Art of Reading
  • Search results for Francja
  • Zepsuty wehikuł czasu, czyli Księga życia

    ksiegaz

    stars5

    Tytuł oryginalny: Le livre secret

    Tłumaczenie: Małgorzata Tryc-Ostrowska

    Wydawca: Muza

    Gatunek: SF

    Data wydania: 2015

    Liczba stron: 304


    Zmarnowany potencjał tej książki jest olbrzymi. To zdanie mogłoby z powodzeniem zastąpić całą recenzję. Tak się bowiem stało, że Grégory Samak nie jest niestety pisarzem porywającym, ba! Nie można nawet nazwać go zdolnym rzemieślnikiem specjalizującym się w opowiadaniu historii.

    Główny bohater tej opowieści, niejaki Elias Ein jest Żydem, którego rodzina doświadczyła koszmaru Holocaustu. W jesieni życia przenosi się z Wiednia do małego austriackiego miasteczka Brannau, w którym swego czasu dorastał Adolf Hitler. W nowym domu znajduje ukryte przejście prowadzące do tajnej biblioteki. Tam ukryta jest tytułowa Księga Życia – wielotomowy zbiór informacji na temat wszystkich żyjących ludzi. Owe tomiszcze ma jeszcze jedną, ciekawą właściwość – potrafi przenosić w czasie i dawać szansę na zmianę biegu historii. „A gdyby nie było Shoah? A gdyby Hitler zginął w młodości?” – takie pytania nurtują Eliasa, który postanawia wprowadzić w życie szalony dość plan. Czy jednak można wpłynąć na naturę ludzką poprzez manipulację pojedynczymi wydarzeniami?

    Cóż, odpowiedź na to pytanie udzielił sam Stephen King w swojej monumentalnej powieści Dallas’63. Niestety, to, co proponuje Samak nie jest nawet w dziesiątej części tak satysfakcjonujące. Lecz może sama tematyka byłaby wystarczającym powodem, by zmierzyć się z tą lekturą? Byłaby, gdyby szali wagi nie przeważały koszmarne błędy warsztatowe, językowe i fabularne. Mogłaby też pojawić się taka oto interpretacja, że mamy do czynienia z książką dla młodzieży, do której przykładamy zazwyczaj nieco łagodniejsze kryteria oceny. Ale nawet to nie tłumaczy autora.

    Być może osoby, które nigdy nie czytały ani nie oglądały opowieści o podróżach w czasie będą usatysfakcjonowane dziełem Francuza. Ale ile jest tak naprawdę takich osób?

  • Stalin u Freuda

    kozetka

    stars6

    Tytuł oryginału: Le divan de Staline

    Tłumaczenie: Andrzej Bilik

    Gatunek: historyczna/beletrystyka

    Wydawnictwo: Studio Emka

    Data wydania: 2015

    Liczba stron: 272


    Jean-Daniel Baltassat postawił sobie ambitne zadanie sportretowania największego dyktatora wszech czasów w opowieści będącej częściowo fabularyzowanym zapisem jesieni 1950 roku, częściowo opisem snów Stalina, częściowo rodzajem psychodramy. Zadanie ambitne i skazane na bardzo spektakularną, przyznajmy, klęskę.

    Akcja powieści rozgrywa się w 1950 roku w Borżomi, w pałacu Likani  na trzy lata przed śmiercią Stalina. Na prośbę swej dawnej kochanki Wodiewej, Stalin przyjmuje tam młodego malarza Daniłowa, adoptowanego syna sławnej rzeźbiarki Muchiny (tej od Robotnika i kołchoźnicy), autora projektu pomnika wiecznej chwały Małego Ojczulka Narodów. W niezwykłej jesiennej scenerii pałacu i otaczającego go parku Daniłow przechodzi przesłuchanie groźnego generała Własika, a potem samego Stalina. Artysta zostaje poddany dokładnemu badaniu, a następnie licznym prowokacjom. Czym to się dla niego skończy? Łatwo przewidzieć.

    Pierwszoplanową postacią powieści nie jest jednak Daniłow, ale Józef Wissarionowicz Stalin. Ukazany jest w całej serii interakcji, a dzięki Jeanowi- Danielowi Baltassatowi poznajemy także sny niepodzielnego władcy sowieckiej Rosji. W pałacu znajduje się tytułowa kozetka – identyczna z tą, na której Zygmunt Freud poddawał terapii swych pacjentów. „Że Stalin sypia na kozetce wiedeńskiego Szarlatana – znam takich, którym ta wiadomość sprawiłaby przyjemność”, mówi w pewnym momencie Józef Wissarionowicz. Autor przekonuje nas, że całe szaleństwo Słońca Narodów miało swoje korzenie w młodzieńczych traumach – stracie ukochanej kobiety, a potem obsesyjnym uwielbieniu Włodzimierza Lenina – tę relację widzimy przede wszystkim w kategoriach miłości/nienawiści. Rozumiem zamysł, ale absolutnie nie zostałem przekonany.

