Art of Reading

Socjologia ocalenia

troje

stars9

Tytuł: Troje
Tłumaczenie: Arkadiusz Nakoniecznik
Tytuł oryginału: The Three
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 2014
Liczba stron: 480


 

Kampania promocyjna książki Troje autorstwa Sary Lotz prawdę mówiąc wzbudziła mój niepokój. Egzemplarz recenzyjny przybył do mnie w czarnej kopercie, a w środku znalazłem powieść z czarną okładką, czarnym grzbietem i czarnym… bokiem. Jak na starego cynika przystało, obawiałem się, że intensywny marketing ma za zadanie przykryć miałkość samej powieści. A jednak, tym razem się pomyliłem. I może nie przywróciło to całkowicie mojej wiary w kondycję gatunku ludzkiego, lecz na pewno miło jest popełniać takie błędy.

Wyobraźmy sobie, że jednego dnia na kuli ziemskiej mają miejsce cztery niezależne od siebie katastrofy samolotowe. Wyobraźmy sobie również, że w trzech przypadkach z czterech (a być może i w czwartym) z wypadku udaje się ocalić jedno dziecko. Jak zareagują światowe agencje? Jakie wnioski wyciągną ludzie? Z plotek, niepełnych przekazów i domysłów wynika, że ocalona trójka dzieci zachowuje się w sposób cokolwiek dziwny. Co się z nimi stało – a może właściwszym pytaniem będzie – kim się stały? Próba wyjaśnienia okoliczności katastrof wkrótce staje się pożywką dla miłośników teorii spiskowych wszelkiej maści. Najpierw dominuje przekonanie, że dzieci zostały uratowane przez Obcych. Wkrótce jednak do głosu dojdzie biblijna teoria o nadejściu Antychrysta, które poprzedza przybycie Czterech Jeźdźców Apokalipsy.

Książka napisana jest w niespotykany sposób. Mam na myśli przede wszystkim jej formę. Autorka tworzy bowiem fikcyjną postać dziennikarki Elspeth Martins, która pisze książkę o całej tej historii, próbując wyjaśnić w niej sprawę katastrof i ocalonych. Na tę książkę składają się transkrypcje nagrań, fragmenty rozmów z czatów, e-maile, czy wreszcie raporty i wywiady, a rozmówcami są osoby w jakiś sposób związane z katastrofami. Całość tworzy reportażowy w swoim kształcie opis, a to nadaje książce sporego realizmu. Nie ułatwia to na pewno prób jej zaszufladkowania.

Stosując klarowne podziały gatunkowe możemy zaliczyć Troje do kategorii powieści grozy, a być może nawet horroru (to ostatnie zależy jednak od indywidualnej interpretacji). A może jednak mamy do czynienia z fikcyjnym reportażem społecznym – przy czym fikcją są jedynie okoliczności, lecz już nie same wnioski, które można wysnuć po lekturze. Powieść porusza raczej niejednoznaczny temat religijnego fanatyzmu. W dzisiejszym świecie temat coraz bardziej aktualny. Nietrudno zauważyć, że polityka staje się coraz bardziej czarno-biała, nasze poglądy polityczne, czy też religijne, również stają się coraz bardziej radykalne. O tym również opowiada ta powieść.

Czytelnicy moich recenzji zapewne wiedzą, że lubię książki z drugim dnem, ukrywające pod pozorami prostych historii głębsze treści. Szczególnie doceniam podobne zabiegi w utworach spod znaku grozy. Może właśnie dlatego Troje tak bardzo mi się spodobały. Polecam z czystym sumieniem.

2 komentarze

Dodaj komentarz