Art of Reading

Miłość rządzi historią

97034-europa-jest-kobieta-iwona-kienzler-1

stars8

Tytuł: Europa jest kobietą. Romanse i miłości sławnych Europejek

Wydawnictwo: Bellona

Data wydania: 2014

Liczba stron: 312


Przyznam się od razu, że podchodziłem do tej książki z dużą nieufnością. Podtytuł kazał mi oczekiwać w najlepszym razie ckliwej opowieści rodem z romansów o wyższych sferach, a w najgorszym – plotkarskich anegdotek w rodzaju „kto komu przyprawił rogi”. Skoro jednak książkę Europa jest kobietą przeczytałem, to znak, że żadna z powyższych okoliczności nie miała miejsca. Mamy do czynienia ze zgoła odmienną historią, że zabawię się w kalambury…

Historia postrzegana jest zazwyczaj jako rzecz pisana przez mężczyzn i przez nich tworzona. Najwięksi władcy przeszłości, dyktatorzy, wielcy myśliciele – tak się składa, że byli płci męskiej. Można więc odnieść mylne wrażenie, że historia to tylko daty bitew i koronacji, albo jakaś odwieczna rywalizacja opętanych testosteronem samców. Jakby rodzaj ludzki dotknęła klątwa wiecznej gonitwy za sławą, przywilejami, terenami do podbicia. Ale to bardzo ograniczone spojrzenie na historię. Iwona Kienzler przedstawia nam w swojej książce losy dwunastu kobiet, które miały nieraz decydujący wpływ na kształt naszego kontynentu w minionych stuleciach. O kilku z nich słyszał dosłownie każdy (królowa Elżbieta I czy Maria Kazimiera d’Arquien), inne zaś, jak Świętosława – rodzona siostra Bolesława Chrobrego, która w pewnym momencie zasiadała na trzech tronach, pozostają znane głównie historykom.

Pamiętacie o kształcie nosa Heleny Trojańskiej, który to kształt wysłał na wojnę tysiące okrętów? Zdaniem Iwony Kienzler, wiele wojen kształtujących oblicze Europy, wybuchało poniekąd z inspiracji kobiet, jako wynik ich ambicji lub namiętności. Dobrze to ilustruje historia życia wspomnianej Świętosławy, którą opiewają norweskie sagi jako Sygrydę.  Jeszcze lepiej – dzieje dwóch monarchiń brytyjskich – Elżbiety I i Wiktorii, które władały imperium, nad którym słońce nie zachodzi.

Nie jest to dzieło naukowe, raczej popularnonaukowe, ale dość dobrze udokumentowane. Przede wszystkim to nieco inne oblicze historii – tej nauczycielki życia, która przekonuje, że wielkimi władcami targają także wielkie namiętności, a niektóre decyzje uzależnione są od emocji, a nie zimnej kalkulacji. Może łatwiej uczyć się czytając o perypetiach uczuciowych, aniżeli o martwych datach?

Dodaj komentarz