018

    Liczba stron: 322


    Tytuł drugiego zbioru opowiadań Piotra Borowca jest w zasadzie bytem samowyjaśniającym się, czyli w praktyce rezygnującym z wyjaśnienia kontekstualnego. Tyle że na pewnym poziomie nie istnieją wcale takie przedziwne przypadki. Bo czymże właściwie jest rzeczony upiór i na czym zasadza się rozróżnienie między tą istotą a duchem, widmem lub zjawą? Odnoszę wrażenie, że różnica jest tylko semantyczna – upiory to dusze pokutujące, które muszą wyrównać swe rachunki ze światem żywych, co wiąże się zwykle z wyrządzeniem krzywdy (często fizycznej). Duchy czy zjawy wydają się być mniej materialne – a przez to dysponują znacznie skromniejszym arsenałem, ograniczającym się właściwie do samego straszenia. Tak zdefiniowane tytułowe upiory wydają się odpowiadać intencji autora.

    A czemu polskie? Och, jesteśmy w końcu narodem z nieskończonym rachunkiem nieodpłaconych krzywd. Polacy są krzywdzeni średnio 300 razy na dobę – i nieważne, że najczęściej tylko we własnym mniemaniu. Przy takiej sumie krzywd polskie upiory muszą być po prostu potężne. I chyba rzeczywiście są. Wystarczy spojrzeć, jakże bogaty jest u nas repertuar tzw. upiorów przeszłości. Antysemityzm, zdrady narodowe i te inne, pomniejsze, przegrane wojny i pogrzebane sojusze, białe plamy, które dziś każdy zapełnia swoimi ulubionymi kolorami. Do tego alkoholizm, przymierzane cudze „gęby” i jakaś uczuciowa nieokrzepłość. Większość z nich znajdziemy między wierszami opowiadań Piotra Borowca.

    Pisarz zdecydowanie podąża swoją ścieżką wytyczoną przez Wszystkie białe damy, a drugi zbiór jest chyba jeszcze dojrzalszy. Tu nie znajdziemy żadnych elementów dopasowanych na siłę – warstwa fabularna idealnie dopowiada wszystko to, co toczy się pod powierzchnią. W każdym z opowiadań powtarza się wprawdzie schemat zemsty zza grobu, ale za każdym razem rozgrywany jest nieco inaczej. Przy okazji obrywa się nieuczciwym politykom, prawnikom, przedsiębiorcom pogrzebowym i zwykłym biznesmenom. Taka jest właśnie Polska, na którą często patrzymy, ale rzadko umiemy ją dostrzec tak wyraźnie, jak Piotr Borowiec.

    A teraz, na koniec, zastanów się drogi czytelniku – ile osób skrzywdziłeś w sposób świadomy lub nie, w całym swoim życiu. Może niektóre z twoich ofiar umarły? A teraz wyjrzyj za okno – i nieważne, że jest ciemno, bo na pewno coś dostrzeżesz. Widzisz? A może upierasz się, że mrok pozostaje nieprzenikniony, a ty żyłeś w zgodzie z etyką, z religią, z zasadami przyzwoitości? Spójrz jeszcze przez chwilę…