Art of Reading
  • Search results for Gmork
  • Zapowiadając patronat – nowy horror Artura Urbanowicza

    Grzesznik, druga powieść Artura Urbanowicza, ukaże się najpóźniej latem nakładem Wydawnictwa GMORK. Jeszcze nie znamy okładki (ponoć pracuje nad nią sam Darek Kocurek).  Już jednak wiadomo, że Art of Reading będzie jednym z patronów medialnych. Inni to: POGODNE SUWAŁKI (oficjalny patronat miasta), Gazeta Współczesna, Niebywałe Suwałki, Wielki Buk – blog literacki, Okiem na Horror, Grabarz Polski, BookHunter.pl, Misterium Grozy oraz Maniacy Horroru.

    Jeszcze przed premierą wydawca przygotuje całą masę fajnych materiałów i akcji promocyjnych, m.in. przedpremierowy konkurs wyłącznie dla tych, którzy przeczytali pierwszą powieść Artura, czyli Gałęziste.  Ci, którzy jeszcze tego nie uczynili, może zostaną zachęceni recenzją – IDŹ TUTAJ! Właśnie oni będą mieli szansę jako pierwsi otrzymać nowy – ponad 500-stronicowy horror, któremu z wielką radością patronujemy.

    Więcej szczegółów już wkrótce.

     

  • Opowiadania bez znieczulenia

    bezwww

    stars9

    Tytuł: Bez znieczulenia

    Gatunek: Horror

    Wydawnictwo: Gmork

    Data wydania: 2016

    Liczba stron: 212


    Trzydzieści kilka spojrzeń na naszą rzeczywistość oczyma dość specyficznie nań patrzącymi – tak można w największym skrócie opisać Bez znieczulenia Juliusza Wojciechowicza. To tak subiektywna perspektywa, że pisarstwa autora z Lublina nie sposób pomylić z jakimś innym. Jednocześnie – co może być uznane za swoisty paradoks – opowiadania zebrane w tomie pozostają stylistycznie bardzo różnorodne. Jak to się mogło udać?

    Właściwie wszystkie teksty zawarte w Bez znieczulenia mają jeden wspólny mianownik – są dość krótkie. W tym przypadku to… błogosławieństwo. Nie dlatego, że nie chciałbym czytać dłuższych tekstów tego pisarza. Są one jednak tak mocno skondensowane, tak wiele zawierają emocji i bólu, że w większej dawce mogłyby się okazać zabójcze. Naprawdę, lepiej nie ryzykować. O dziwo, jest w nich jednocześnie sporo humoru i ciepła. Tak, kolejny paradoks, ale chyba tylko Juliusz Wojciechowicz potrafi dokonać takiego egzotycznego czaru…

    Te opowiadania trzeba chociaż częściowo zinternalizować, poczuć w sobie samym pokłady tej dziwnej groteski. Przykład? Wyobraźmy sobie rzeczywistość, w której to jedzenie stanowi czynność wstydliwą, a wydalanie – okazję do towarzyskiego spotkania. Jeżeli nie poczujemy tego klimatu, możemy odrzucić całą resztę. Proza Wojciechowicza przypomina momentami twórczość niejakiego Rolanda Topora – a w każdym razie jest równie specyficzna.

    Mocnymi stronami książki są również wstęp Mark Zychly i autorskie posłowie, w którym Juliusz Wojciechowicz, podobnie jak Stephen King w swoich zbiorach opowiadań, przybliża okoliczności powstania każdego utworu z książki. Lubię to u mistrza Stefana, podobnie było w przypadku lektury Wojciechowicza. Tak trzymać!

  • Patronując Juliuszowi

    bez-znieczulenia-baner-home-pre-780x390

    Dziś premiera znakomitego zbioru opowiadań Juliusza Wojciechowicza – prywatnie świetnego człowieka, który był wcześniej pomysłodawcą kilku antologii tematycznych. Teraz pisarz publikuje swój osobisty debiut książkowy, a ja niebawem zacznę czytać tę książkę. Bardzo mnie cieszy ten fakt – pomijam tu zupełnie fakt, że Art of Reading objęło Bez znieczulenia swoim patronatem. Nie mogłem inaczej uczynić – bo to wielka przyjemność i zaszczyt dla mojej witryny…