Art of Reading

Skandynawskie tęsknoty, czyli Śnieg przykryje śnieg

snieg

stars8

Tytuł oryginału: Snø vil falle over snø som har falt

Tłumaczenie: Milena Skoczko

Wydawca: Smak Słowa

Data wydania: 2015

Liczba stron: 288


Efekt potwierdzenia czy selektywna percepcja? Sam już nie wiem, który z błędów poznawczych – częściowo sprokurowanych przez wydawcę, sprawił, że spodziewałem się kolejnego skandynawskiego kryminału. Sugestywna okładka, wcześniejsze wydanie w tej serii Jaskiniowca Jørna Liera Horsta i proste skojarzenie Skandynawii z ojczyzną kryminału XXI wieku – i uznałem, że Śnieg przykryje śnieg także będzie dziełem z tego gatunku. Dodatkowo muszę przyznać, że Levi Henriksen trochę mnie zaskoczył.

Początek zwiastuje dość stereotypowe rozwinięcie akcji. 37-letni Dan Kaspersen wraca do małej rodzinnej wioski Skogli niedaleko Kongsvinger na pogrzeb brata. Właśnie odsiedział dwuletni wyrok za przemyt narkotyków i szuka dla siebie nowego miejsca w życiu. Jego brat został znaleziony martwy w swoim samochodzie na podwórzu małego gospodarstwa, które odziedziczyli po rodzicach. Dan będzie chciał się dowiedzieć, dlaczego Jakob popełnił samobójstwo. Jednocześnie okazuje się, że nie wszyscy mieszkańcy wioski cieszą się z jego powrotu. Brzmi to wszystko jak streszczenie wielu thrillerów, które czytaliśmy i oglądaliśmy, prawda? Nic dziwnego, że także dałem się omamić. Stopniowo stwierdzałem, że jak na thriller mamy zbyt dużo retrospekcji i przeżyć wewnętrznych, ale to też nic nowego w przypadku skandynawskich mistrzów powieści kryminalnych.

Myślę, że dopiero w połowie lektury zorientowałem się, że nie jest to wcale thriller z rozwiniętą warstwą obyczajową, a raczej powieść obyczajowa z wątkiem kryminalnym. Przyznam, że komfort lektury od razu się poprawił… Dobrze się stało, bo wątek sensacyjny mógłby rozczarować przewidywalnością, ale ja byłem już skupiony na czym innym. Na tchnącej zimnym powietrzem opowieści o poszukiwaniu szczęścia i potrzebie bliskości, szukania i odnajdywania celu w życiu.

Nie jest to jedna z najlepszych powieści, jakie czytałem w tym roku. ma w sobie jednak jakąś szczerość, której próżno szukać w wielu książkach z pretensjami do bycia wielką literaturą. Nie jest to z pewnością czytadło. Ot, obyczajowa opowieść o poszukiwaniu własnego miejsca na Ziemi. Jedna z wielu, ale na pewno nie będąca stratą czasu.

2 komentarze

Dodaj komentarz