Przygody Charliego i Pana Wonki

charlie dahl

stars10

Tytuły: Charlie i Fabryka czekolady, Charlie i wielka szklana winda

Gatunek: Literatura dziecięca

Tłumaczenie: Magda Heydel

Wydawca: Znak

Data wydania: 2015

Liczba stron: 224 +  224


Któż nie zna tej historii? Czy to z książek, czy też z głośnych ekranizacji – zwłaszcza tej ostatniej, w której rolę Willy’ego Wonki brawurowo odegrał Johnny Depp – chociaż dla mnie osobiście właściciel fabryki czekolady ma twarz Gene’a Wildera. Tym razem mamy do czynienia z nowym przekładem Magdy Heydel pierwszej części oraz jednoczesną premierą na polskim rynku części drugiej. Wiadomo, że w zamyśle miała powstać trylogia – Roald Dahl zaczął pisać trzecią część zatytułowaną Charlie i Biały Dom, ale nigdy nie wyszedł poza pierwszy rozdział.

W opowieści o szalonym panu Wonce sporo jest ludzkich przywar ukazanych w magicznym, krzywym zwierciadle. O ile jednak w pierwszej części przeważa dydaktyzm – i to w całkiem mrocznej, jak na literaturę dziecięcą odsłonie, to część druga wymierza ostrze swej satyry w świat dorosłych. Dostaje się politykom, wojskowym, rodzicom i hotelarzom. Napisana w 1973 roku powieść znakomicie wyśmiewa również duch konsumeryzmu, niejako profetycznie, by nie rzec – zupełnie wyprzedzająco.

Mroczny charakter prozy Dahla jest zresztą rzeczą dość umowną – mam bowiem wrażenie graniczące z pewnością, że dzieci odbierają książki tego pisarza zupełnie inaczej niż dorośli. To, co dla osoby dojrzałej, może być dość przerażające, dla młodszych pozostaje świetną zabawą, całkowicie pozbawioną złowrogich konotacji. O szkodliwości dojrzałego spojrzenia na tę prozę świadczyć może sprawa z Umpa-Lumpasami. Niektórzy krytycy uznali bowiem, że przedstawienie małych pomocników Pana Wonki jest ewidentnie rasistowskie. Cóż, rasizm jest w tym przypadku głównie w oczach patrzącego…

Książki zawierają liczne ilustracje autorstwa Quentina Blake’a – słynnego ilustratora książek (nie tylko autorstwa Roalda Dahla) i wykładowcy na Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych w Londynie. Trzeba przyznać, że rysunki pana Blake’a doskonale współgrają z treścią, widać w nich sporo chemii między oboma twórcami.  Zresztą Blake zilustrował wszystkie (poza jedną) książki Dahla.

To w zasadzie lektura obowiązkowa dla rodziców czytających książki swym dzieciom. Nowe wydanie spełnia także wszelkie wymogi estetyczne.

Post Author: Krzysztof Maciejewski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.