Art of Reading

Koszmar Kwitnącej Wiśni

Kaiken Jean Christophe Grange

stars9

Tytuł: Kaiken

Autor: Jean-Christophe Grangé

Tłumaczenie: Wiktoria Melech

Wydawnictwo: Albatros

Data wydania: 10 września 2014

Liczba stron: 400


Trup przymarznięty do alpejskiego klifu? Ciało, którego poszczególne części znajdują się w różnych stadiach rozkładu? A może morderstwo za pomocą śpiewu? Przerażająco udziwnione sposoby zadawania bólu i cierpienia są znakiem charakterystycznym Jeana-Christophe’a Grangé’a. W rozmowie, którą kiedyś miałem okazję z nim przeprowadzić, powiedział: „To tak naprawdę tylko warsztat techniczny, którego używam, swoisty dziennik budowy. Istnieje reguła dotycząca budowania wątków w oparciu o lęk i strach, czy też pewne ponaglenie. Za każdym razem mamy do czynienia z mordercą reprezentującym Zło. Czytelnik oczekuje takiej eskalacji od tego typu książek. Zresztą czytelnicy thrillerów są do pewnego stopnia uodpornieni na makabrę, zupełnie jakby zażyli środek przeciwbólowy. Dlatego też muszę posuwać się odrobinę dalej, nawet za daleko, by czytelnika zaskoczyć i zainteresować”.

Najnowsza książka, czyli Kaiken dość znacząco różni się jednak od poprzednich utworów francuskiego pisarza. Do tej pory schemat był raczej oczywisty – dobry bohater na tropie seryjnego mordercy o dziwacznym upodobaniu do makabrycznego performance… Początek powieści wskazuje na to, że znów będziemy mieć powtórkę z rozrywki. Oto mamy do czynienia z niejakim Olivierem Passanem, komendantem policji, który prowadzi śledztwo w sprawie seryjnych morderstw kobiet w ciąży. Sposób zadawania śmierci jest szczególnie okrutny. Ciężarne matki znajdowane są nago, z rozprutymi brzuchami, przy nich zaś leżą spalone dzieci, jeszcze połączone pępowinami. Oczekujemy więc intelektualnego pojedynku dwóch umysłów, gdy nagle… bach! Morderca zostaje ujęty jeszcze przed połową książki. Co to ma znaczyć?

A znaczyć ma to, że po pierwsze Grangé ma dość swojej własnej legendy. Bo od polowy powieści zaczyna się jakiś dziwny, nieomal melodramatyczny wątek związany z żoną policjanta i tytułowym kaikenem. Wciąż pozostajemy w estetyce i poetyce (sic!) krwawego thrillera, ale tenże thriller staje się czymś więcej – opowieścią o poszukiwaniu tożsamości, o niwelowaniu różnic dzielących ludzi, wreszcie o przebaczaniu dawnych win.

Za tę woltę właśnie daję tej książce dość wysoką ocenę. Bo to przecież zapowiedź nieznanego kierunku, w jakim podąży pisarstwo Grangé’a. Trzeba zresztą przyznać, że już poprzednia książka, czyli Pasażer, zaskakiwała sposobem poprowadzenia głównej linii narracji.

One Response

Dodaj komentarz