Art of Reading

Silva rerum sprzed dwóch dekad

notatnik i md

stars8

Tytuł: Notatnik i modlitewnik drogowy

Wydawca: Forma

Data wydania: 2013

Liczba stron: 144


Te ulotne notatki wyrwane z życia pożogi, uratowane jakby na przekór wszelkim okolicznościom, wspomnienia o nieżyjących, jak krótkie utwory na fortepian grane nad ranem w pustej knajpie, albo jak szkice pospiesznie kreślone – czemu tak się dzieje, że są bliższe prawdy od grubych opracowań i analiz? Być może w naszej naturze skrywa się taka fragmentaryczność, by nie rzec krotochwilność, która każe nam postrzegać życie jako sumę składową poszczególnych elementów wydanych na ognisty żer uciekającego czasu?

Henryk Waniek jawi się w swym Notatniku i modlitewniku drogowym jako bystry obserwator szczegółów – to zapewne rzecz nieodzowna dla pisarza, a może i jeszcze bardziej, dla malarza. Ten zbiór notatek, anegdot, opowiadań i szkiców jest próbą wskrzeszenia dość omszałego już gatunku, jakim jest silva rerum. Rzecz dotyczy lat jeszcze niedawno teraźniejszych, a teraz już dawno minionych – 1984-1994. Pamiętam je w miarę dobrze, więc tym mocniej uderzyło mnie, jak znakomicie pisarz oddał ducha owego czasu. Może właśnie przez wzgląd na gatunkową przynależność tego zbioru – która to przynależność zdaje się idealnie dopasowywać do pożółkłych stron gazet, trzeszczących nagrań, nocnych Polaków rozmów?

Uderzyły mnie szczególnie mocno wspomnienia zmarłych – czasami znanych powszechnie, jak Jonasz Kofta, czasami zapomnianych, jak Kazimierz Ratoń – jeden z wielu polskich poètes maudits, czy też anonimowych dla wszystkich, poza autorem, jak bezimienny wielbiciel Marcela Prousta. Henryk Waniek oddał im cześć, przywołując na chwilę z pamięci, przedstawiając ulotne momenty jako zwiastuny procesu kamienienia w bryły, w nieśmiertelność. Taki jest zresztą wydźwięk całego Notatnika…, który staje się w pewnym momencie dalszą częścią tytułu, czyli modlitewnikiem. Droga wiedzie w wiadomym kierunku, a jednak trzeba nieść ją w sobie – to przekleństwo podróżnika, jakim jest bagaż doświadczeń.

Zbiór Henryka Wańka nie jest łatwy w lekturze, do czego przyczynia się po części jego fragmentaryczność. Trudno odnaleźć wspólny mianownik tych zapisków, podobnie jak trudno zapisać całe życie za pomocą jednej liczby lub – częściej – jednego ułamka. Ta lektura jednak wzbogaca, dając niektórym sentymenty wspomnień, a innym – wizerunek obcego  świata ukrytego w szklanej kuli.

One Response

Dodaj komentarz