Art of Reading

Moje książki 2014

naj2014

Wszystkie książki, które przeczytałem w 2014, a było ich prawie 190 (wcale mnie to nie cieszy) można znaleźć w aktualizowanym wpisie pt. PRZETWÓRSTWO BIEŻĄCE. Ale które z nich były najlepsze? Wybór nie był łatwy – okładki tych wyróżnionych pozycji powyżej na obrazku…

Najwyższą notę, czyli 10, uzyskały 33 pozycje, a jeszcze wyższą niż najwyższą (tak, wiem, to kompletnie na bakier z logiką), a zatem 10+ aż 17. To zaś oznacza, że 50 przeczytanych książek w tym mijającym roku spełniło moje wszelkie oczekiwania, nierzadko wprawiając w zachwyt. To ponad jedna czwarta! A ile lektur znalazło się poniżej progu 8 punktów, który wyznacza solidność bez błysków? Z rachunków wynika, że 26, czyli jakieś 14%. Obie te liczby porównane ze sobą wskazują, że zdecydowanie więcej było książek wartych lektury niż przerażających gniotów. Jeden z tych gniotów został przeze mnie wybrany poniekąd celowo, właśnie ze względu na swoją „gniotowatość”.

Wśród laureatów dominuje beletrystyka, ale przecież w dwunastce znaleźli się przedstawiciele innych gatunków – SF, horroru, literatury młodzieżowej, wspomnień i literatury popularnonaukowej. Czyżby beletrystyka miała oddać niebawem palmę pierwszeństwa? Na razie jeszcze czytanie literatury pięknej sprawia mi radość… Dopiero teraz zauważyłem natomiast brak w wyróżnionej grupie fantasy… Nie było tak źle, kilka pozycji dostało u mnie noty maksymalne, ale z czasem coraz trudniej zachwycić starego człowieka 😉

Czemu nie cieszy mnie rekordowa wydajność z jednego ha w czytaniu? Bo w pewien sposób liczba lektur odzwierciedla moje problemy, przed którymi uciekam. Im więcej książek, tym częstsza potrzeba ucieczki. Widzę siebie często jak bohatera kilku książek Harukiego Murakamiego, na dnie studni, która zawęża widnokrąg do niewielkiego otworu wysoko nad głową. Nie jest to na szczęście stan permanentny.

 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.