Art of Reading

Mimochodem, czyli wspominając barda

Mimochodem Katarzyna Walentynowicz

stars9

Tytuł: Mimochodem. Rozmowy o Jackiem Kaczmarskim

Wydawnictwo: Bellona

Data wydania: 2014

Liczba stron: 400


Czy jesteśmy tacy, jakimi widzą nas inni? W dużej mierze tak – istnieją ponoć nawet badania, z których wynika, że potrafimy ocenić siebie tylko w 30 proc., a pozostałe 70 proc. to oceny zewnętrznych obserwatorów. Przypomina mi się koncepcja psychologiczna niejakiego Charlesa Cooleya, zwana teorią ról, dowodząca, że osobowość nie jest niczym innym, jak tylko sumą wyuczonych ról społecznych przydzielanych przez społeczeństwo. Być człowiekiem – to być za człowieka uznawanym.

Ten nudnawy wstęp ma przybliżyć tematykę recenzji znacznie ciekawszej książki. Mimochodem. Rozmowy o Jacku Kaczmarskim, naprawdę budzące szacunek dzieło Katarzyny Walentynowicz, już tytułem zdradza nam, że tym razem poznamy zmarłego poetę nie poprzez utwory, ale przez role społeczne, które odgrywał. Autorka zaprosiła do rozmów osoby towarzyszące mu na różnych etapach życia i znające go poprzez różnorodne aspekty wspólnych fascynacji. Zaczyna się od rozmowy z towarzyszką ostatnich lat życia Jacka, Alicją Delgas. Potem wspomina barda Zbigniew Łapiński, wybitny akompaniator i kompozytor wielu piosenek tria Kaczmarski-Gintrowski-Łapiński. W książce znajdują się także rozmowy z Kazimierzem Wojtańcem, przyjacielem z okresu studiów na polonistyce warszawskiej oraz z Krzysztofem Nowakiem, znawcą twórczości i redaktorem wydań płytowych dzieł Kaczmarskiego. Ostatni rozdział stanowią rozmowy z młodymi wokalistami, muzykami i odtwórcami głównych ról w spektaklach, opartych na twórczości zmarłego poety.

Znając bardzo dobrze twórczość Jacka, ale także i jego biografię autorstwa Krzysztofa Gajdy (To moja droga, Wydawnictwo Dolnośląskie 2009) nie oczekiwałem Nieoczekiwanego. Tymczasem cała lektura była dla mnie serią kolejnych zaskoczeń. Pierwszym z nich okazał się sam poziom rozmów – można by rzec, że nie spodziewałem się po rozmówcach aż takiej erudycji. Nie znaczy to, że sądziłem, iż przyjaciele i bliscy Kaczmarskiego to ludzie intelektualnie ograniczeni 😉 Znamy ich jednak głównie z wywiadów prasowych i wychodzi na jaw straszliwa dysproporcja w prowadzeniu rozmowy – z dziennikarzami rozmawia się inaczej niż z osobą naprawdę orientującą się w tematyce. Tak, biję się również we własne piersi, żeby nie było. Katarzyna Walentynowicz po prostu zadaje pytania na bardzo wysokim poziomie i jej rozmówcy się do tego dostosowali.

Kolejną niespodzianką okazała się dla mnie wielkość inspiracji, jaką dla Jacka stanowiły obrazy malowane przez jego rodziców. Pokutującym mitem było dotychczas przekonanie, że Janusz i Anna Kaczmarscy byli zbyt zajęci, by wychowywać swego syna, więc ten obowiązek spadł na dziadków. Nie dość, że to rażące uproszczenie, to na dodatek w wielu reprodukcjach (a tych jest w książce mnóstwo) słychać echa późniejszych Jackowych piosenek.

Smutne refleksje wzbudziła we mnie rozmowa ze Zbigniewem Łapińskim – przede wszystkim dlatego, że muzyk patrzy na otaczający go świat przez bardzo ciemne okulary. A może to smutna okoliczność spotkania z autorką i tęsknota za utraconymi czasami (ze słynnego tria żyje już tylko on) wywołały takie właśnie nastawienie. Wreszcie byłem zbudowany postawą młodzieży – tym, że chociaż niektórzy z nich nie mieli szansy usłyszeć Kaczmarskiego na żywo, to jego twórczość jest w jakiś sposób ważna. Aż chce się zacytować Testament’95:

(…) Zwłaszcza że póki słońce świeci
Wciąż będą rodzić się poeci.

Jak ja bezczelni i bezradni
Spragnieni grzechu i spowiedzi
I jedną nogą już w zapadni,
Dociekający co w nich siedzi,
Co wciąż nieuchronności przeczy,
Że może życie jest do rzeczy.

 

Podsumowując – doskonała książka, może chwilami zbyt hermetyczna, pięknie ilustrowana, dająca do myślenia przy przewracaniu stron. Polecam nie tylko miłośnikom Jacka K.

 

 

 

 

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.