Art of Reading
  • Search results for historyczna
  • Wojenna przyjaźń

    Bez-tytułu

     

    oblubienice www

    stars9

    Tytuł oryginału: War Brides

    Tłumaczenie: Olga Kwiecień

    Gatunek: historyczna

    Wydawca: Editio

    Data wydania: czerwiec 2016

    Liczba stron: 406


    Niedawno przy jakiejś okazji usłyszałem dość karkołomną tezę – że mianowicie Wielka Brytania wyszła z II wojny światowej obronną ręką, jako że nie doszło do inwazji niemieckiej na wyspy. Mieszkańcy Londynu czy Coventry mają zapewne na ten temat zgoła odmienne zdanie. Jak wyglądało jednak wojenne życie na angielskiej prowincji? Ciekawość może rozwiać książka Helen Bryan pt. Oblubienice wojny. Dodam od razu, że powieść Amerykanki należy do tych wyjątkowych i czarodziejskich pozycji, które przenoszą czytelnika niemal fizycznie na stronice opisanego świata.

    Crowmarsh Priors – fikcyjna wioska w południowo-wschodniej Anglii. Trafia tu pięć kobiet z różnych części świata, pochodzących z różnych środowisk i kast społecznych. Wojna zbliża ludzi – nasze bohaterki, mimo początkowej rezerwy, a w niektórych przypadkach nawet niechęci, zaprzyjaźniają się ze sobą. Wspólnie szukają krewnych, przeżywają wielkie namiętności i drobne zauroczenia, trafiają wreszcie do służb pomocniczych i Kierownictwa Operacji Specjalnych. A potem… mija pół wieku i kobiety znów się spotykają, wezwane przez jedną z nich.

    Nie chcę nikomu psuć przyjemności płynącej z lektury – pisarka w ten sposób prowadzi fabułę, że do samego końca nie wiadomo, jaki był tak naprawdę rozwój wypadków. Przyznam, że lubię takie pisarskie sztuczki, które dowodzą, że ludzkie życie jest tajemnicą, jeżeli nie znamy wszystkich okoliczności. A kiedyż je znamy? – można zapytać. Dlatego zakończenie książki może niektórych zaskoczyć.

    To jednak książka przede wszystkim o sile przyjaźni, która ma niekiedy większą moc niż stawiana wyżej miłość. Tymczasem z fabuły Oblubienic wojny możemy wywieść inny wniosek – że to więzi łączące kochanków bywają nietrwałe i kapryśne – zwłaszcza wtedy, gdy nad głowami przetacza się wojna. Tymczasem przyjaźń trwa przez całe dziesięciolecia, powraca niemalże niezmieniona, operując na zupełnie innym rejestrze.

    Helen Bryan dobrze sobie poradziła – jej pierwsza książka beletrystyczna jest świetnym czytadłem, może nie aspiruje do wysokich półek, ale z pewnością sprawia przyjemność w czytaniu.

  • Turniej cieni – monumentalnie między powstaniami

    turniej

    stars9

    Gatunek: historyczna

    Wydawca: Zysk i S-ka

    Data wydania: 2015

    Liczba stron: 816


    Do tej pory okres między Powstaniem Listopadowym a Styczniowym kojarzył mi się jedynie z emigracją dumającą na paryskim bruku – jak zresztą pisał Adam Mickiewicz –  „Dziś dla nas, w świecie nieproszonych gości,   W całej przeszłości i w całej przyszłości,   Jedna już tylko dziś kraina taka,W której jest trochę szczęścia dla Polaka (…)”. Tymczasem, za sprawą Elżbiety Cherezińskiej zanurzyłem się w naprawdę fascynujący czas historyczny – to wtedy właśnie wolność Polski była prawie na wyciągnięcie ręki. Dyplomatyczne zabiegi Rosji i Anglii na Bliskim Wschodzie – ostatecznie zakończone wojnami krymskimi, otwierały przed zniewoloną ojczyzną wyjątkowe możliwości. Skończyło się prawie jak zawsze – wewnętrzne przepychanki pomiędzy dowódcami, niesnaski w gronie liderów, zaprzepaszczone nadzieje…

