Art of Reading

Rzeka złodziei, czyli subtelna zagłada

Tytuł oryginału: River Thieves

Tłumaczenie: Michał Alenowicz

Gatunek: beletrystyka

Wydawnictwo: Wiatr od Morza

Data wydania: 2016

Liczba stron: 400


Są książki na pierwszy rzut oka nieodgadnione, w pewien subtelny sposób igrające z oczekiwaniami czytelników. Jak w tym znanym eksperymencie, w którym poproszono uczestników o dokładne liczenie wszystkich podań podczas meczu koszykarskiego. W pewnym momencie – rzecz jasna nie było w tym żadnego przypadku – na boisku pojawił się mężczyzna przebrany za goryla, ale zauważyło go zaledwie kilkanaście procent poddanych badaniu widzów. Reszta była w stanie założyć się o każde pieniądze, że takie zdarzenie nie mogło mieć miejsca – przecież oni przez cały czas bacznie obserwowali mecz.

Tak może być również z Rzeką złodziei Michaela Crummeya. Większość czytających zwróci uwagę na wątki miłosne i kryminalne, ale pewnie zdecydowanie mniej dostrzeże w książce opowieść o ludobójstwie. Tymczasem tak naprawdę powieść opisuje przecież zagładę Beothuków, czyli rdzennych mieszkańców Nowej Funlandii. Michael Crummey postanowił pokazać to wydarzenie właśnie w taki, a nie inny sposób – jako tło innych wydarzeń. Kiedy do czytelnika dociera cała głębia i spryt tego zabiegu, uświadamia on sobie współczesność wielu odniesień. Bo przecież odwracamy też oczy od Rwandy, Darfuru, Aleppo, Tybetu i tylu innych miejsc.

A może jest dokładnie przeciwnie? Może holocaust wywoływany jest przez pojedyncze drgania struny, czyjąś jednostkową ambicję, czyjeś zmagania o względy kobiety? Kto jest w stanie odrzucić z całkowitym przekonaniem związki przyczynowo-skutkowe, któż może zaprzeczyć istnieniu korelacji?

Opowieść Crummeya to również kolejna wariacja na temat „dobrych chęci, którymi wybrukowane jest Piekło”. Wszak gubernator wysyła swoich żołnierzy z misją pokojową, mają oni zapobiec konfliktom między białymi a Indianami. Jak się to kończy? Jak zwykle.

Michael Crummey kolejny raz udowadnia swoją pisarską maestrię.

One Response

Dodaj komentarz