Ścieżki północy – epicko o wojnie i miłości

sciezki

stars10plus

Bez tytułu

Tytuł oryginału: The Narrow Road to the Deep North

Tłumaczenie: Maciej Świerkocki

Gatunek: beletrystyka

Wydawca: Wydawnictwo Literackie

Data wydania: 8 października 2015 r.

Liczba stron: 474


Dobra książka, doszedł do wniosku, sprawia, że chce się ją przeczytać jeszcze raz. A książka wielka każe człowiekowi jeszcze raz przeczytać swoją duszę. Rzadko spotykał takie książki, z wiekiem coraz rzadziej. Mimo to wciąż szukał, jak jeszcze jednej Itaki, do której wiecznie zmierzał“. Ten cytat z powieści Ścieżki północy dobrze oddaje mój niemalże nabożny stosunek do tej powieści. Dawno nikt tak nie pisał o wojnie, a może i o miłości. Dawno nikt nie osiągnął takiego efektu dość brutalnie łamiąc wiele reguł opowieści.

Gdybym miał opisać główną cechę Ścieżek północy jednym słowem, byłaby nim… niespójność. Nie chodzi mi wcale o banalną niespójność miejsca i czasu, jakże często występującą w powieściach. Tu jednak mamy do czynienia z kilkoma książkami, które zszyto w jeden wolumin i wydano pod wspólnym tytułem. Zupełnie inaczej brzmi Flanagan opisując melodramatyczny romans głównego bohatera z żoną wuja, a zupełnie inaczej – kiedy prowadzi nas do birmańskiej dżungli, w której jeńcy wojenni budują linię kolejową. Jeszcze inny pisarz opisał powojenne losy bohaterów.

Wspomniany brak konsekwencji łączy się jednak w niesamowitą opowieść dopełnioną w finale, a i w trakcie dopełnianą niesamowitymi japońskimi haiku, które dały tytuł całej książce. To historia trochę o tym, jak literatura pomaga przetrwać piekło – udrękę wojny czy samotności. Czasami w zaskakujący sposób – jak w przypadku jednego z australijskich jeńców, który codziennie uczy się na pamięć fragmentu Mein Kampf. Poezja z kolei może być drogowskazem w ciemnościach, potwierdzeniem słuszności raz obranej drogi.

Nie ma tu papierowych bohaterów – nawet japońscy oprawcy mają swoją własną opowieść, której pozostają wierni. Flanagan zresztą wyśmiewa po trosze tzw. wojenną, czy powojenną sprawiedliwość, która skazuje na śmierć szeregowych wykonawców rozkazów, a pozwala ujść z życiem tym, którzy je wydawali. Dorrigo Evans – internowany w japońskim obozie chirurg, jest w powojennej rzeczywistości wszędzie witany z honorami należnymi bohaterowi, a przecież on sam odnosi się do swojego losu z daleko idącą pogardą.

Miałem w trakcie lektury wiele skojarzeń filmowych. Pierwsze i w raczej oczywisty sposób się narzucające, to Most na rzece Kwai – i to raczej film właśnie, a nie powieściowy pierwowzór. Inny trop to Urodzony Czwartego Lipca z pamiętną sceną potańcówki, na której Tom Cruise kołysze się w rytm Moon River ze swoją partnerką, by za pomocą gwałtownego przejścia znaleźć się w skąpanym krwią Wietnamie.

Znakomita, po prostu wielka powieść.

Post Author: Krzysztof Maciejewski

2 thoughts on “Ścieżki północy – epicko o wojnie i miłości

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.