Art of Reading

Nieprawdziwe miejsca, czyli Przeczywistość Marka Zychli

Autor: Marek Zychla

Gatunek: horror

Wydawnictwo: Gmork

Data wydania: 11 grudnia 2017 r.

Liczba stron: 280


Z prozą Marka Zychli zawsze mam ten sam problem. Jest ona tak bardzo oryginalna, że wymyka się nie tylko wszelkim szufladkom i etykietkom, ale również zwyczajnym standardom oceny. Niczym na palecie malarza – przeciwstawne barwy łączą się w kolor niepodobny do żadnej z pierwotnych części składowych. Przypomina to też pewną starą zabawę pisarską, w której padają zupełnie losowe pomysły, a zadaniem graczy jest idealne ich połączenie. A może tak właśnie się u Marka Zychli zaczęło? Może ktoś powiedział mu – weź stare horrory Łukasza Orbitowskiego i połącz je z irlandzką mitologią. Dasz radę? A Marek Zychla na to – potrzymaj piwo…

Żarty żartami, ale jednak wypada podjąć się przynajmniej próby krytycznego spojrzenia. Przede wszystkim, każde z zamieszczonych w zbiorze Przeczywistość ośmiu opowiadań zaskakuje. To nie są teksty pisane podług jednego schematu, wykorzystujące nietypowe zderzenie różnorodnych światów. Być może jedyną cechą wspólną zebranych utworów jest leitmotiv „krzywego zwierciadła” ukazującego naszą przeczy-wistość. Czego tu nie ma? Postapo, opowieść o ataku zombie, groteskowa baśń, a nawet (dość odległe, lecz jednak!) nawiązanie do Folwarku zwierzęcego George’a Orwella. Za każdym jednak razem otrzymujemy też garść gorzkich refleksji na temat współczesności – blokowisk ukrywających mroczne sekrety „zwyczajnych” ludzi, tęsknoty za własnym miejscem w realiach spętanych przez konsumpcjonizm, zmierzchu starych religii.

Styl Marka Zychli nie jest galopadą błyskotliwych bon motów, ale daleko mu również do filozoficznych dywagacji upstrzonych niezrozumiałymi definicjami. Jest, cóż, specyficzny. Trzeba się do niego dość długo przyzwyczajać, ale w pewny momencie staje się całkowicie przezroczysty – i nagle czytelnik spostrzega, że „mówi i myśli Zychlą”. To chyba duży komplement dla autora, gdy słyszy, że wykształcił całkowicie oryginalny język dyskursu. Tak właśnie rzeczy się mają z Twoim pisaniem, Marku! Brawo! Jednak dokładając nieco dziegciu – chwilami można odnieść wrażenie, że ta stylistyka niejako piętnuje wszystko inne, włącznie z treścią. Rozwiązania fabularne stają się wtedy chyba zbyt udziwnione…

Warto też jednak zauważyć, że całość zbioru została bardzo dobrze przemyślana – poszczególne teksty wchodzą ze sobą w dyskusję – niewątpliwie pomocne są tu krótkie wprowadzenia między utworami. Duży plus również za redakcję i za naprawdę cudowną okładkę. Czekamy zatem na kolejne wydawnictwa z Wydawnictwa Gmork!

Print Friendly, PDF & Email

One Response

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.