Ostatnie słowo, czyli oskarżam pisarza

hanifostatnie

stars8

Tytuł oryginału: The Last Word

Tłumaczenie: Katarzyna Janusik

Gatunek: beletrystyka

Wydawca: Znak

Data wydania: 2015

Liczba stron: 320


Z pewną nieśmiałością recenzuję tę właśnie pozycję. Wszakże jednak „mężom przystoi w milczeniu się zbroić”, odłóżmy więc na bok wszelkie lęki. Moje obawy biorą się stąd, że bardzo dużo z tej powieści odnoszę do samego siebie. Pewnie zbyt dużo. Ale wróćmy do początku. Chodzi o ostatnią powieść Hanifa Kureishiego o dość jednoznacznym tytule Ostatnie słowo.  Jej akcja zawiązuje się dość szybko – oto Harry Johnson, młody biograf, zostaje wynajęty do napisania książki o życiu Mamoona Azama, giganta literatury postkolonialnej, który po śmierci swojej pierwszej żony, zamieszkał w Somerset z Lianą, jego zdecydowanie młodszą małżonką i kochanką. Plotki głoszą, że stary pisarz jest zbereźnikiem i czcicielem Diabła, a zleceniodawca biografii liczy na pikantne szczegóły. Cóż, jak w pewnym momencie stwierdza narrator: „Pisarz to ktoś kochany przez obcych i znienawidzony przez własną rodzinę”…

Jak jest w istocie? Czy młody biograf nie jest przypadkiem oszukiwany przez innych aktorów dramatu? Ile jest w nim z samego Kureishiego (a intuicja podpowiada mi, że sporo)? Brytyjczyk w uroczy sposób kpi z wszelkich autorytetów, a jego książka jest chwilami bardzo zabawna. Tyle, że nie do końca wesoła.

Ciekawie poprowadzone są wątki miłosne – nader liczne w tej pozycji, co zawdzięczać mamy dużym temperamentom biografa i starego pisarza. W zasadzie nie sposób polubić żadnego z nich – obaj traktują kobiety w sposób wybitnie instrumentalny. A jednak w mistrzu drzemie też sporo liryzmu, o czym przekona się narzeczona Harry’ego…

Ponoć Ostatnie słowo stanowi powieść z biograficznym kluczem. W Mamoonie Azamie Kureishi miałby ukazać sławnego noblistę V.S. Naipaula. Na ile jest to prawdziwe – trudno orzec, zwłaszcza że autor Buddy z przedmieścia odżegnuje się od tych porównań. Znacznie więcej korzyści odniesiemy prawdopodobnie śledząc głębokie refleksje o materii pisania, czytania, biografii i życia jako takiego. Biografia bowiem zawsze jest rodzajem oszustwa, a czasami też oskarżenia wobec tych, co władają słowami, ale niekoniecznie są ludźmi godnymi szacunku.

One Response

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.