Art of Reading

Nike dla Tokarczuk

Dziś rano w warszawskim metrze usłyszałem, jak dwie młode dziewczyny rozmawiają o literaturze. W pewnym momencie jedna z nich mówi: „I słyszałaś, że Nike dostała jakaś Tokarczyk?”. Wbrew pozorom, to bardzo pozytywne doświadczenie – młodzi nie dość, że rozmawiają o książkach, to na dodatek słyszeli o nagrodzie literackiej Nike, a co więcej – nie wymawiają tej nazwy fonetycznie „najki”…

A nagroda dla Ksiąg Jakubowych? Podobno jest tak, że wszelkie nagrody są głównie po to, aby je krytykować. Tak, wiem coś o tym, bo ostatnio wiodę spory na temat Nagrody im. Stefana Grabińskiego. Werdykt przyznający laury ponownie Oldze Tokarczuk (wcześniej otrzymała Nike za powieść Bieguni) zapewne również zostanie przez wielu uznany za nietrafiony. Bo dlaczego nie Szczepan Twardoch na przykład, drugi rok z rzędu pominięty przez szacowne jury? Czemu nie Magdalena Tulli, która ma na swoim koncie aż pięć nominacji? Może tylko feministki tym razem będą zgodne? Trzeba jednak zauważyć, że dopiero czwarty raz w historii nagrody Nike wybór kapituły pokrył się z typowaniem czytelników. Wcześniej obydwa laury zgarnęły tylko takie książki, jak… wspomniani Bieguni, Gnój Wojciecha Kuczoka oraz Pod mocnym aniołem Jerzego Pilcha.

Ksiąg Jakubowych jeszcze nie czytałem. Jestem zresztą dość nietypowym miłośnikiem twórczości urodzonej w Sulechowie pisarki, bo nad jej powieści zdecydowanie przedkładam opowiadania. Oczywiście, traktuję ten nagrodzony tytuł jako zaległość zdecydowanie do nadrobienia.

Dodaj komentarz