    Autorka, którą do tej pory kojarzyłem raczej z Piastami i Wikingami, rozsnuwa zadziwiająco bogaty fresk o wielu barwach i odcieniach. Rozgrywki między wywiadami, wczesnowiktoriańska Anglia, Syberia, Afganistan, Turcja – podróżujemy po wielkich połaciach XIX-wiecznego świata. Poznajemy fascynujących rodaków – Jana Prospera Witkiewicza, Rufina Piotrowskiego i słynnego renegata – Adama Gurowskiego. Ich losy splatają się w naprawdę znakomitej fabule, obfitującej w wiele wątków pobocznych (wystarczy powiedzieć, że na kartach powieści spotkamy także… Charlesa Dickensa i Sherlocka Holmesa). Inwencja pisarki jest godna podziwu – nie sposób wręcz oddzielić prawdziwych, udokumentowanych wydarzeń od literackiej fikcji.

    Turniej Cieni wykracza jednak poza zwykłą, historyczną powieść szpiegowską. Obserwujemy bowiem także ludzkie dylematy, prawdziwie odrysowane w tyglu emocji i namiętności. Ta książka wiele mówi o Polsce i Polakach – być może nawet więcej niż wcześniejsze, „piastowskie” powieści Cherezińskiej.

    To było o zaletach. A wady? Może zbyt wiele wątków, których siłą rzeczy nie dało się domknąć, a może nadmierna dbałość o szczegóły (o ile to może być postrzegane negatywnie)? Myślę, że minusy nie powinny przesłaniać plusów. Lektura naprawdę godna polecenia.

  • Córka papieża, czy cień żony?

    corkawww

    stars8

    Tytuł oryginału: La figlia del papa

    Gatunek: historyczna

    Wydawca: Znak

    Data wydania: 2015

    Liczba stron: 316


    Lukrecja Borgia nie od dziś cieszy się dość ponurą sławą trucicielki i nimfomanki, a niedawno wyemitowany serial Rodzina Borgiów jeszcze bardziej ugruntował ten wizerunek. Ponoć Dario Fo mocno się zeźlił po obejrzeniu produkcji Neila Jordana – i ta złość właśnie sprawiła, że postanowił napisać, jak było naprawdę. Jego zdaniem, Lukrecja była tylko narzędziem w rękach Rodrigo i Cezara Borgiów, a fatalna reputacja córki papieża  to efekt kościelnej propagandy. Bo nie od dziś wiemy, że kobiety często bywały kozłami ofiarnymi – czemuż się dziwić, skoro nawet Ojcowie Kościoła uważali je za służebnice Szatana?

    Podążałem w trakcie lektury także innym, bardziej osobistym tropem. Włoski noblista sportretował w swojej powieści nie tylko córkę Aleksandra VI, ale także poniekąd, swoją niedawno zmarłą żonę, Francę Rame. Miłość życia Dario Fo odeszła w 2013 roku, przeżywszy 83 lata. Być może jej życie nie było tak burzliwe, jak życie Lukrecji, ale obie panie zasłynęły jako protektorki i muzy artystów. Obie głosiły też niepopularne w swych czasach poglądy. Być może więc włoski dramaturg chciał unieśmiertelnić swoją żonę w obrazie innej kobiety żyjącej pół tysiąclecia wcześniej?

    Powieść Dario Fo nie jest zwykłą beletrystyką i sięga ambicjami ku półkom z książkami historycznymi. Na ile skutecznie – nie potrafię osądzić. Córka papieża wydaje się być dość dobrze udokumentowana, chociaż chwilami można odnieść wrażenie, że fabuła dryfuje nieco w stronę fikcji literackiej. To w żadnym stopniu nie odbiera lekturze potoczystości.

    Wielkim atutem książki są reprodukcje portretów jej głównych bohaterów wykonane przez samego pisarza.