Art of Reading

O demencji i ocenianiu

Zdarzyła się rzecz straszna. Przeczytałem właśnie Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ – południe Roberta M. Wegnera, ale  nie to jest straszne. Rzecz bardzo mi się spodobała – do tego stopnia, że zyskała najwyższą z możliwych ocen. Jako że mam tę drobną fiksację i zapisuję wszystkie swoje lektury, co zresztą możecie sprawdzić w dziale PRZETWÓRSTWO, otworzyłem odpowiedni arkusz Excela i zacząłem książkę wpisywać. Tytuł wyskoczył w podpowiedzi, a to oznaczało, że już występuje w pliku… Sprawdziłem. Tak, czytałem już tę książkę. W maju 2013 roku, a więc niedawno. Co więcej, otrzymała wtedy zaledwie 7 punktów…

Czy dostrzegacie grozę sytuacji? Nie dość, że kompletnie zapomniałem treść tej książki – do tego stopnia, że w trakcie lektury NIC mi się nie skojarzyło, to na dodatek za pierwszym razem raczej mi się nie spodobała, a teraz wzbudziła zachwyt. Czy kompletnie wyparłem ze swojej pamięci tamten fakt, czy może jestem kosmitą, który podaje się tylko za Krzysztofa Maciejewskiego. A może byłem kosmitą dwa lata temu? A może wyjaśnienie jest znacznie bardziej trywialne – to początek demencji, a zarazem i jej zapowiedź? Nie, nie znam odpowiedzi na te pytania.

Gusta się zmieniają, do pewnych książek i filmów dorastamy, a z innych wyrastamy. Nie ma czegoś takiego, jak nota bezwzględnie obiektywna. Z całej tej przygody płynie dla mnie jedna nauka. Nie przywiązywać się do ocen. Bez względu na to, co oceniamy.  I kogo – tak, muszę zapamiętać, by nie przywiązywać się również do ocen wystawianych innym ludziom. I samemu sobie.

Dodaj komentarz