Art of Reading
  • Search results for Czwarta Strona
  • Geniusz, czyli o niewidzialnym redaktorze

    Tłumaczenie: Jakub Jedliński

    Gatunek: biografia

    Wydawca: Czwarta Strona

    Data wydania: 2017

    Liczba stron: 606


    „Redaktor powinien być niewidzialny” – zwykł mawiać główny bohater tej książki, czyli Max Perkins – człowiek, dzięki któremu poznaliśmy dzieła Ernesta HemingwayaFrancisa S. FitzgeraldaThomasa Wolfe’a  i całej rzeszy innych autorów. Ta naprawdę niesamowita biografia jest nie tylko opowieścią o konkretnej osobie i tych, których talenty odkryła, wielkim freskiem przedstawiającym kilka dekad amerykańskiej historii, ale i próbą odpowiedzi, czym właściwie jest pisarstwo in se.

    Max Perkins zakochiwał się w autorach, których odkrył, a może bardziej precyzyjnie będzie napisać, w ich książkach. Historia zaczyna się w latach 20. ubiegłego stulecia, kiedy to poszukiwał silnego głosu ludzi doświadczonych przez Wielką Wojnę. Oni nie mogli już pisać tak samo, jak kiedyś, jak Edith Wharton lub John Galsworthy. Problem w tym, że Perkins pracował w jednym z raczej skostniałych wydawnictw w Nowym Jorku i musiał wielokrotnie przekonywać zwierzchników do swojej wizji pisarstwa. To właśnie jego zasługa, że wydarzyła się rzecz bez precedensu – w pierwszym szeregu awangardy stanęła być może najbardziej konserwatywna z oficyn. Główny bohater książki A. Scotta Berga walczył o swoich autorów nawet wtedy, gdy i stawali przeciwko niemu.

    Jest takie powiedzenie, które mówi, że „sztuka pisania jest sztuką skracania”. Jego słuszności dowodzi przypadek Thomasa Wolfe’a, którego rękopisy liczyły wiele tysięcy stron. Max Perkins musiał dokonywać mnóstwa skrótów, ale wielki pisarz w trakcie redakcji dodawał kolejne akapity. Zresztą pisarze w tej powieści nie są pokazani w korzystnym świetle. Znerwicowani, walczący z depresją (jak Fitzgerald) i megalomanią (przypadek Hemingwaya). Borykający się z kompleksami i nałogiem alkoholowym (w zasadzie wszyscy, przy czym twórca Wielkiego Gatsby’ego to najbardziej drastyczny przypadek). Na ich tle redaktor Perkins jawi się niemalże jako bohater bez skazy i zmazy. Przy czym to mylne wrażenie, które potwierdza wieloletni, platoniczny romans.

    Praca nad tekstem to tylko część zadania redaktora – równie istotna okazuje się praca nad pisarzem. Ostateczne dzieło stanowi wypadkową obu tych działań. Perkins uważał, że nie ma prawa dokonywać korekty stylu, która stanowiłaby gwałt na dziele, ale umiał przekonać swoich przyjaciół (bo współpraca przy książkach właśnie w przyjaźń się zmieniała), żeby zrobili to sami. Zresztą nie ograniczał się przecież wyłącznie do korekty i redakcji: podsuwał pomysły na fabułę, wymyślał tytuły (niektóre propozycje autorów brzmiały naprawdę komicznie), zawzięcie promował swoich wybrańców. Książka obfituje w rozmowy, listy, relacje i anegdotyczne opisy – a przede wszystkim tchnie autentycznością. Być może to jedna z najlepszych biografii, jakie kiedykolwiek napisano.