Art of Reading

Nocny film, czyli tak by pisał David Lynch

nocnyfilmwww

stars10plus

Tytuł oryginału: Night Film

Tłumaczenie: Rafał Lisowski

Gatunek: horror

Wydawca: Albatros

Data wydania: 2016

Liczba stron: 766


Dobrze, najpierw najbardziej szczere wyzwanie – ta książka w moim prywatnym notesie dostała notę 10 z dwoma plusami. Wiem, że budzi ona bardzo różnorodne opinie – od zachwytów aż po kompletnie dla mnie niezrozumiałą krytykę. Ale przecież czytamy po to, by za pomocą literatury dotrzeć do głęboko ukrytych pokładów własnej literackiej wrażliwości, by przeczytana powieść weszła w dialog z naszym wewnętrznym czytelnikiem.  I czasami tenże czytelnik znajduje w książce dawno niewidzianego przyjaciela, rozmowa toczy się gładko, zrozumienie po obu stronach następuje w pół słowa. Nocny film Marishy Pessl to dla mnie taka odnaleziona bratnia dusza czytelnicza – książka, którą sam chciałbym napisać.

Bohaterem jest pewien dziennikarz śledczy, który kiedyś przegrał proces ze znanym reżyserem – Stanislasem Cordovą, kiedy okazało się, że jego artykuł zawiera niepotwierdzone informacje. Teraz ponownie trafia na niepokojący ślad – okazuje się bowiem, że córka reżysera, genialna pianistka, popełniła samobójstwo. Scott McGrath, czyli nasz żurnalista, ponownie postanawia zająć się tajemnicami rodziny Cordovy. Ten artysta, przypominający nieco Davida Lyncha lub Stanleya Kubricka, od kilkudziesięciu lat nie pokazuje się publicznie, a jedynym dowodem na jego istnienie są kolejne filmy pokazywane poza oficjalnym nurtem, funkcjonujące w utajnionej przestrzeni. Kolejne dzieła Cordovy, niegdysiejszego laureata Oscara za reżyserię, stają się coraz krwawsze i bardziej szalone.

Mona narzekać na nieco linearną fabułę powieści – nasz dziennikarz rozmawia z kolejnymi osobami, coraz bardziej przybliżając się do wyjaśnienia zagadki. Nocny film to wielki hołd złożony horrorowi jako gatunkowi sztuki – przy czym niektóre rozwiązania fabularne są właśnie gatunkowymi kliszami. Ale jak to jest zrobione! Książka zawiera również bardzo bogatą dokumentację fotograficzną, zdjęcia przeplatane są w niej wydrukami stron internetowych. To nie wszystko – czytelnik może pobrać także specjalną aplikację (niestety niedostępną w Polsce), dzięki której może odtworzyć ukryte treści. Prawdziwie nowoczesna, intertekstualna powieść…

No i ta wieloznaczność! To jest chyba największa zaleta – że nie ma tu jednej prawdy tłumaczącej wszystkie przypadki, że właściwie tylko od nas zależy, jaka będzie interpretacja, że poniekąd sami stajemy się bohaterami książki, a może filmu? Właśnie za to kocham literaturę – że potrafi z nami zrobić takie niesamowite czary…

 

2 komentarze

Dodaj komentarz