    Mimo wszystko jednak te wiwisekcje psychologiczne gruzińskiego tyrana stanowią najlepsze fragmenty powieści. Sama akcja jest chwilami niemiłosiernie wręcz spowolniona, zupełnie jakbyśmy oglądali stary film dokumentalny, kadr po kadrze.  Ma to swoje uzasadnienie, podobnie jak kontrasty, którymi operuje autor. Wielki wódz pokazany jest z jednej strony jako otoczony siecią spisków potwór, a z drugiej jako ogrodnik i meloman. Trochę to koresponduje ze słynnym stwierdzeniem o banalności zła, ale ten akurat trop wiedzie w przypadku Kozetki Stalina na manowce.

     

  • Marks XXI wieku?

    kapital

    stars8

    Tytuł oryginału: Le capital au 21e siècle

    Tłumaczenie: Andrzej Bilik

    Wydawnictwo: Krytyka Polityczna

    Data wydania: 2015

    Liczba stron: 800


    Literatura ukrywa się nierzadko w poradnikach ekonomicznych, podobnie, jak i ekonomia, którą znaleźć możemy w literaturze. Odnośników literackich w książce Thomasa Piketty’ego jest sporo – do Jane Austen, do Honoriusza Balzaka. Bo czy wiecie na przykład, że inflacja jest właściwie XX-wiecznym wynalazkiem? Wcześniej bywało i tak, że ceny utrzymywały się na jednakowym poziomie przez dekady, a nawet i wieki. Pamiętacie te nużące nas wyliczenia, że ten a ten książkowy bohater miał tyle a tyle ziemi, która przynosiła roczny dochód w takiej to a takiej wysokości? W powieściach z XIX stulecia tego typu wtręty (a stosowali je nagminnie wspomniani Austen i Balzak) stanowiły bardzo ważny element opisowy – bo nie było tej nieszczęsnej inflacji i każdy czytelnik mógł się łatwo odwołać do własnych, finansowych doświadczeń. Pisarze tworzący wiek później zaprzestali stosowania funkcji opisowej pieniędzy, bo zakłócono wszelkie układy odniesienia… To tylko tytułem wstępu, by dowieść, że ekonomia może być bliższa literatury, niż nam się wydaje.

    Jak streścić w krótkiej recenzji prawie 800-stronicowe dzieło? Wbrew pozorom, nie jest to trudne zadanie. Francuz zbadał, w jaki sposób rozdysponowane jest bogactwo na świecie – także sięgając w odległą przeszłość sprzed 250 lat, po czym wysnuł mało zaskakujący wniosek – że jest ono rozdzielone niezbyt sprawiedliwie. Co więcej, w ostatnich latach poprzedniego tysiąclecia i na początku bieżącego, dysproporcje stają się coraz bardziej rażące. Innymi słowy, bogaci się bogacą, a biedni biednieją. Widać to na całym świecie, ale przede wszystkim w Ameryce, która niegdyś chełpiła się swym egalitaryzmem – tam najzamożniejsze 10% osób w społeczeństwie posiada aż 70% całego kapitału. Piketty dowodzi, że rozwarstwienie majątkowe to coś groźniejszego, niż zwykła niesprawiedliwość. Dochody z majątku bogaczy rosną szybciej niż stopa wzrostu gospodarczego, co może doprowadzić do globalnego spadku konsumpcji, a nawet (kto wie?) do ogólnoświatowej rewolucji…

    jak temu zaradzić? Paryski ekonomista proponuje progresywny podatek majątkowy i podniesienie stawek podatku dochodowego (by na przykład osoby zarabiające ponad 1 mln dolarów płaciły 80% podatku). Wbrew pozorom, Piketty nie jest nową odmianą Robina Hooda, czy – jak utrzymują jego przeciwnicy – piewcą marksistowskiej ideologii. Ale mimo tego zastrzeżenia, pewne podobieństwa do poprzedniej rozprawy ekonomicznej z „kapitałem” w tytule zapewne znajdziemy. Być może siła oddziaływania tej książki będzie także podobna? Kapitał w XXI wieku jest od dwóch sezonów jedną z najmodniejszych książek w swoim gatunku. Czy wysoka sprzedaż przełoży się także na wysokie zrozumienie? Śmiem powątpiewać.

    I jeszcze jedno – jestem ekonomistą z wykształcenia, ale w paru momentach czytanie przypominało zderzenie ze ścianą. Książka jest nieco zbyt rozwlekła (chociaż większość przypisów umieszczono… na stronie internetowej). Podejrzewam, że osoby bez przygotowania przez tą książkę nie przebrną. To zresztą widać w statystykach Amazona – Kapitał w XXI wieku jest najbardziej niedoczytaną książką dekady.