Sierpień kobiet

Dziewczyny z powstania Anna Herbich

stars7

Tytuł: Dziewczyny z powstania. Prawdziwe historie

Autor: Anna Herbich

Wydawca: Znak

Data wydania: maj 2014

Strony: 320


Z recenzowaniem tej książki mam potężny problem o charakterze moralnym. Z jednej strony doceniam trud autorki, wagę tematu, potrzebę pojawienia się Dziewczyn z powstania na rynku. To wielka rzecz – oddać głos uczestniczącym w powstaniu kobietom (powstankom?), by na zawsze odrzeć wielki narodowy dyskurs z jednostronnego, męskiego punktu widzenia. Anna Herbich, jak zresztą sama pisze w prologu, oddała głos jedenastu spośród pół miliona bohaterek, który przeżyły warszawskie piekło 1944 roku. Z drugiej strony jednak, coś mi w tej książce dramatycznie nie gra, nie czułem się nią poruszony w trakcie lektury. Długo zastanawiałem się nad tym, czego mi zabrakło – a może to moja schizoidalna osobowość nie pozwoliła przeżyć tych opowieści tak, jak powinienem?

Teoretycznie przynajmniej autorka szarpie za każdym razem właściwe struny. Kolejne bohaterki opowiadają o swoich przeżyciach z tamtego Sierpnia, mamy olbrzymie emocje, sporą dawkę historii i faktografii. Również w teorii wspomnienia różnią się między sobą, bo niektóre kobiety były łączniczkami, inne sanitariuszkami, a wreszcie inne cywilami. Część z nich ocenia narodowy zryw z 1944 roku negatywnie, ale większość stwierdza, że “gdyby jeszcze raz wybuchło Powstanie – też bym w nim uczestniczyły”. A jednak odniosłem w pewnym momencie wrażenie, że te dramatyczne historie powstawały jakby spod jednej sztancy. Jakby każda z przepytywanych staruszek dostała ten sam zestaw pytań. One nawet wszystkie brzmią właściwie identycznie! Nie umniejszam tu niczyich przeżyć, szanuję ich poglądy, wręcz chylę czoła przed każdym, kto w tak trudnym czasie założył biało-czerwoną opaskę na ramię. Może rolę odegrał tu pośpiech, bo książka (przepięknie zresztą wydana) musiała pojawić się w księgarniach w 70. rocznicę wybuchu powstania?

A może po prostu zbyt wiele książek o powstaniu przeczytałem wcześniej, a to zmusza mnie do porównań, niekoniecznie przychylnych dla najnowszej pozycji z tego powstańczego nurtu? Płakałem na genialnym filmie Powstanie Warszawskie, a łzy z moich oczu płynęły przez autentyzm tamtych scen. Oglądałem ludzi, którzy za moment zginą, a przecież żyją na starym celuloidzie i w pamięci. Tymczasem Dziewczyny z powstania to dla mnie twór nieco sztuczny – przy czym znów muszę zaznaczyć, że nie bagatelizuję prawdy w nim zawartej.

I jeszcze jedno. Śliczna aktorka z okładki uśmiecha się do nas, ale nie zapominajmy, że powstanie wcale nie było piękne. Nie idealizujmy na siłę tamtych chwil. To był czas cierpienia, umierania w uwłaczających godności ludzkiej warunkach, czas brodzenia w nieczystościach kanałów i taki, w którym wybuch czołgu-pułapki rozrzucił po ulicy Kilińskiego szczątki kilkuset osób. Czytamy też o tym we wspomnieniach jedenastu kobiet w tej książce. Może piękna twarz młodej bohaterki ma nam pomóc utożsamić się z tamtymi czasami, z tamtymi wyborami?

Coś mi w tej książce nie zagrało. Nie mogę jednak dać noty niższej niż 7. To również – mimo wszystkich jej braków – hołd złożony pamięci, tej “hydrze pamiątek”…

 

Post Author: Krzysztof Maciejewski

1 thought on “Sierpień kobiet

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.