Art of Reading

Ta ostatnia książka…

Natchnęła mnie do tego wpisu pewna rozmowa… Rozważam właśnie przypadek tej ostatniej książki, jaką uda mi się przeczytać w życiu – mam nadzieję, że nie będzie to pierwszy tom wieloczęściowego cyklu. Pojawia się strach i lęk – że tej ostatniej książki nie uda mi się skończyć, nie poznam nigdy jej finału. Przerażające, prawda? A może trzeba stopniowo odstawiać opasłe powieści, zamieniać je na nowele i opowiadania? Moja znajoma na podstawie ostatniej lektury stwierdziła, że pod sam koniec można czytać już tylko i wyłącznie poezję. Że nic innego nie dotrze do gasnącego mózgu. A może warto się zabezpieczyć przed podobną ewentualnością? Dajmy na to podjąć decyzję, że przestajemy czytać w wieku lat 70, na przykład w ramach noworocznego postanowienia? A może mieć zawsze przy sobie tych kilka stron, które chcemy zachować na te przedśmiertne momenty? Trudne to zagadnienie – a jeszcze przecież trzeba wziąć pod uwagę to, że wcale nie umrzemy w sposób naturalny, jak to się eufemistycznie mówi, „ze starości”, lecz w sposób nagły? Wtedy wszelkie planowanie psu na budę. Może więc warto się zastanowić nad tajemnicą istnienia, bo przecież trudno wykluczyć, że nasza teraźniejsza lektura to właśnie książka ostatnia?

Dodaj komentarz