Art of Reading

O tym, jak prawie zostałem uleczony…

depresja

stars10plus

Tytuł oryginału: Depression. The Way Out of Your Prison

Tłumaczenie: Renata Sigrist

Wydawca: Zysk i S-ka

Data wydania: 2014

Liczba stron: 468


Uff, klauzula ujawnień. Od kilku lat cierpię na kliniczną depresję. Skoro się przyznałem, to teraz pójdzie już łatwiej. Ze wzmiankowanego względu z dużą ostrożnością, ale też i nadzieją podchodziłem do książki Dorothy Rowe. Ostrożność nakazywały mi wcześniejsze doświadczenia z najprzeróżniejszymi poradnikami w stylu „jak żyć, panie premierze?”. Obawiałem się bardzo również, że ze zrozumiałych względów okaże się to dość trudna lektura. Ale żywiłem też, jak wspomniałem, nadzieję – że odnajdę w kolejnych rozdziałach odpowiedzi na pastwiące się nade mną pytania.

Pierwsze odkrycie już na pierwszych stronach. Od dawna łykam leki znane jako inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny i noradrenaliny. Psychiatria ma dość prosty sposób na depresję – skoro jest ona wynikiem zaburzenia równowagi chemicznej w mózgu, to trzeba taki balans przywrócić. Problem w tym, że leki antydepresyjne nie zawsze działają. Pod wpływem lektury książki zaczynam zastanawiać się. Chwileczkę… Czy ktokolwiek zlecał wykonanie na moim mózgu badania poziomu serotoniny wspomnianej? Skąd właściwie wiadomo, że związki chemiczne w mojej korze mózgowej szaleją? Dorothy Rowe postawiła ponad 30 lat temu zupełnie inną hipotezę. Jej zdaniem, depresja to rodzaj bardzo skomplikowanego mechanizmu obronnego, który sprawia, że myślimy o sobie lepiej (jednocześnie uważając siebie samego za osobę kompletnie beznadziejną – wiem, to brzmi jak paradoks). Tenże mechanizm chroni nas przed bólem i lękiem – jednocześnie budząc zupełnie inne cierpienia i obawy.

Najważniejsza z lekcji, które autorka każe sobie przyswoić brzmi – koniec z wiecznym ocenianiem samego siebie. To właśnie w ten sposób rodzi się choroba. Drugie przykazanie wydaje się być banalne , ale dla osoby depresyjnej jest wyzwaniem nie lada – zacząć cieszyć się z małych rzeczy. Nie będę zresztą streszczać tej książki. Powiem tylko, że zawiera nie tylko porady terapeutyczne, ale stanowi raczej zbiór kwestii do przemyślenia. Dorothy Rowe nie waha się wpleść między swoje zdania cytatów z innych autorów, a nawet cudzej poezji. Dla mnie to było prawdziwe odkrycie.

Czy książka mnie wyleczyła? Na racjonalnym poziomie na pewno. W chwilach zdroworozsądkowych umiem spojrzeć na depresję jak na obcą mi istotę, którą potrafiłbym porzucić. Jednak już po przeczytaniu Depresji. Jak skruszyć mury więzienia swojego umysłu wpadłem niestety ponownie w depresyjne stany. A więc na poziomie emocjonalnym depresja pozostaje niestety wierną towarzyszką mojego życia. Jednak jakiś pierwszy krok na drodze ku wyleczeniu na pewno został poczyniony.

 

 

 

One Response

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.